Dopiero pod koniec życia zaczynam rozumieć, o co chodziło w ekumenicznym zwrocie Kościoła

Ze zdziwieniem patrzę na siebie z dawnych lat, ale seminarium w czasach przedsoborowych sprzyjało postawie przynajmniej dystansu względem innych wyznań. Jak się zmieniłem?
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki, wrzesień 2021 r. // fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki, wrzesień 2021 r. // fot. Grażyna Makara

W Chylicach, gdzie wtedy mieszkaliśmy, była siostra Stanisława. To było bardzo dawno temu, zaraz po wojnie. Zapamiętałem ją jako siostrę, choć nie z katolickiego zakonu. Mogła być protestancką diakonisą, bo na pewno mieszkała w domu żeńskiego diakonatu parafii ewangelicko-augsburskiej Tabita. Choć nie była w oczywisty sposób urodziwa, w mojej pamięci pozostała jako osoba piękna. Nie przypominam sobie dobrze jej twarzy, ale pamiętam mój podziw, ba, zachwyt. Nie potrafię przywołać ani naszych rozmów, ani jej rozmów z moją mamą, której robiła zastrzyki. Owszem, mówiła coś o ekumenizmie, ale było to słowo obce i rzadko używane. Była, krótko mówiąc, aniołem, co dla mnie stanowiło wtedy niespodziankę, bo nie sądziłem, że w Tabicie mogą mieszkać anioły. 

Czy Sobór Watykański II zmienił ludzi?

Pewnie także dzięki siostrze Stanisławie nigdy nie miałem niechętnego stosunku do innych chrześcijan. Owszem, z przedstawicielami innych wyznań było różnie. Teraz, kiedy już jestem starcem, ze zdziwieniem patrzę na siebie z dawnych lat, ale seminarium w czasach przedsoborowych sprzyjało postawie przynajmniej dystansu. Sam to przeszedłem. Dziś to może zdumiewać, lecz dzieliły nas przecież stulecia. Wiara była dla nas nie tylko zestawem dogmatów, ale całym mnóstwem obyczajów, przepisów i tradycji, może niewynikających wprost z wiary, jednak z tą wiarą bardzo ściśle połączonych. Myślę o tym wszystkim pod wpływem reportażu Artura Sporniaka z tego numeru o parafii w Łękach Dukielskich na Podkarpaciu, która sto lat temu niemal w całości przeszła do Kościoła polskokatolickiego.

Oczywiście, Sobór Watykański II tę postawę Kościoła katolickiego wobec innych wyznań zmienił. Ale czy zmienił ludzi? Zmiany były, jak dziś widzę, często zewnętrzne. Szacunek, uprzejmość, może nawet przekonanie, że Pan Bóg z wielością różnych wyznań i religii jakoś sobie poradzi – to owszem. Ale duch prawdziwie ekumeniczny? Chyba jednak bardzo długo, przez dziesiątki lat, nie było tak, jak Kościół uznał (a częściowo zaledwie przeczuł) na Soborze Watykańskim II. Ja sam, choć nauka Vaticanum II odmieniła moją mentalność, dopiero teraz, pod koniec życia, zaczynam rozumieć, o co w tamtym – niezwykłym, przyznajmy – ekumenicznym zwrocie chodziło i chodzi.

Na czym polega ekumenizm

Obrona własnych wierzeń porusza człowieka, angażuje jego emocje. Do tego dzielenie wierzących w Chrystusa, ocenianie prawdziwości wierzeń łączyło się przez stulecia z uczuciami i postępkami mało ewangelicznymi. Schizmy wynikały czasem z przyczyn całkiem pozareligijnych. O tym nie zamierzam pisać, bo jest czas odnajdywania wspólnoty, nawet mimo różnic. Ale w wielkiej strefie ekumenizmu wcale nie poruszamy się swobodnie. Różne Kościoły nie tylko mają swoje struktury i tradycje, ale też języki, w których wyrażają wiarę. Gdzie jest odczytanie wskazań wiary, a gdzie ludzka fantazja lub zgoła ludzkie interesy...?

Myślenie ekumeniczne bywa wręcz ryzykowne. Przyjęcie interpretacji innych niż własne, jakże często przecież wypracowane i sprawdzone, nierzadko wydaje się niemożliwe. Czy na tym polega ekumenizm? Na pewno polega na głębszym zrozumieniu od dawna używanych słów i pojęć, lecz się do tego nie sprowadza. Wiem tylko, że dane mi było żyć w czasach wielkiej zmiany sposobu myślenia. Ośmielę się nawet sądzić, że Kościół jako instytucja ludzko-boska coraz bardziej krytycznie patrzy na swoją, także bosko-ludzką, historię.

A kto miał rację względem pełnej prawdy o Bogu? Spokojnie, dowiemy się. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 39/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Odnajdywanie wspólnoty