Dziwny przypadek Pana T.

25 grudnia do kin wejdzie film „Pan T.”: opowieść o ekscentrycznym warszawskim literacie, który samotnie zmaga się ze stalinowskim reżimem.
Czyta się kilka minut
Paweł Wilczak w filmie „Pan T.” / / fot. Hubert Komerski / Propeller Film / materiały producenta
Paweł Wilczak w filmie „Pan T.” / / fot. Hubert Komerski / Propeller Film / materiały producenta

A do tego nosi się jak bikiniarz, pisze dziennik i romansuje z maturzystką. Brzmi znajomo, przynajmniej dla czytelników „Dziennika 1954” Leopolda Tyrmanda. Ale w filmie nazwisko pisarza nie pada, producent zaś „zaprzecza wyraźnie fałszywej tezie, że film odnosi się do Leopolda Tyrmanda”.

Oświadczenie jest efektem opisanego przez Onet sporu między synem autora Matthew Tyrmandem a twórcami „Pana T.”, przy udziale Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. W skrócie: scenarzysta Andrzej Gołda, który w 2007 r. wygrał konkurs PISF na film biograficzny o Tyrmandzie, zapewnia, że „Dziennik 1954” posłużył ledwie jako inspiracja do autorskiej fabuły („ograniczał naszą wyobraźnię i to, co chcemy tym filmem powiedzieć o Polsce stalinowskiej”). Reżyser Marcin Krzyształowicz twierdzi, że główny bohater to everyman, który najbardziej przypomina Sławomira Mrożka. Matthew Tyrmand straszy pozwem za naruszenie praw autorskich i dóbr osobistych. Wreszcie dyrektor PISF, który zablokował wypłatę trzymilionowej dotacji, tłumaczy, że nie mógł ryzykować naruszenia ustawy o finansach publicznych. Jeśli sprawa trafi do sądu, może to być przełomowy dla branży filmowej proces.

W rozmowie z Onetem reżyser oskarża spadkobiercę o „skłonność do kasowania (wszelkich) inicjatyw”, chciwość i chęć zarobku na cudzej pracy. Nie wiem, czy to prawda; wiem, że Maciej Pieprzyca miał reżyserować „Tyrmanda 1954” (pierwotny scenariusz Gołdy), a Xawery Żuławski „Złego” i że słuch po tych projektach zaginął.

Tymczasem legenda Tyrmanda aż prosi się o film, i to niekoniecznie o ekranizację „Dziennika”. W tej biografii jest o wiele więcej: brawurowa ucieczka przed Holokaustem i szalona ucieczka z gomułkowskiej Polski, zachwyt i gorycz emigracji, małżeństwa i zdrady, późne ojcostwo i przedwczesna śmierć. Geniusz i kompleksy, wielkość i śmieszność. Byłoby szkoda, gdyby taki potencjał zmarnował się przez kłótnie o paragrafy i pieniądze. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2019