Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dyktatura pustych słów

Dyktatura pustych słów

24.01.2016
Czyta się kilka minut
Po latach zaaresztowania „Polaka” w prawym rogu sceny politycznej, a „obywatela” w muzeum przykrych wspomnień z PRL, przydarza nam się właśnie zbiorowe przysposobienie do życia w społeczeństwie.
Demonstracja Komitetu Obrony Demokracji, Poznań, 9 stycznia 2016 r. Fot. Paweł F. Matysiak / REPORTER
N

Nie znoszę swojej polskości. Weźcie sobie ten „naród” i go zjedzcie – mówił malarz Wilhelm Sasnal w niedawnym wywiadzie dla „Newsweeka”, wyrażając dystans wobec wykrzywianych pojęć rodem z XIX w. Jego wypowiedź jest echem wcześniejszych protestów przeciw byciu wtłaczanym w zbiorowe kategorie. Szczepan Twardoch mówił „Tygodnikowi”, że „w Polsce wszyscy nienawidzą Polski”. A Maria Peszek odrzucała patriotyczną waleczność śpiewając w „Sorry, Polsko”: „Lepszy żywy obywatel niż martwy bohater”. Zamiast przelewu krwi proponowała płacenie podatków i chodzenie na wybory.

Zmagania ze słownikiem określającym przynależność nie sąwyłącznie kłopotem ludzi młodych czy outsiderów. Wielu z nas, w różnym wieku, doświadcza teraz czegoś na kształt transferu: z uprawianej długo osobności przechodzimy, jeszcze nieśmiało i niekoniecznie chętnie, do przestrzeni wspólnej. PO starała się nasze...

9607

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Chyba Autorka myli co najmniej kilka pojęć i miesza je ze sobą. Czym innym jest bowiem "obywatelskość", z którą identyfikują się wszyscy ci, którzy chodza na wybory niezależnie od tego, na jaka partie glosuja, a także ci, którzy nie jeżdżą na gapę i placą uczciwie podatki. Czym innym jest natomiast poczucie polskiej narodowości i nie można tu mówic, ze ktoś to poczucie "zawłaszczył", gdyż ten ktoś ma również prawo do bycia Polakiem i manifestowania tego faktu. O "zawłaszczaniu" natomiast mowią ludzie, którzy, przepraszam, ale obudzili się z reka w naczyniu i stwierdzili, ze ostatnimi czasy w Polsce nie uczono historii, a w mediach tzw. lewicowo-liberalnych pojecia jak tradycja, dzieje, polskość, katolicyzm, były albo spychane na margines, albo wyszydzane. To nie te matolki z PiS-u zawłaszczyły te pojęcia, tylko środowiska liberalne same im odpuściły i zrobiły miejsce. A faktem jest, ze jesteśmy wszyscy miejscowi niezależnie od tego, czy ten fakt podkreślamy, czy nie. Róznice wystepuja natomiast, kiedy zaczynamy pytać: kim jest ten Polak, jaki być powinien, co to znaczy być Polakiem. Tu okaze się, ze rozumiemy te sprawy całkowicie odmiennie, podobnie, jak pan Waszczykowski odmiennie rozumie jazde na rowerze i niejedzenie mięsa. A kończąc osobista refleksja: jestem bardzo dumna z siebie jako Polki, kiedy za granicą okazuje się, ze jestem lepiej wykształcona, bardziej oczytana i mam większa i bardziej otwartą wiedzę od tubylców. Kiedy pada pytanie: skad jestem, a nawet przypuszczenie, ze jestem Niemką, bo taka mam urode, niestety, mogę podnieść do góry nos i powiedzieć glosno i od niechcenia: Jestem z Polski.

Taaak... Historia Polski - według Kaliny16 - nie jest przedstawiana, uczona, promowana itp przez innych ludzi, tylko przez PiS. To ciekawa teoria, ale mało prawdziwa. Jeżeli p. Kalina ma jakieś książki historyczne, to proszę bardzo sprawdzić wydawcę i to, ile ów wydawca ma z PiS-em wspólnego. Pozdrawiam i życzę miłych lektur ... wszystkich książek :)

Proszę najpierw nauczyć się czytać ze zrozumieniem tak prościutkie teksty, jak posty internautów. Potem można sięgnąć po książki zarówno te wydane przez IPN, jak i Wydział Propagandy PZPR. I jedne, i drugie polecam, jak wszystko, co można przeczytać i spróbować zrozumieć.

