Gdy w 2010 r. episkopat Indii przegłosował dokument „Polityka genderowa Kościoła katolickiego w Indiach”, wszyscy przecierali oczy ze zdumienia, że coś takiego jest w ogóle możliwe. W polskich kręgach katolickich antygenderowa histeria nie rozpętała się jeszcze na dobre , a w Indiach już istniał przyjęty przez biskupów dokument używający słowa „gender”. Drogę do niego wykuły pokolenia hinduskich katolickich feministek i ich współpraca z episkopatem (który okazał się na nią gotowy). Pozostawała obawa, że zalecenia pozostaną na papierze.
Najmniej wierzyłam w możliwość wprowadzenia w życie zapisu o nauczaniu teologii feministycznej we wszystkich domach formacyjnych i seminariach. Być może dlatego, że z perspektywy kraju, w którym teologia feministyczna jest na wydziałach kościelnych dziedziną wyklętą, ten postulat wydawał się zupełnym science fiction.
A teraz spotkałam ją: zakonnicę, którą wysłano na studia wyższe, by ten postulat stopniowo wprowadzać w życie.

Ze slumsów na uczelnię
– Moi profesorowie poprosili mnie, żebym dołączyła do wydziału teologii Jnana Deepa Institute w Pune jako kierowniczka centrum studiów kobiecych, więc musiałam się przygotować – siostra doktor Patricia Santos RJM tłumaczy mi, czemu po ośmiu latach pracy w slumsach Bombaju wróciła na studia. – Proponowali mi to już kilka lat wcześniej, ale wtedy myślałam, że moją teologię dobrze jest stosować oddolnie. Duży wpływ wywarły na mnie teologia wyzwolenia i opcja na rzecz ubogich. Dopiero zaczynałam swoje życie w zgromadzeniu zakonnym i chciałam pracować z ubogimi.
Była szczęśliwa, przebywając z ludźmi i służąc im. Ale codzienne słuchanie ich historii było trudne. Zwłaszcza historii kobiet maltretowanych. Nawet jeśli finansowo nie mogły sobie pozwolić na posiadanie dzieci, miały ich trójkę czy czwórkę. – Pracowałam tak przez siedem lat. Po szóstym roku poczułam, że potrzebuję czegoś więcej – wyjaśnia s. Santos. – Jedną rzeczą jest słuchanie i praca charytatywna, pomoc w edukacji, dożywianie. Ale pozostaje pytanie, jak przerwać ten cykl. Myślenie teologiczne zmuszało mnie do refleksji, jak zmienić ich sytuację. Dlatego poczułam, że potrzebuję dalszej edukacji – wyjaśnia.
A ja po lekturze jej doktoratu już wiem, że szukając czegoś więcej, nie straciła tych pierwszych ośmiu lat, które sprawiły, że stoi blisko badanych kobiet.
Teologię uprawiała na marginesach Kościoła, zanim stało się to modne w erze papieża Franciszka. Kiedy ją o to dopytuję, wyjaśnia: – Chodzi o to, by naprawdę słuchać teologii, która pochodzi od ubogich. Zostali wykluczeni, a są zdolni do ofiarowania wglądu w sprawy wiary. Zawsze byli „przedmiotami” teologii, ale teraz staramy się patrzeć na nich jak na jej podmioty. Mają do zaoferowania swoje pytania, swoje świadectwo, sposób, w jaki praktykują wiarę.
„Nie jestem feministką”
Początkowo wcale nie chciała studiować teologii feministycznej ani nawet dołączyć do ruchu kobiecego. Myślała, że są w nim kobiety, które mają coś przeciwko mężczyznom, a ona się z tym nie utożsamia. Zdanie zmieniła pod wpływem pracy z ubogimi. – Kiedy ponownie zapytano mnie, czy chciałabym pracować w centrum studiów nad kobietami, natychmiast się zgodziłam – mówi i opowiada o swojej edukacyjnej ścieżce.
Najpierw w Bostonie ukończyła kursy psychologii kobiet i dotyczące przemocy domowej, ale przyglądała się także kobietom w Starym i Nowym Testamencie. Potem skończyła studia doktoranckie na Katolickim Uniwersytecie w Leuven. – Nie jestem radykalną feministką – zastrzega. – Jestem osobą, która patrzy w kategoriach pełnego rozwoju na życie kobiet. Nie lubię używać słowa empowerment (równouprawnienie/wzmocnienie), przyjmuje ono sens agresywny. Wszyscy jesteśmy stworzeni przez Boga i mamy równą godność. Ale dlaczego są tacy, którzy zawsze są ofiarami nadużyć lub przemocy? Dlaczego kobiety muszą cały czas żyć w strachu? Niektóre radykalne feministki próbują oddzielić się od mężczyzn. Myślę, że jest wielu wspierających mężczyzn, którzy są przekonani, że kobiety są dyskryminowane, i będą z nami współpracować. Można pracować razem, aby doprowadzić do równości.
Jak się robi doktorat z teologii?
