Reklama

Wina i odpowiedzialność

Wina i odpowiedzialność

15.09.2021
Czyta się kilka minut
Swoją manipulację Paweł M. oparł na religijności budowanej na strachu przed demonami. To kolejny powód, aby przemyśleć polską teologię i duszpasterstwo.
Klasztor Dominikanów. Życie codzienne zakonników. Kraków, listopad 2000 r. / fot. Artur Pawlowski/Reporter
T

To, co w latach 1996-2000 zrobił Paweł M. osobom z dominikańskiego duszpasterstwa akademickiego we Wrocławiu – szczególnie kilku kobietom – jest potworne.

Krzywd doznanych przez różnych ludzi nie należy porównywać i mierzyć. Ale gdy czyta się opublikowany dziś raport komisji powołanej do zbadania tej sprawy, rodzi się w głowie myśl: to jedna z najgorszych, jeśli nie najgorsza zbrodnia, które zdarzyły się w kościelnych instytucjach, a o których dowiedzieliśmy się w ostatnim czasie.

Raport składa się z opisu faktów oraz prób ich zrozumienia – na poziomie teologicznym, psychologicznym, socjologicznym i prawnym. Jego lektura będzie zapewne dla każdego ciężkim przeżyciem osobistym. Może też być wstrząsem na poziomie społecznym. Ale bardzo dobrze, że został opublikowany. Powinien być znany jak najszerzej – zwłaszcza w kręgach i wspólnotach kościelnych.


PRZECZYTAJ KONIECZNIE

DOMINIKANIE: PRAWDA O ZAKONNYCH PRZESTĘPSTWACH 


Po pierwsze, ze względu na osoby skrzywdzone przez Pawła M. Cały czas mierzą się one z doznaną traumą. W tych zmaganiach może im pomóc, że nie będzie tu niedomówień, że w ich otoczeniu będzie jasna, powszechna świadomość, iż – i jak – zostały skrzywdzone przez ówczesnego duszpasterza akademickiego, oraz że zakon dominikański je przez dwadzieścia kilka lat zawodził. Dlatego, że nie zapobiegł krzywdzie, i przez to, jak je później traktował.

Po drugie, ze względu na sam Zakon Braci Kaznodziejów. Jest to dla dominikanów konfrontacja z obrazem własnych błędów i poważnych zaniedbań – zarówno na poziomie organizacyjnym, jak i (a być może przede wszystkim) osobistej niewrażliwości i braku adekwatnego działania poszczególnych braci. Tu odpowiedzialność jest różna, ale uważna lektura raportu pokazuje, że taka osobista odpowiedzialność nie dotyczy tylko władz prowincji i klasztorów, lecz także wielu innych osób. Nawet tych, którzy bezpośrednio nie byli w sprawę zaangażowani, kształtowali jednak taki sposób funkcjonowania zakonnej wspólnoty, który umożliwił to, że tak duża krzywda działa się tak długo.

Po trzecie wreszcie, ze względu na nas wszystkich. Raport pokazuje bowiem nie tylko fakty z przeszłości, ale także mechanizmy i zjawiska, które w większym lub mniejszych natężeniu są nadal obecne w życiu religijnych wspólnot.

Demony Kościoła

To, co robił Paweł M., tym różni się od wielu przestępstw popełnianych przez ludzi związanych z instytucjami religijnymi że dominikanin ściśle związał akty fizycznej i psychicznej przemocy z wiarą – zaangażowaniem religijnym i przeżyciami – zmanipulowanych przez siebie ludzi.


PO STRONIE OFIAR

O wykorzystywaniu seksualnym nieletnich, o zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła piszemy konsekwentnie od lat. Wybór najważniejszych tekstów „TP” z ostatniego dwudziestolecia na temat, który wstrząsa dziś Polską, w bezpłatnym i aktualizowanym internetowym WYDANIU SPECJALNYM>>>


Manipulację oparł na religijności budowanej na strachu przed demonami, które jakoby opanowały większą część otaczającej nas rzeczywistości, i na wizji magicznych powiązań pomiędzy przemocowymi rytuałami praktykowanymi w prowadzonej przez siebie grupie a zdarzeniami w zewnętrznym świecie. Wykorzystał także potrzebę mistrza wskazującego właściwą drogę w skomplikowanej rzeczywistości – potrzebę, jaką wielu ludzi nosi w sobie.

Religijność lękowo-magiczna obecna jest w wielu współcześnie działających wspólnotach – także w Kościele katolickim. I czy nie jest w katolickiej teologii i duszpasterstwie za bardzo propagowany schemat (dusz)pasterza prowadzącego „owce”, kierownika duchowego, któremu należy poddać swój własny osąd sumienia, a za mało wychowania do dojrzałej samodzielności w kształtowaniu własnego życia?

Zapoznając się z historią krzywd wyrządzonych przez Pawła M. i zaniedbań jego zakonu nie powinniśmy ograniczyć się do konstatacji: „oni są winni”. Są winni, to prawda, ale zalążki podobnego zła obecne są w wielu innych miejscach. Być może i tych, za które my jesteśmy odpowiedzialni.

15 września ukazał się raport komisji badającej przypadek Pawła M. – zakonnika, który przez wiele lat wykorzystywał seksualnie i manipulował osobami będącymi pod jego duszpasterską opieką.

Dziś publikujemy obszerne fragmenty artykułu Sebastiana Dudy, jednego z członków komisji, który ukazuje kulisy jej pracy i komentuje badany przypadek. Całość tekstu wraz z rozmową z przewodniczącym komisji Tomaszem Terlikowskim ukaże się w najbliższym numerze „Tygodnika Powszechnego” - dostępnym od środy 22 września. Ze względu na wagę tematu teksty poświęcone przestępstwom seksualnym w Kościele udostępniamy bez opłat w serwisie Po stronie ofiar.

Inicjatywa „Zranieni w Kościele” zdecydowała o uruchomieniu programu wsparcia kryzysowego związanego z publikacją raportu. Do niedzieli 26 września codziennie między godziną 19 a 22 pod numerem 800 280 900 dyżurować będą psycho­terapeuci oferujący wsparcie osobom pokrzywdzonym.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Teolog i filozof, publicysta, bloger, redaktor działu „Wiara”. Doktor habilitowany, adiunkt w Katedrze Filozofii Boga i Religii w Akademii Ignatianum w Krakowie. Członek Krakowskiej Grupy...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]