Wydarzeniem zakończonego niedawno festiwalu BNP Paribas Nowe Horyzonty była retrospektywa jednego z ciekawszych i częściej nagradzanych reżyserów południowokoreańskich. Zadebiutował dopiero po czterdziestce, ma na koncie zaledwie sześć pełnometrażowych tytułów i podczas trwającej jeszcze wirtualnej odsłony festiwalu możemy zobaczyć cztery z nich. Oraz ciekawy dokument o ich twórcy. Lee Chang-dong to mistrz filmowego opowiadania, porównywany z Harukim Murakamim, którego prozę przeniósł zresztą na ekran. Kiedyś był pisarzem, człowiekiem teatru i ministrem kultury. Teraz jego filmy inspirują wielu twórców, z Seanem Bakerem na czele.
„Płomienie”: filmowy paradoks poznawczy
Najlepiej oglądać te filmy chronologicznie, poczynając od „Miętowego cukierka” (1999) aż po najnowsze „Płomienie” (2018), będące adaptacją opowiadania „Spalenie stodoły” japońskiego pisarza. Widać wówczas, jak szlachetniał styl Lee i jak dojrzewała jego filozofia, poszukająca „szczelin istnienia” w świecie coraz bardziej brutalnym, niespokojnym i nieprzejrzystym. To również okazja, by na przestrzeni ostatnich dekad przyjrzeć się samej Korei – obrazom zupełnie innym od tych znanych nam z popkultury czy nawet z zaangażowanego „Parasite”.

W „Płomieniach” młody bezrobotny pisarz wdaje się w romans i zarazem w kryminalną intrygę – ale co tu jest rzeczywistością (drapieżną, opartą na klasowych nierównościach i innych formach przemocy), a co iluzją, wyrosłą z pisarskich fantazji, niespełnionych aspiracji czy egzystencjalnych lęków? Ta niespiesznie opowiedziana, acz gęstniejąca z każdą chwilą historia to istny „kot Schrödingera”, filmowy paradoks poznawczy na granicy bytu i niebytu, z prawdziwym, choć niewidzialnym kotem w tle. Wspomnienia i wyobraźnia bohatera kreują rzeczywistość, która podsuwa liczne tropy, lecz do końca pozostaje nieodgadniona.
„Poezja”: obrazy, które mają ocalać coś istotnego
Gorzką refleksję na temat życia literaturą przynosi także „Poezja” (2010). Jej bohaterką jest nierozpieszczana przez otoczenie i niepozorna starsza kobieta w kapelutku, poszukująca wyższego sensu na kursie pisania wierszy. Ale czy można odnaleźć piękno pośród brudnych naczyń i nieczystych sumień? Albo raczej na odwrót: czy można tworzyć prawdziwą poezję w warunkach sterylnych, nie przyjmując do wiadomości całego okrucieństwa i brzydoty tego świata?
Film rozpoczyna się ujęciem zwłok dziewczyny niesionych przez wodę, co będzie mieć ścisły związek z historią pani Yang Mi-ja (w tej roli legenda koreańskiego kina Yoon Jeong-hee). Oprócz dorywczej pracy i trudów w wychowywaniu wnuka zmaga się z postępującą utratą pamięci. W poezji nie chodzi jednak o łapanie umykających słów. Niczym w dobrym wierszu, przemienia reżyser ciężar rzeczywistości, tej wewnętrznej i tej społecznej, na obrazy, które mają ocalać coś istotnego – od zapomnienia, obojętności czy ignorancji.
„Oaza”: wyzwanie rzucone widzowi
Ekranowa poezja Lee bywa raczej szorstka, wyzuta z sentymentalizmu. Jeśli empatyczna i biorąca odpowiedzialność, to czasami w prowokacyjny sposób, jak w „Oazie” (2002), gdzie sportretował miłość niemożliwą w wielorakim znaczeniu tego słowa. Bo zrodzoną między społecznym wyrzutkiem a zamkniętą w domu dziewczyną z porażeniem mózgowym. Bo dla wielu trudną do pomyślenia ze względów estetycznych.
Na dodatek zainicjowaną gwałtem. Lee wbrew wszelkiej poprawności czy tabu daje swoim bohaterom szansę. Rzuca tym samym wyzwanie nie tylko ukazanemu na drugim planie „zdrowemu” społeczeństwu, lecz i swojemu widzowi. Słowo „fantazja” zyskuje w jego filmach poważniejszą stawkę.

Jak choćby we wspaniałym „Miętowym cukierku”, gdzie lokomotywa czyjegoś życia i zarazem burzliwa historia całego kraju rusza na wstecznym biegu. Pamięć indywidualna i pamięć zbiorowa łączą się w kolejnych odsłonach życia Yongho, który stopniowo tracił swoją niewinność i tylko odwrócony porządek filmowej narracji może ją cudownie przywrócić. Dlaczego policjant bije przesłuchiwanych związkowców, a potem już jako biznesmen kopie swojego psa i lekceważy kobiety? Dlaczego na początku filmu, podczas klasowego spotkania po latach, jedyne, czego Yongho pragnie, to się zabić? Mało który reżyser potrafi tak pogłębiać charakterystykę swojego bohatera, sięgając równocześnie do rozmaitych pokładów genealogii zła – do realiów społecznych, sytuacji politycznej, a wreszcie: do czyjejś wewnętrznej tajemnicy, skrywanej pod powłoką czasu.
FILMY LEE CHANG-DONGA, Nowe Horyzonty online, do 3 sierpnia włącznie.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















