Reklama

Ministerstwo kluczy

Ministerstwo kluczy

26.02.2020
Czyta się kilka minut
„Oskarżenia, jakie formułował pod moim adresem pan minister Gliński, były fałszywe” – mówił „TP” Dariusz Stola, b. dyrektor Muzeum POLIN. Po naszej publikacji MKiDN wysuwa kolejne oskarżenia. Ujawniamy pismo dowodzące, że i one są nieprawdziwe.
Dariusz Stola w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, luty 2020 r. / Fot. Maciej Zienkiewicz dla "TP"
P

Przypomnijmy: prof. Stola przedstawił w wywiadzie dla „Tygodnika” okoliczności, w jakich w styczniu 2018 r. Ministerstwo Kultury próbowało wymusić na nim przekazanie kwoty trzech do pięciu milionów euro z przyznanego kierowanej przezeń placówce dotacji z tzw. grantu norweskiego na rzecz nieistniejącego wówczas Muzeum Getta Warszawskiego. „Idę z koleżanką, na wstępie dziękuję, mówię, że się cieszę z tego spotkania, bo to już najwyższy czas brać się do roboty – relacjonował Stola. – I słyszę, że nie: że musimy o tym poważnie porozmawiać, bo to niesprawiedliwe, żeby tylko muzeum dostało te pieniądze. „Co pani przez to rozumie?”. „Jest tyle cennych przedsięwzięć z zakresu żydowskiego dziedzictwa kulturowego, dlaczego tylko wy macie dostać te pieniądze?”. „Bo Norwedzy nam ufają, wiedzą, że potrafimy to robić, a tak w ogóle, to o jakich projektach pani mówi?”. „No, konkretnie to chodzi o Muzeum Getta Warszawskiego”. „To ono istnieje?”. „Nie, jeszcze nie”. „Ma dyrektora może?”. „Nie”. „Ma jakąś załogę, która potrafi takie projekty realizować?”. „Nie, ale będzie miało”.

Nieduże kwoty ministra

W reakcji na naszą publikację wiceminister kultury Jarosław Sellin stwierdził w wypowiedzi dla Onetu, że resort miał „poważne zastrzeżenia co do sposobu, w jaki dyrektor Stola wydaje pieniądze z funduszy norweskich” – co stoi w sprzeczności z postawą samego wiceministra Sellina jako członka rady Muzeum POLIN. „Min. Gliński zarzucał mi straszne grzechy, w tym złamanie statutu muzeum, a jego zastępca nadzorował na bieżąco nasze prace i w przypadku wątpliwości mógł przecież formułować zastrzeżenia, np. podczas przyjmowania sprawozdań rocznych” – mówił w rozmowie z „TP” Dariusz Stola. Wedle jego relacji minister Sellin „miał jakieś drobne uwagi, np. że zapraszamy niewłaściwych duchownych, zresztą w związku ze spotkaniem z ks. Bonieckim. Na szczęście kilkanaście dni wcześniej bardzo pochwalił nas kard. Nycz, więc mogłem w dyplomatyczny sposób dać mu do zrozumienia, że nie musi być bardziej katolicki od kardynała”. Jak dodaje Stola, „z posiedzeń rady muzeum sporządzane są protokoły. Żaden z zarzutów, jakie padały wobec mnie w ostatnich miesiącach, w ich trakcie nie padł. Albo więc zostały wymyślone ad hoc, albo ministrowie Gliński i Sellin się nie komunikują”.

W kolejnej rozmowie z „Tygodnikiem”, przeprowadzonej już po publikacji wywiadu „Powód za pięć milionów”, prof. Stola mówi, że nieprawdziwe są również inne twierdzenia wiceministra Sellina. Wiceszef resortu kultury opowiadał: „Staraliśmy się przekonać dyrektora [Stolę – red.], żeby w kolejnym budżecie przeznaczył te pieniądze na bardziej konkretne działania. W Polsce jest ok. 1500 żydowskich cmentarzy, część w fatalnym stanie. Są zaniedbane synagogi. Czasem, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, to jedyne ślady po diasporze żydowskiej. Proponowaliśmy, żeby część z tych 10 mln euro przeznaczyć na renowację takich miejsc”. Otóż jak informuje nas prof. Stola, z sugestią dotyczącą cmentarzy żydowskich wiceminister Sellin zwrócił się do muzeum dopiero we wrześniu 2018 r., prawie osiem miesięcy po rozmowie na temat przekazania znacznej części norweskiej dotacji nieistniejącemu Muzeum Getta Warszawskiego. Muzeum POLIN chętnie tę sugestię przyjęło i dodało do projektu komponent dotyczący cmentarzy, przeznaczając nań milion złotych. „Czyli jest trochę jak w radzieckim dowcipie: czy to prawda, że w Moskwie rozdają za darmo samochody? Tak, ale nie w Moskwie, tylko w Leningradzie, nie samochody, tylko rowery i nie rozdają, tylko kradną” – ironizuje prof. Stola.


