Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dobrzy ludzie w czasach zła

Dobrzy ludzie w czasach zła

06.02.2017
Czyta się kilka minut
Janina Ochojska: Polacy długo „dojrzewali do Aleppo”. Gdyby nie niedawne naloty, pewnie pomoc płynęłaby wąskim strumieniem. Stało się jednak coś podobnego, jak w latach 90. w związku z wojną w b. Jugosławii. Okazało się, że ludzie są gotowi pomagać.
Janina Ochojska, Kraków, luty 2017 r. Fot. Grażyna Makara
W

WOJCIECH BONOWICZ: Czy dzieci-uchodźcy z Syrii powinny trafiać do Polski?

JANINA OCHOJSKA, prezes PAH: Jeśli mówimy o dzieciach, na pewno jest taka potrzeba. Mieszkają tam często w obozach, w prowizorycznych warunkach – w ruinach domów; bywa, że nawet w ziemnych jamach. Najlepiej, aby wojnę mogły przeczekać w bezpiecznym miejscu, z dostępem do szkół i opieki zdrowotnej. Na takie pytanie odpowiedź jest oczywista: tak, Polska powinna przyjąć jak najwięcej Syryjczyków, zresztą nie tylko dzieci.

Po tym, gdy gotowość przyjęcia kilkorga dzieci zadeklarował Sopot, napisałaś na Twitterze: „Sprowadzanie sierot do Polski z Aleppo nie ma sensu. One mają bliższą lub dalszą rodzinę”. Oraz: „W społeczeństwie muzułmańskim nie ma sierot, zawsze weźmie je bliższa czy dalsza rodzina”.

Wyjaśniałam już: ze względu na lakoniczny...

22689

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pozwolę sobie zacytować pana Bonowicza, który cytuje panią Ochojską: "Po tym, gdy gotowość przyjęcia kilkorga dzieci zadeklarował Sopot, napisałaś na Twitterze: „Sprowadzanie sierot do Polski z Aleppo nie ma sensu. One mają bliższą lub dalszą rodzinę”. Oraz: „W społeczeństwie muzułmańskim nie ma sierot, zawsze weźmie je bliższa czy dalsza rodzina”. Warto sobie zadać pytanie czy jesteśmy w stanie zapewnić muzułmańskim dzieciom odpowiednie warunki do wszechstronnego rozwoju w tym także i duchowego (religijnego) ?

Czy takie same pytania zadawali sobie Irańczycy, gdy przyjmowali do swego kraju Polaków z ZSRR w czasie II wojny światowej?

Iran był pod kontrolą Brytyjczyków i nie mieli nic do powodzenia w kwestii przyjęcia polskiego kontyngentu. Z biegiem czasu okazało się, że "nie taki diabeł straszny", że Polacy w przeciwieństwie do innych Europejczyków ich szanują (zamiast rekwirować starali się Irańczykom płacić lub inaczej wynagradzać zaopatrzenie), no i dobre wspomnienie pozostało po dziś dzień. ps. tak na marginesie Irańczycy ze wszystkich sił wspierają Asada, zatem w ramach wdzięczności za II WŚ może nie powinniśmy tak mocno wspierać ich wrogów ? ;p

Jednak Pani ma rację, Pani Justyno. Gdy idzie o ducha historii, a nie tylko literę, to trafiła Pani w samo sedno! Właśnie my, Polacy, nie powinniśmy uchodźcy z piekła zadawać pytań typu: w co wierzysz i jaki jesteś? Człowiek jest Człowiek, i skoro potrzebuje pomocy, to trzeba pomóc, czy się jest chrześcijaninem, czy nie. Wielkie dzięki pani Ochojskiej i Redaktorom-rozmówcom za tę rozmowę. Mamy tu głos pełnej kompetencji w kwestii biedy, wykluczenia i wojennej traumy - to lek na naszą skłonność do wypowiadania się w sprawach, o których mamy mierne pojęcie.

Nic tylko pogratulować, sowieci też tak budowali swój świat. To bardzo źle świadczy o koncepcji, gdy na jej potwierdzenie przywołuje się fakty których nie było i jeszcze wpiera się, że taka jest właśnie "racja".

Okazuje się, że wielu Syryjczyków jest bardzo zadłużonych w tamtejszych bankach, a instytucje te pomimo wojny żądają regularnej spłaty podjętych zobowiązań. Tysiące Syryjczyków utraciło możliwości zarobkowania w swoim kraju więc niejako w akcie desperacji ruszyło w świat nie tyle z głodu czy ze strachu przed tzw Państwem Islamskim czy też dyktaturą Asada ale niejako uciekając przed banksterami. Często jest tak, że dom na który to wzięli kredyt już nie istnieje więc już praktycznie nie mają nic do stracenia.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]