Nie uważam, żeby Autorka coś pomyliła i zamieszała z pojęciami. Jej spostrzeżenia wydają mi się słuszne. Ludzie dzisiaj, dzięki sieci internetowej, jednoczą się wokół spraw tak różnych, że dawniej było to nie do pomyślenia. W związku z tym historycznie ukształowane pojęcia jak patriotyzm i obywatelskość ewoluują obecnie w zawrotnym tempie. Zatem ograniczanie się do ich rozumienia w dawnym znaczeniu prowadzi, co obserwuję w środowiskach tzw. narodowej prawicy, ale nie tylko, do groteskowych manifestacji i wypowiedzi. Osobista refleksja Kaliny16 wprawiła mnie w zakłopotanie. Bez dwóch zdań jestem lepiej wykształcony i lepiej oczytany od niejednego obcokrajowca, ale równie wielu z nich może to powiedzieć o sobie. I to miałaby być esencja polskości? Natomiast niezadowolenie ze swoje urody pozostawię bez komentarza :)

Nie zauważył Pan, ze mówiąc o mojej przewadze (oczywiście nie zawsze:)) intelektualnej nad spotkanymi - w tym przypadku - Brytyjczykami, rozprawiałam o tzw. dumie narodowej. Chciałam jedynie rzec, że taka duma nie ma prawa zaistnieć jedynie z faktu bycia Polakiem, ale musi mieć bardziej racjonalna podbudowę. Idac dalej - twierdze, ze ani kibole prawicowi, ani poseł Pieta, ani poseł Jaki, ani posłanka Pawłowicz nie powinni na zewnątrz manifestować swej polskości, gdyż kompromitują Polske.

Zauważyłem, zauważyłem :) Jednak nadal uważam, że Pani różne przewagi nad obcokrajowcami nie mogą wzbudzać poczucia dumy narodowej, ponieważ są to wyłącznie Pani osobiste osiągnięcia. Poza tym, tak jak pisałem wcześniej, duma narodowa jest jednym z tych historycznych pojęć, które obecnie dramatycznie zmieniają swoje znaczenie. Dramatycznie, ponieważ ich współczesne rozumienie bywa nieraz skrajnie odmienne niż pierwotne. Oczywiście są to tylko moje własne opinie, które mogę zmienić, gdy spotkam się z rozsądnymi argumentami np. Pani Kaliny16 o niespełnionej urodzie :) Pozdrawiam serdecznie.

