Dzień seksu

Dawno, dawno temu byłem świadkiem kłótni, może i rozstania.
Czyta się kilka minut

Ona: Wkurza cię, kiedy mówię o domu?

On: Staram się to rozumieć.

Uciekają od siebie. Błądzą oczami za oknem tramwaju. Ale tylko udają, że nie zwracają na siebie uwagi. W istocie nic innego ich nie interesuje. Zewnętrzny świat rozmywa się w świetle latarń. Płynie mimo nich.

On: Wkurza. Najbardziej chodzi mi o włosy, przecież wiesz.

Zerknąłem. Pomylony jakiś? Dziewczyna ma piękne, wściekle rude włosy.

Ona: A jeśli je zetnę?

On: Coo?

Ona: Wtedy już nikt nie będzie ich dotykał.

On: Błagam cię...

Ona: Będzie ci łatwiej!

Milczą. I znów ona: Ty w ogóle nie bierzesz pod uwagę, jak bardzo w wydaniu domowym odbiegam od twoich wyobrażeń.

Przyglądam się dokładniej. Delikatna, dziewczęca, o przezroczystej skórze. W ubiorze staranna i elegancka, a jednak śliwkowe paznokcie – trochę szalona. Jej oczy już błyszczą. On ją złości.

On: Jak to odbiegasz od wyobrażeń?

Ona: W domu chodzę w dresie i piję kawę z wyszczerbionego kubka.

Zaśmiałem się, bo pokazała mu język. Nie chciała przestać:

– Wszystko z nami jest odrealnione. Nie przechodzi próby rzeczywistości – atakowała.

– Ty jesteś realna. Nawet w snach – bronił się, ale ciężko, bez sił. Nie miała ochoty już go słuchać.

Znów ona: Nie da się udawać, że nie ma rzeczywistości, że jest gdzie indziej.

On milczał, szukał słów, ale najwyraźniej wypowiedział już wszystkie. Sytuacja stawała się beznadziejna, nie wiedział, co począć. To ją złościło jeszcze bardziej.

Chyba nie pasowali do siebie. On był za duży, zbyt niezgrabny, zmęczony. Ona jak węgielek, który wypadł z wielkiego ognia. Żywa, kusząca, w każdej chwili gotowa, by boleśnie sparzyć.

Poderwała się nagle: A więc dobrze. Już dojechałam. Idę. Dobranoc.

On: Dobranoc.

Nie zrobił żadnego gestu. Nic, by ją zatrzymać. Wyskoczyła lekko w półmrok. Stuknęły obcasy, przez chwilę widać było rąbek czerwonej sukienki. Pobiegła do domu.

Patrzył za nią. Czy bał się, że zetnie włosy? Marzył, że zobaczy ją kiedyś w dresie?

Ciekawe, ciekawe. Dziwna para.

Wszystko to działo się w warszawskim tramwaju linii 33, dawno temu, jak wspomniałem: 6 czerwca. A więc tuż przed Międzynarodowym Dniem Seksu – o którego istnieniu – święta, nie seksu ma się rozumieć – nie miałem pojęcia, a dowiedziałem się z porannej prasy.

Skoro jest Międzynarodowy Dzień Seksu, to może ustanowić Dzień Nieszczęśliwej Miłości? Choćby dla nich dwojga? – pomyślałem. – A może znajdą się jeszcze inni? Przecież chyba występują w przyrodzie.

Tu problem. Każdemu świętu musi towarzyszyć jakaś idea. Musi być po coś. Są święta, które jednoczą, zagrzewają do boju, upamiętniają.

Ideą Dnia Seksu jest np. zwiększanie przyrostu naturalnego. Widać jakieś wyższe czynniki sądzą, że da się tę sprawę załatwić przy pomocy jakichś uroczystości, żeby nie powiedzieć: zbiorowych obchodów. Że można odgórnie zadekretować rozmnażanie się.

W Dniu Seksu chodzi nie o namiętność, ale o prokreację i poprawianie statystyk. A naszej dwójce, tak na mój nos, w głowie ani prokreacja, ani statystyki.

Czyli o co im chodzi właściwie? Jaka idea im przyświeca? Komu są potrzebne te „ochy” i „achy”? Hamletyzowanie od świtu do nocy? Darcie szat, rozstania, powroty? Wiersze będą pisać? Opowiadania? I tak jest pełno utworów na ten temat. Czy to ma jakąś funkcję społeczną? Nie ma, a prokreacja na przykład ma!

A więc żadnego nowego święta nie będzie! Skoro nie chcą się ze sobą rozmnażać, to sami sobie winni. Pewnie i tak już nie są razem.

A może?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 36/2013