Czytaj także: Powód za pięć milionów - rozmowa "TP" z Dariuszem Stolą


„Tak, zaproponowaliśmy też dofinansowanie tworzenia Muzeum Getta Warszawskiego, które powstaje z inspiracji środowisk żydowskich. Ale nie chodziło o duże kwoty, po prostu pieniądze na rozruch” – zapewniał wiceminister Sellin. Słowom tym przeczy pismo sporządzone przez Dariusza Stolę wkrótce po jego rozmowie w ministerstwie, którego skan i pełną treść zamieszczamy poniżej. Z listu wysłanego przez dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN 19 lutego 2018 r. i dostarczonego do ministerstwa jeszcze tego samego dnia – listu, dodajmy, na który prof. Stola nigdy nie otrzymał odpowiedzi – wynika jednoznacznie, że mowa była o przekazaniu nieistniejącej jeszcze placówce 30-50 proc. grantu wielkości 10 milionów euro, czyli 3-5 mln euro. Nie jest to, jak chciałby wiceminister, nieduża kwota.

Anonimowe wywody resortu

Kilka godzin po wypowiedzi wiceministra Sellina na stronie internetowej MKDiN ukazał się także anonimowy artykuł „Niedominujący lider bierze wszystko, czyli odpowiedź na zarzuty prof. Dariusza Stoli ws. tzw. grantu norweskiego” – artykuł będący próbą zignorowania opisanych w „TP” faktów. Jego autor twierdzi np., że „powody, dla których prof. Dariusz Stola nie został powołany na stanowisko dyrektora Muzeum Polin były wielokrotnie formułowane i są jednoznaczne”: nie ma i nie było zgody na „upolitycznianie Muzeum Historii Żydów Polskich” – ale w wywiadzie mowa, po pierwsze, o nieprawdziwości zarzutów o upolitycznieniu muzeum, po drugie zaś (o czym wspomnieliśmy w poprzednim wątku) o tym, że nie pojawiały się one w trakcie posiedzeń rady muzeum i że zaczęto je formułować dopiero po odrzuceniu przez prof. Stolę sugestii przekazania części pieniędzy z tzw. grantu norweskiego nieistniejącemu jeszcze wówczas Muzeum Getta Warszawskiego.

Co się zaś tyczy samego grantu norweskiego, projekt "Żydowskie Dziedzictwo Kulturowe" został opracowany w Muzeum POLIN jeszcze w 2016 r., a następnie przekazany stronie norweskiej właśnie za pośrednictwem MKDiN, które nie miało zastrzeżeń ani do jego wysokości, ani wykonawcy. Został przez obie strony zatwierdzony jako tzw. projekt predefiniowany – w umowie międzyrządowej z 20 grudnia 2017 r. wymieniono właśnie Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN jako instytucję mającą go realizować. Oznacza to m.in., że właśnie dyrektor muzeum odpowiadał za całość przyznanych środków, w tym za ewentualne nieprawidłowości w ich wydawaniu. „Każdy taki wypadek – uzasadniał swoją odmowę przekazania części grantu nieistniejącej instytucji dyrektor Stola w publikowanym przez nas piśmie do ministerstwa – nawet ewidentnie zawiniony przez partnera, obciąży MHŻP jako formalnego beneficjenta: może skutkować nie tylko pogorszeniem reputacji muzeum (którą zbudowaliśmy z dużym wysiłkiem), ale też korektami finansowymi i utratą zdolności pozyskiwania grantów w przyszłości. Podobne straty poniósłby osobiście dyrektor MHŻP: podjęcie przezeń nadmiernego ryzyka lub firmowanie działań instytucji, na którą nie ma formalnie wpływu, mogłoby stać się podstawą jego negatywnej oceny, a nawet posądzeń o działanie na szkodę muzeum”.

Nie chodziło więc o to, że – jak pisze autor artykułu na stronie resortu – muzeum „w sposób absolutnie uzurpatorski, postawiło się w roli wyłącznego beneficjenta”, tylko o realizację woli grantodawcy, który właśnie POLIN uznał za instytucję godną zaufania i zdolną do realizacji tak dużego i skomplikowanego przedsięwzięcia. Fakt, że taki zapis znalazł się w umowie międzyrządowej, świadczy o tym, że również polski rząd – a zatem także ówczesny minister kultury, czyli Piotr Gliński – nie miał do tego zastrzeżeń. Przypomnijmy raz jeszcze, że było to przede wszystkim efektem wysokiej oceny merytorycznej projektu poprzedniego, z lat 2013-2017, o którym prof. Stola mówił w wywiadzie dla „TP”. Za realizację tego projektu muzeum dostało nie tylko międzynarodową nagrodę Europa Nostra, ale też list pochwalny od… wiceministra Sellina. Zasadne jest pytanie, skąd nagła zmiana opinii resortu.


