Zarzut opierania się na powierzchownych socjologicznych analizach, w dodatku budowanych na fałszywych danych, postawił „Tygodnikowi” o. Adam Szustak w swoim filmie na kanale „Langusta na palmie”. Komentuje w nim tekst „Milion wiernych ojca Szustaka”, który opublikowaliśmy w 6. tegorocznym numerze „TP”.
Gdyby bohater tekstu czytał go bardziej na chłodno, zapewne zauważyłby nawias z odnośnikiem do tekstu socjologów ze spolszczonym jego tytułem oraz numerem i rocznikiem czasopisma – został on opublikowany w 2021 roku. Socjologowie kreślą w nim m.in. portret typowej subskrybentki filmów o. Szustaka, nazwanej przez nich „Anną”, w oparciu o dane, które otrzymali od kanału „Langusta na palmie” w 2020 roku. Pięć lat temu rzeczywiście największą – ponad 25-procentową – grupą odbiorców byli młodzi ludzie w przedziale wieku od 25 do 34 lat.
Dzisiaj, jak wynika z danych przedstawionych przez o. Szustaka, średnia wieku subskrybentów jego kanału wynosi 48-49 lat. To rzeczywiście ciekawa zmiana, godna nowych analiz socjologicznych. Mam pewne robocze przypuszczenie, wyjaśniające tę zmianę.
Sposób przedstawiania Ewangelii przez dominikanina ewoluuje w czasie – dawniej częściej stawiał on radykalne i jednoznaczne tezy w oparciu o literalne odczytywanie Pisma Świętego. Dzisiaj jest bardziej ostrożny – jego przekaz jest bardziej dojrzały (pokazywałem to w moim tekście). Możliwe, że dziś filmy o. Szustaka trafiają bardziej do ludzi, których zdobyte już doświadczenie życiowe nauczyło dystansu do jednoznacznych recept.
Ponieważ znany ewangelizator konsekwentnie unika rozmów z mediami, postanowiliśmy przyjrzeć się, co mają na jego temat do powiedzenia specjaliści: socjologowie, językoznawcy, psychologowie – taki był główny motyw powstania tekstu. Stawianie specjalistom zarzutu powierzchowności jest nieporozumieniem: oni mogą pokazać tyle, na ile im pozwala metoda naukowa. Jednym z wniosków mojego tekstu jest stwierdzenie, że nie są w stanie w pełni wyjaśnić religijno-medialnego fenomenu o. Szustaka.
Z jednej strony o. Adam Szustak stawia zarzut: „Mam wrażenie, że redakcja rozmawia sama ze sobą, a nie ze mną”. Z drugiej stawia warunek: „Spotykajmy się, ale nie na rzecz wywiadów”. Dla dziennikarza te wymogi są trudne do pogodzenia, ale trzymam za słowo ojca Adama – chętnie spotkam się z nim na kawie w McDonaldzie, by porozmawiać, niekoniecznie od razu na rzecz wywiadu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















