Dominikanie mogą odbić się od dna

Co powinno się teraz stać? Przede wszystkim dominikanie powinni jak najszybciej zaproponować konkretne, wszechstronne i hojne wsparcie osobom skrzywdzonym.
Czyta się kilka minut
Klasztor dominikanów we Wrocławiu, marzec 2021 r. / FOT. Krzysztof Kaniewski/REPORTER /
Klasztor dominikanów we Wrocławiu, marzec 2021 r. / FOT. Krzysztof Kaniewski/REPORTER /

Coraz więcej wiemy o przestępstwach dominikanina Pawła M., który prowadząc duszpasterstwo akademickie we wrocławskim klasztorze w latach 1996–2000 zniewolił duchowo i psychicznie grupę studentek i w sposób drastyczny wykorzystywał je seksualnie. Opowiedziały o tym dwie skrzywdzone kobiety na łamach „Gazety Wyborczej”. Trzecia ofiara zakonnika dodała kolejne szczegóły w tekście „Dominikańska recydywa” opublikowanym na łamach portalu „Więź”. A do autorki tekstu z „Więzi” zgłosiła się siostra zakonna, która była przez Pawła M. gwałcona w roku 2011 i 2018. Te przestępstwa nie uległy przedawnieniu, jest zatem szansa, że zakonnik nie uniknie kary.

Coraz więcej wiadomo także o reakcjach na owe przestępstwa przełożonych Pawła M. Po upublicznieniu drastycznych faktów wyrażają oni skruchę, ale ich pierwszym odruchem było ratowanie siebie i wizerunku zakonu. 

Co powinno się teraz stać? Przede wszystkim dominikanie powinni jak najszybciej zaproponować konkretne, wszechstronne i hojne wsparcie osobom skrzywdzonym. Ten historycznie żebrzący zakon stać dzisiaj materialnie na założenie sprawnego funduszu pomocowego lub wręcz odszkodowawczego. Na tym nie wolno im oszczędzać.

Duszpasterski autorytet dominikanów wisi dziś na włosku. Od nich samych zależy, co się będzie działo dalej. Dramatyczną porażkę mogą przekuć w nową jakość funkcjonowania zakonu w Kościele. W przeciwieństwie bowiem do sztywnych struktur biskupich, wplątanych w odpowiedzialność za ukrywanie nadużyć, funkcjonowanie zakonu nie jest ograniczone obecną doktryną – dominikanie mogą eksperymentować w reformach. Poczynając od zapraszania zewnętrznych audytów, po ustanawianie stałych mieszanych, świecko-zakonnych zarządów mających wgląd w funkcjonowanie zakonu.

Przy odpowiedniej determinacji Zakon Kaznodziejski może stać się nową awangardą w polskim Kościele. Jego obecna sytuacja w pewnym stopniu przypomina alkoholika, który dotknął dna. Gdy oprzytomnieje, może się od niego odbić. ©℗


POLECAMY

PO STRONIE OFIAR | O wykorzystywaniu seksualnym nieletnich, o zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła piszemy konsekwentnie od lat. Wybór najważniejszych tekstów „TP” z ostatniego dwudziestolecia na temat, który wstrząsa dziś Polską, w bezpłatnym i aktualizowanym internetowym wydaniu specjalnym. Czytaj na: TygodnikPowszechny.pl/postronieofiar

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2021