Czytaj także: Wzrok odzyskiwany - rozmowa z Dariuszem Stolą o Muzeum POLIN


Klasycznym przykładem mydlenia oczu niezorientowanym czytelnikom jest pisanie przez anonimowego autora, że „wniosek Muzeum Historii Żydów Polskich o wypłatę środków w ramach projektu, zawierający liczne uchybienia formalne, został złożony do MKIDN dopiero 23 grudnia 2019 r. (!)” – jak udało się nam ustalić, Muzeum POLIN, skądinąd zarządzane już przez p.o. dyrektora Zygmunta Stępińskiego, otrzymało niezbędne dokumenty aplikacyjne od Ministerstwa Kultury dopiero 3 grudnia 2019 r., z terminem złożenia do 30 grudnia, nie ma tu więc mowy o opóźnieniu, a przynajmniej nie ze strony muzeum.

Wszystko wskazuje na to, że urzędnicy ministerstwa nie przeczytali rozmowy w „Tygodniku” uważnie. Gdyby to zrobili, zwróciliby z pewnością uwagę na fragment, w którym mowa o upadku komunizmu w Europie Środkowej: „Mam przekonanie, że coś, co jest słabe, ale ma solidny fundament, może zwyciężyć w walce z czymś, co wydaje się potężne, ale zbudowane jest na kłamstwie – mówił Dariusz Stola. – To, jak w PRL-u władza przegrała wojnę o pamięć, powinno być dla obecnie rządzących przypomnieniem, że sama siła i lejąca się z publicznych mediów tępa propaganda nie wystarczają do narzucenia ludziom swojej narracji”.

 

 

 

 

Warszawa 19.2.2018 r.

Pani Paulina Florjanowicz

Dyrektor Departamentu Dziedzictwa Kulturowego Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Pani Monika Smoleń-Bromska

Dyrektor Departamentu Funduszy i Spraw Europejskich Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

Szanowne Panie,

Podczas naszego spotkania w dn. 31.1.2018 r. wyraziłem pewne wątpliwości dotyczące przedstawionej przez Panie propozycji wykorzystania środków z grantu, który wedle umowy międzyrządowej (Memorandum of Understanding, MoU) z 20.12.2017 r. ma służyć realizacji przez Muzeum Historii Żydów Polskich (MHŻP) projektu Żydowskie Dziedzictwo Kulturowe (ŻDK Zaskoczony tą propozycją prosiłem o upewnienie się i potwierdzenie, że taka właśnie jest wola Pana Ministra.

Moje wątpliwości wzbudziły w szczególności dwie informacje  jakoby intencją MKiDN było:

  1. Przekazanie części grantu na rzecz mającego powstać Muzeum Getta Warszawskiego (MGW);
  2. Przekazanie tej instytucji kwoty rzędu 3-5 min euro (tj. 30-50% grantu).

Będę wdzięczny za potwierdzenie, czy dobrze wtedy Panie zrozumiałem. Mam nadzieję, że nie, bowiem przy takich założeniach realizacja projektu ŻDK wydaje mi się wielce ryzykowna, czy wręcz niewykonalna.

Ad 1) MGW jeszcze nie istnieje. Nie są znane jego misja, cele, kierownictwo, struktura, skład osobowy ani umiejętności kadry. Nawet jeśli instytucja o tej nazwie wkrótce powstanie, to do planowanego momentu podpisania umowy na realizację projektu ŻDK nie będzie ona dysponowała wystarczającym doświadczeniem, kadrą i zdolnościami operacyjnymi, które zapewniają trwałość projektu i wymaganą przez darczyńcę jakość działań. Nie przypuszczam, by strona norweska wyraziła zgodę na przekazanie części grantu tak niedoświadczonej i niesprawdzonej w praktyce instytucji.

Po drugie, włączenie takiego partnera w realizację wielkiego i złożonego projektu oznacza liczne i poważne ryzyka: naruszenia trwałości projektu, nieosiągnięcia założonych efektów, nieterminowej realizacji zadań czy sprawozdań. Każdy taki wypadek, nawet ewidentnie zawiniony przez partnera, obciąży MHŻP jako formalnego beneficjenta: może skutkować nie tylko pogorszeniem reputacji muzeum (którą zbudowaliśmy z dużym wysiłkiem), ale też korektami finansowymi i utratą zdolności pozyskiwania grantów w przyszłości. Podobne straty poniósłby osobiście dyrektor MHŻP: podjęcie przezeń nadmiernego ryzyka lub firmowanie działań instytucji, na którą nie ma formalnie wpływu, mogłoby stać się podstawą jego negatywnej oceny, a nawet posądzeń o działanie na szkodę muzeum.

