Dom Dawida, dom Boga

Gdy już Dawid zdobył koronę Izraela, ustanowił stolicę w Jerozolimie i zbudował sobie dom z drzewa cedrowego, przyszedł czas na następny krok. Bóg – uważał król – miał teraz mieć ziemską siedzibę.
Czyta się kilka minut

Dawid zapowiedział budowę świątyni. Król złożył uroczyste zobowiązanie słowami Psalmu: „Zaiste nie wnijdę do przybytku domu mego, i nie wstąpię na posłanie łoża mego; / I nie pozwolę snu oczom moim, ani powiekom moim drzemania, / Dokąd nie znajdę miejsca dla Pana, na mieszkanie mocarzowi Jakóbowemu” (Ps 132, 2-5).

Dom dla Boga byłby najpiękniejszym i oczywistym spełnieniem pragnień Dawida. Zwrócił się król do proroka Natana z pytaniem, czy dane mu będzie zbudować trwały przybytek dla Boga. I w nocy Natan usłyszał od Wiekuistego słowa wielkiej obietnicy. Bóg nie oczekiwał, że powstanie za życia Dawida siedziba Boga. Obiecał mu, że utwierdzi dom Dawida na wieki. Zapewni pokój, zgładzi nieprzyjacioły. Da panowanie nad ludem Izraela: „Miłosierdzie moje nie będzie odjęte od niego (...) I będzie utwierdzony dom twój, i królestwo twoje aż na wieki przed tobą, a stolica twoja będzie trwała aż na wieki” (2 Sm 7, 15-16). Tymi słowy wkraczamy już w zapowiedzi prorockie. Nikt przed nim nie otrzymał tak hojnej i tak mocnej obietnicy. Nikomu nie ofiarował tronu wolnego od niepokoju. Dawał mu pewność, że świątynię zbuduje jego syn, i tak oto Bóg znajdzie swoje ziemskie siedlisko. Dawidowi pozostawała tylko modlitwa dziękczynienia i wdzięczności, prośba o błogosławieństwa „dla domu sługi twego na wieki” (2 Sm 7, 29).

Dlaczego jednak Bóg odmawia swemu pierwszemu słudze prawa do zbudowania świątyni? Jedną z odpowiedzi znaleźć można w Kronikach. Bóg odmówił Dawidowi budowy domu dla Świętego Jedynego, bo przelał zbyt wiele krwi. Salomon, spokojny syn królewski, który otrzyma „odpocznienie od wszelkich nieprzyjaciół”, nabędzie dużo bogactwa, zdoła zbudować świątnicę i tam wnieść skrzynię przymierza Pańskiego. Jest w tym doświadczenie wszystkich pokoleń. Pierwsze zdobywa z trudem pozycję, którą dziedziczą potomkowie, i oni mogą już spokojnie oddać się filozofii, matematyce i malarstwu (albo też wszystko przegrać w karty).

Dawid wiedział, jak bardzo był zadłużony u Boga. Otrzymał od Niego wszystko. Ścigany przez Saula chłopak stał się władcą. Dana mu była nawet szansa, by choć trochę odwdzięczyć się swojemu przyjacielowi Jonatanowi za pomoc. Do stołu królewskiego zaprosił kulawego Mefiboszeta, wnuka Saula. Małym kosztem mógł okazać swoją gościnność i serdeczność.

Gdyby Dawid kierował się w życiu zasadą roztropności, może nie doszedłby do wielkich zaszczytów, ale z pewnością uniknąłby szaleństw i potrafiłby podejmować trafne decyzje. Jego szczęście okazało się kruche i tylko siebie mógł winić za straszne nieszczęścia, które na niego spadły. Bóg Izraela poddał próbie swego ulubieńca. Ale nie wyrzekł się go. Nie cofnął, jak w przypadku Saula, swojego błogosławieństwa, ale dał mu posmakować samotności, nienawiści dzieci i poznać mdły smak własnej głupoty. Trafił Dawid tam, dokąd go w istocie dusza ciągnęła. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2017