Swój doktorat z teologii napisała metodą bardzo etnograficzną. Kiedy przyjechała do Leuven na studia doktoranckie, z jakiegoś powodu umieszczono ją w instytucie teologii praktycznej. Tłumaczono, że będzie miała większą swobodę w badaniu kwestii dotyczących kobiet. Teologia praktyczna patrzy na kwestie sprawiedliwości społecznej z perspektywy życia codziennego. W efekcie jej badania skupiły się na katolickich organizacjach pracujących na rzecz wzmocnienia kobiet. Zadała sobie pytanie: Co tak naprawdę powstrzymuje kobiety przed doświadczaniem pełni życia i jakie są możliwości, aby mogły tego doświadczyć? Jak jednostki i organizacje mogą im pomóc?
Przyglądała się metodzie patrz-oceń-działaj, znanej z katolickiej nauki społecznej i zapoczątkowanej przez belgijskiego kardynała Josefa-Léona Cardijna. – Wydawało mi się, że to bardzo zdystansowane podejście, w którym cała odpowiedzialność spoczywa na badaczu. To badacz zastanawia się nad sytuacją i ją ocenia, nie ma tu interakcji – wyjaśnia swoje metodologiczne zastrzeżenia s. Santos.
– Zastosowałam metodę teologicznych badań w działaniu, które wyłamują się z tego schematu. Opierają się na badaniach uczestniczących, w których odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na badaczu, ale jest dzielona z uczestnikami badania. Wspólnie próbują dowiedzieć się, na czym polega problem, a także szukać rozwiązań. Do tej socjologicznej metody teologiczne badania w działaniu dodają wymiar wiary i Boga – mówi s. Santos o swoim podejściu badawczym.
Postanowiła zatem włączać grupę, której problemy są badane, w analizę teologiczną. Jak to się robi?
– Niczego nie zakładam. Zaczynam słuchać kobiet, wchodzić z nimi w interakcje, obserwować, a następnie w oparciu o historie, którymi się dzielą, próbuję zobaczyć, jakie tematy się wyłaniają – wyjaśnia pierwsze etapy swojej pracy. – Następnie wspólnie weryfikujemy, czy są to naprawdę kwestie, które ich dotyczą. Potem zastanawiamy się, w jaki sposób możemy znaleźć rozwiązanie. Najpierw angażuję się w empatyczną rozmowę, a następnie staram się skłonić kobiety do krytycznego myślenia. W przeciwnym razie zatrzymamy się na opowiadaniu historii, a tu ważne jest skłonienie ich do odpowiedzi, w czym tkwi problem – tłumaczy.
Teologia dnia powszedniego
Uderza mnie, jak bardzo socjologiczne jest jej podejście. – Wprowadzenie aspektu teologicznego ma na celu skłonienie kobiet do refleksji z perspektywy wiary i poczucia sensu – odpowiada na moje wątpliwości. I ciągnie: – Uczestniczki badań mówiły: badacze zawsze przychodzili z zestawem pytań, ale nikt nigdy nie zapytał nas, jaki widzimy sens naszej pracy, co nas wzmacnia. Gdy pytałam, czy ich religia odgrywa jakąkolwiek rolę w ich życiu, odpowiadały, że nie. Ale kiedy odwróciłam pytanie i zapytałam, co tak naprawdę daje poczucie sensu, mówiły o Bogu i wierze. Przyznały, że refleksja nad tym, co nadaje sens życiu, była podnoszącym na duchu doświadczeniem.
Zazwyczaj uprawianie teologii kojarzy się z analizą Pisma Świętego i tradycji. Siostra Santos idzie do ludzi i rozmawia z nimi o tym, jak zdefiniować i rozwiązać ich problemy. Jak to się ma do teologii?
– Oba podejścia są potrzebne – mówi wykładowczyni z seminarium w Pune w Zachodnich Indiach. – Potrzebujemy teologii akademickiej, fundamentalnej i dogmatycznej, ale potrzebujemy też tej drugiej, praktycznej strony. W przeciwnym razie teologia stanie się zbędna, bo nie będzie dotyczyła naszej dzisiejszej sytuacji.
A ja przypominam sobie pogardę, z jaką wielu dogmatyków mówi o teologii pastoralnej czy praktycznej.
Czy tego właśnie uczą studentów w seminarium w Pune? – Przywiązujemy dużą wagę do części teoretycznej, nauk teologicznych, wykładu wiary, Biblii. Ale studenci wiedzą, jak to wszystko zastosować w praktyce – odpowiada.
Skąd wiedzą? Na to też ma odpowiedź: – Co tydzień chodzą do parafii, slumsów, pracują z ubogimi. W ramach każdego kursu muszą kontekstualizować to, czego się nauczyli. Czyli umieszczać teologię w realiach danego miejsca i grupy społecznej. Pod koniec drugiego roku mamy projekt teologii kontekstualnej, w którym cały rocznik podejmuje jeden konkretny temat i dowiaduje się od ludzi, czy treść studiów pokrywa się z ich doświadczeniem.
Przykłady? Po pandemii studenci zadali pytanie, gdzie był Bóg w tym całym doświadczeniu, jak ono wpłynęło na ludzi.