Ad 2) Podczas spotkania nie mogłem jeszcze uzyskać informacji o wielkości kwoty, która miałaby przypaść MGW, ale propozycja, bym przygotował plan działań MHŻP na łączną kwotę 5-7 min euro, wskazuje, że chodzi tu o 3-5 mln euro.

Nie przypuszczam, by strona norweska wyraziła zgodę na przekazanie tak wielkiej części grantu podmiotowi nie wskazanemu w umowie z 20.12.2017. Sama propozycja przesunięcia tak wielkiej kwoty z MHŻP do innej, nieznanej instytucji mogłaby zostać błędnie odczytana, zwłaszcza w obecnej napiętej sytuacji. Mogłaby też być fałszywie zinterpretowana jako próba wykorzystania dobrej reputacji naszego muzeum do pozyskania środków na rzecz podmiotu nie przedstawionego darczyńcom w trakcie negocjacji MoU. Zaskoczenie może też wzbudzić przekazanie znacznej części grantu na cele nie wymienione w notatce Propozycja kontynuacji programu Żydowskie dziedzictwo kulturowe. Notatka ta, przygotowana przez MHŻP i przedstawiona MKiDN oraz partnerom norweskim w październiku 2016 r., była punktem wyjścia ww. negocjacji międzyrządowych. Mówi ona wyraźnie o kontynuacji projektu ŻDK z lat 2013-2017 i w żaden sposób nie zapowiada istotnej zmiany partnerów, celów i metod działania.

Są to tylko ważniejsze wątpliwości, które wzbudziły we mnie informacje usłyszane 31.1.2018 r. Nie znając żadnych szczegółów przedstawionej wtedy koncepcji, a nawet nie będąc pewien czy dobrze ją zrozumiałem, nie mogę, mimo szczerych chęci, się do nich odnieść. W postaci jak zarysowana wyżej stawia ona pod znakiem zapytania nie tylko charakter projektu ŻDK i skalę zaangażowania w niego MHŻP, ale przyszłość tego projektu w ogóle. Nie znając podstawowych parametrów projektu nie jesteśmy w stanie kontynuować niezbędnych doń przygotowań, co może wpłynąć negatywnie na realizację napiętego wszak harmonogramu formułowania noty koncepcyjnej i umowy. Niewskazane jest też przedłużanie stanu niepewności, który odbija się negatywnie na pracy zespołu muzeum.

Z powyższych względów raz jeszcze uprzejmie proszę o bliższe informacje o zamiarach MKiDN względem projektu ŻDK, a w szczególności o pilne wyjaśnienie, czy właściwie zrozumiałem koncepcję przedstawioną 31.1.2018 r.

Z poważaniem,

Dariusz Stola

Dyrektor

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich. W redakcji od...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Prawdę mówiąc, bez najmniejszego wysiłku można wpisać w wyszukiwarkę frazę "Sellin + kłamstwa". I nie ma takiej możliwości aby internet zapomniał o kłamstwach tego człowieka, choćby pierwsze z brzegu: o podziale rynku medialnego w kraju, o konieczności pisowskich protestów wyborczy wobec rzekomej dużej ilości głosów nieważnych w wyborach. Łże bez cienia żenady. To ten sam pan Sellin.

Red. Okoński: z listu "wynika jednoznacznie, że mowa była o przekazaniu nieistniejącej jeszcze placówce 30-50 proc. grantu wielkości 10 milionów euro, czyli 3-5 mln euro". Prof. Stola pisze "nie mogłem jeszcze uzyskać informacji o wielkości kwoty, która miałaby przypaść MGW". Po prostu sam wysnuł taki wniosek na podstawie propozycji, by "przygotował plan działań MHŻP na łączną kwotę 5-7 min euro" i tak wyraził w tym samym liście swoje "zrozumienie intencji" rozmówczyń. Ale wyrażonej expressis verbis propozycji, by oddać akurat muzeum getta akurat 30-50% lub 3-5 mln z grantu, po prostu nie było. Z wywiadu wynika natomiast, że mówiono (o ile prof. Stola cytuje dokładnie z pamięci rozmowę sprzed dwóch latach, skoro nie był pewny jej zrozumienia w trzy tygodnie po jej odbyciu), że „jest tyle cennych przedsięwzięć z zakresu żydowskiego dziedzictwa kulturowego”, co oznacza, że od początku nie mogło chodzić o jedno przedsięwzięcie, na rzecz którego ministerstwo jakoby chciało skłonić muzeum do podzielenia się grantem. Rzeczywiście jak w tym dowcipie z cyklu "Radio Erewań podało".
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]