Jak Pan wie, wszystko w czasie ewoluuje, "duma narodowa" także:)) Pan Pasek był dumny ze swej podgolonej czaszki i wyrazał się z pogarda o antyszambrujących u dworu Francuzach o "łbach niczym pudła ogromne". Pan Zagłoba gardził Turkami, bo nie ma nic gorszego jak "naród wina niepijacy". Jeszcze inne sa powody dumy narodowej np. u Rosjan. Ci sa dumni, kiedy mogą straszyć swiat bronią jadrową i nie rusza ich, ze w ich kraju bida z nedzą. Dzisiejsi polscy kibole są dumni, kiedy włożą biało-czerwony szalik, a ich druzyna właduje piłke do bramki przeciwnika. A jak jeszcze w tej druzynie przeciwnika gra zawodnik o ciemnym kolorze skóry - wówczas ich duma narodowa i pogarda dla tych innych siega zenitu. Ja - przyznaję uczciwie - cenię społeczeństwa, których dzieci zaczynają jak najwcześniej naukę, a kiedy dojda do słusznego wieku, zdobywają nagrody Nobla. Cenie te miejsca, w których jest duzo wyższych uczelni, teatrów i sal koncertowych. Czy moje "przewagi" skłaniają do "dumy narodowej"? Mysle, ze tak. Dorastalam w domu, w którym dzieci nie były karcone za poufałość wobec starszych, ani nawet za nieposłuszeństwo, o ile dziecko umiało uzasadnić swoje zdanie. Wstydem natomiast było nie przeczytać książki, czy migać się od nauki, a dorośli dawali jak najlepszy przykład. Wstydem było nie tyle czegos nie wiedzieć, ile nie chcieć się dowiedzieć. Mój dom był jednym słowem przeciwieństwem domu państwa Elbanowskich. Atmosfere mojego domu wiążę sciśle z "polskością". Był on konsekwencja i wyrazem etosu polskiej inteligencji, której korzenie siegały wieku XIX, ale która odcinała kupony od pracy intelektualnej przeszłych pokoleń w międzywojniu. A w latach II wojny przeszła egzamin z tzw. wartości celująco. Dopiero lata powojenne przyniosły jej deprecjację i nie tylko w PRL-u. Proszę przypomnieć sobie los polskich matematyków, którzy rozszyfrowali Enigmę. W Wielkiej Brytanii proponowano im posady kelnerów! Nie wiem, czy uzna Pan moje argumenty za wystarczająco rozsądne, aby zmienić zdanie. Ze swej strony namawiam jednak goraco do uznania, ze polskie dziedzictwo intelektualne i kulturalne odpowiada zarówno za dzisiejsze wielkie sukcesy młodych polskich uczonych i wynalazców, jak i ciemnotę polskich wyborców glosujacych na Kukiza i PiS. Nie mówiąc już o zenującym poziomie myśli politycznej tych wybrańców narodu.

Doceniam Pani starania w przywoływaniu kolejnych argumentów. Jednak mam wrażenie, że piszemy z różnych pozycji i to jest zasadnicza różnica. Wyjaśnię. Ja uważam, że mogę być dumny tylko z tego, do czego sam przyłożyłem ręki. Zatem nie mam prawa być dumny z naszych bohaterów narodowych, uczonych, duchownych, artystów, żołnierzy, sportowców etc. To tak jakbym przypisywał sobie cudze zasługi. Nie myślę, żeby tylko rodzice i miejsce urodzenia dawały mi ten przywilej. Z drugiej strony moja wdzięczność dla tych wszystkich rodaków, którzy nasz kraj bronili, wyzwalali, rozwijali i czynią to obecnie, jest ogromna. Mam nadzieję, że to wyjaśnienie zakończy naszą miłą polemikę :) Bardzo serdecznie Panią pozdrawiam. Aa, zapomniałem napisać o angielskim matematyku Alanie Turingu, który jest przykładem na to, że swoich również traktowali okrutnie. A dumy narodowej im nie zbywa.

Autorka podjęła próbę uporządkowania zaistniałego zjawiska społecznego od strony języka. To bardzo cenna inicjatywa, choć samo zjawisko jest tak młode jeszcze, i może się okazać bardzo niestabilnym, więc za wcześnie chyba na zamykanie go w jakichś ramkach. Ale, jako uczestnik manifestacji KOD-u, muszę przyznać, że problem z samookreśleniem się tego tłumu jest rzeczywisty. Demonstraci sprawiają wrażenie zadziwienia sytuacją, w jakiej się znaleźli. Zdziwienie i taka nieśmiało okazywana radość - to chyba właściwie opisuje ten stan. Tak, znalezienie właściwego języka może tu mieć znaczenie, być potrzebą chwili. Musimy nad tym popracować! A przy okazji, Kochani Współwielbiciele kulturalnych debat na stronie TP, pamiętać, że nie ma jednej prawdy absolutnej, o czym już Tomasz z Akwinu wiedział, i każdy ma swoją prawdę.

Ależ jest prawada absolutna, jak najbardziej! Problem w tym, ze raczej trudno ją osiągnąć. Prawda jest jak słoń: widzimy tylko jej kawałek, przy czym każdy widzi inny fragment, bo tak ma z racji ukształtowania możliwości percepcji. I chyba Tomasz z Akwinu to miał na myśli, bo przecież nie był relatywistą i nie twierdzil, ze wprawdzie on wierzy w Boga, ale właściwie to nie wiadomo, czy ten Bóg jest naprawdę:)))

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]