Reklama

Esemes

Esemes

18.09.2016
Czyta się kilka minut
Może powinny być jakieś miejsca do umierania dla tych, którzy wiedzą, że już nic zmienić się nie może. Jakiś samotny zakątek, jak dla starych słoni.
G

Godzina 21.16. Esemes: „K. pie… samobója”. Jaki elastyczny czasownik. Można opisać nim cios albo miłosne uniesienie, a gdy trzeba, także śmierć. Wulgarność jest na miejscu, bo zapewnia dystans i neutralność. Oszukuje, że śmierć jest blisko, ale nie dotyczy nas. A miłość? Przecież nie przeraża i nie kłopocze jak śmierć. Chociaż w sumie to wszystkie ważne sprawy kłopoczą. Lepiej więc, gdy życie jest obłe, zwyczajne i łatwe do przełknięcia. Pozbawione górek i dołków – wypłaszczona monotonną codziennością sinusoida. Dziwne to…
– Czy coś się stało?
– Słucham?
– Skamieniałeś nad tym telefonem, więc pytam: Czy coś się stało?
– Nie. Znaczy tak.
– Co?
– K. się zabił.
– Kto?
– K.
– Aha! A jak się zabił?
– No zabił się.
– Ale jak? W wypadku może?
– Nie, k…, sam się zabił.
– Ale dlaczego od razu się irytujesz? Zadałam tylko pytanie...

3660

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]