Eucharystia nie jest chlebem, który otrzymujemy po to, by go zjeść w kącie

Łamanie się jednym chlebem jest znakiem/deklaracją budowania wspólnoty. Jest – jak w przypadku „łamania się opłatkiem” – znakiem dobrych życzeń, przebaczenia, a czasem prośby o przebaczenie, znakiem miłości.
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

„Opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba” (Łk 24, 35) – słyszeliśmy przy trzecim ołtarzu procesji Bożego Ciała. „Łamanie chleba” to dla św. Łukasza nazwa własna Eucharystii. Odnajdujemy ją nie tylko w przytoczonym wyżej fragmencie Ewangelii, ale także regularnie w Dziejach Apostolskich: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i na modlitwie” (Dz 2, 42); „Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca” (Dz 2, 46); „W pierwszym dniu po szabacie, kiedy zebraliśmy się na łamanie chleba, Paweł (…) przemawiał do nich i przedłużył mowę aż do północy” (Dz 20, 7).

„Łamanie chleba” – jakie to piękne określenie. I jak znaczące! Choć pada w nim słowo „chleb”, to jednak – jak się wydaje – nie chodzi w nim o pokazanie Eucharystii jako pokarmu (podstawowego i codziennego), który miałby zaspokajać ludzki głód. Żeby zaspokoić głód zgromadzonych ludzi, trzeba każdej i każdemu z nich dać po bochenku chleba (a może nawet po dwa…). Wtedy jest szansa, że się nasycą. Kiedy w większej gromadzie osób łamiemy się jednym bochenkiem chleba – o zaspokojeniu fizycznego głodu nie może być mowy. I nie o taki głód chodzi.

Łamanie się jednym chlebem jest znakiem/deklaracją budowania wspólnoty, bliskości, rzeczywistej relacji, jedności. Jest – jak w przypadku „łamania się opłatkiem” – znakiem dobrych życzeń, przebaczenia, a czasem prośby o przebaczenie, znakiem miłości.

Logikę „łamania chleba” streszcza celnie i pięknie św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian: „Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba”. Nie chodzi więc o wzmocnienie własnego ciała, lecz o budowanie jednego Ciała.

Eucharystia nie jest chlebem, który otrzymujemy po to, by go zjeść w kącie – samotnie, w tajemnicy (i lęku?) przed innymi. Nie jest pożywką dla indywidualistycznej i separatystycznej pobożności (ja i „mój” Pan Jezus).

Eucharystia jest jednym chlebem, z którego każdy, wobec innych, wśród tych, którzy są mu bliscy, odrywa dla siebie kawałek, nie za duży: by na pewno zostało dla każdego. Mocą tego znaku rośnie wspólnota – rośnie w ilość, rośnie też w głąb jakości. Staje się jedno nie tylko poprzez zewnętrzne ramy, strukturę, zasady itp.

Jakże bardzo potrzebujemy Eucharystii jako „Łamania Chleba”!

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 23/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Łamanie Chleba