Teologia feministyczna
Kampus w Pune jest w przeważającej mierze męski. Wśród 700 studentów tylko 50 to kobiety. Siostra Santos jest jedyną wykładowczynią na wydziale, więc co roku ma trudne zadanie, by przekonać studentów o znaczeniu teologii feministycznej. Jak jej to idzie?
– Na początku zawsze jest dystans. Nie rozumieją, czego jeszcze kobiety chcą, skoro coraz częściej robią kariery zawodowe. Podejrzewają, że kobiety chciałyby święceń kapłańskich, a to dla nich postulat trudny do przyjęcia – opowiada o reakcjach studentów. – Tłumaczę im, że nie ma powodu, dla którego kobiety nie mogą być wyświęcane, ale najwyraźniej Kościół wciąż potrzebuje na to czasu. Pokazuję im filmy dokumentalne, słuchamy ludzi dzielących się swoimi doświadczeniami i wtedy zaczyna do nich docierać, o co chodzi w teologii feministycznej. Rozmawiamy o ich rodzinach: kto podejmuje decyzje w domu? Kto zjada resztki? Zaczynają zwracać uwagę na przejawy dyskryminacji.
Jej kurs jest obowiązkowy na pierwszym roku studiów, musi go zrobić każdy seminarzysta. Zwycięstwo polityki sprzed 14 lat! Siostra Santos przyznaje, że wciąż nie dzieje się tak we wszystkich seminariach. Czasem uczą czegoś na temat studiów kobiecych lub historii kobiet.
Problem tylko w tym, że na pierwszym roku trudno wyjaśnić wszystko, ponieważ studenci nie mają podstawowego zrozumienia teologii. – Co ciekawe, po tym, jak ja zaczęłam uczyć, wielu profesorów zaczęło wprowadzać feministyczne lektury teologiczne do swoich kursów – zauważa. – Zatem niezależnie od tego, czy chodzi o studia biblijne, systematyczne czy pastoralne, studenci dostrzegają feministyczną perspektywę teologiczną. Niektórzy wykładowcy zadają nawet pytania związane z teologią feministyczną podczas egzaminów.
Jak reagują studenci? W końcu Indie, oprócz polityki genderowej katolickiego episkopatu, mają wiele problemów z przemocą wobec kobiet i nierównościami, których te doświadczają.
Santos przyznaje, że dla niektórych studentów kurs teologii feministycznej jest trudny do przyjęcia: – Niektórzy studenci pochodzą z południa Indii, gdzie męski szowinizm jest bardzo silny. Ale nawet wśród nich są tacy, którzy naprawdę się zmienili. Czasami piszą mi potem, że używają teologii feministycznej w szkole, w której uczą.
Pensja teolożki w Indiach
Interesują mnie jeszcze jej studentki. Owe wspomniane 50 kobiet to zakonnice. Pytam więc siostrę zakonną, będącą profesorką teologii, jak zgromadzenia zakonne patrzą na swoje siostry studiujące teologię. – Opór ze strony żeńskich zgromadzeń przed wysyłaniem sióstr na studia bazuje na tym, że bycie teolożką nie jest w Indiach płatną pracą – wyjaśnia Santos.
A mi staje przed oczami inna zakonnica z Azji, która podczas dyskusji po spotkaniu z s. Santos na wydziale teologii w Leuven podkreślała, jak dręczy ją to, że wróci z tych studiów w nieznane. Nie czeka na nią etat na wydziale teologii, jak na studiujących z nią kolegów. Siostra Santos też zauważa, że nawet te kobiety, które faktycznie ukończyły studia teologiczne, pracują tylko w swoich własnych kongregacjach w ramach formacji dla bardzo małej grupy. Tak więc nie przyczyniają się do rozwoju teologii. Dodaje, że większość zgromadzeń zajmuje się edukacją lub pracą społeczną i to właśnie z pensji w tych zawodach się utrzymują. Zaś profesorowie teologii nie otrzymują pensji, tylko rodzaj niewielkiego stypendium.
Brzmi to, jakby ekonomiczny system ich lokalnego Kościoła, ale też pewnie wielu innych Kościołów, powstrzymał kobiety i żeńskie zgromadzenia przed studiowaniem i nauczaniem teologii.
– Gdy zaczęłam uczyć i zobaczyłam, ile zarobię, wiedziałam, że nie będę wiele dokładać do kasy zgromadzenia – mówi o ekonomicznych realiach nauczania. – Teologia nie jest czymś, co wydaje się najbardziej potrzebne. Kiedy zachęcam zgromadzenia do wysyłania sióstr na studia, pytają: po co, skoro kobiety nie zostaną wyświęcone?
Polityka genderowa episkopatu Indii nie działa więc w próżni. Wygląda na to, że dopłaca do niej zgromadzenie s. Patricii Santos, godząc się na jej symboliczną pensję na wydziale teologicznym. Jednak dzięki temu każdy student seminarium w Pune kończy studia zaliczywszy – czy chce, czy nie chce – podstawowy kurs teologii feministycznej.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















