Euro zostaje na tacy

Bruksela wciąż się czepia. Dziś Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Za co? Ano za to, że w powijakach są prace nad stworzeniem polskiej części Systemu Informacji Schengen (SIS), co jest warunkiem całkowitego zniesienia w 2007 r. kontroli granicznej w państwach poszerzonej UE.
Czyta się kilka minut

Ambasador Bruno Dethomas, najważniejszy przedstawiciel Unii w Polsce, kilkakrotnie ponaglał, by MSWiA wzięło się do roboty, a kiedy monity nie pomogły, napisał ostry list do ministra Ryszarda Kalisza. Ten jednak zdaje się wychodzić z założenia, że bardziej niż Polsce powinno zależeć na tym projekcie Brukseli. Przez podległych mu urzędników (za projekt od 2003 r. odpowiada wiceminister Leszek Ciećwierz) Polska - jak informuje “Rzeczpospolita" - już straciła 133 mln euro, które w grudniu ub. roku Unia chciała przekazać na szkolenia funkcjonariuszy państwowych. Swoje zrobił też bałagan w resorcie, wynikający m.in. z nieustannych zmian jego szefów: zdążyli już nimi być obaj liderzy SLD Krzysztof Janik i Józef Oleksy, bardziej skupieni na tym, by partia się nie rozpadła, niż na sprawach ministerstwa. Co więcej, jak tak dalej pójdzie możemy stracić i następne transze pomocy: a wiadomo, że UE chce przekazać Polsce w ramach Funduszu Schengen ok. 300 mln euro m.in. na sprzęt komputerowy, oprogramowania, szkolenia.

Ale to nie jedyny przypadek zaniedbań polskiej administracji w wykorzystywaniu szansy, jaką są unijne dotacje. Przykładowo, UE w ramach wyrównywania szans edukacyjnych przeznaczyła 176 mln euro na stypendia dla najuboższych uczniów szkół ponadgimnazjalnych z miejscowości do 20 tys. mieszkańców. Co prawda w tym przypadku pieniądze są już - jak utrzymuje Ministerstwo Edukacji - pewne, tyle że młodzież wciąż nie wie, że o taki rodzaj stypendiów może się starać, bo resort zaniedbał akcji informacyjnej. A ci nieliczni, którzy wiedzą, nie mogą o pomoc póki co zabiegać, gdyż tym razem Ministerstwo Gospodarki nie zdążyło przygotować odpowiedniego rozporządzenia i wzoru umowy. W efekcie pieniądze nie trafią do uczniów z początkiem roku szkolnego.

Polscy ministrowie i urzędnicy mogliby się wreszcie nauczyć, że UE nie jest instytucją charytatywną: nawet jak podaje nam miliony euro na tacy, to wymaga, by po nie wyciągnąć rękę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2004