Bez lęku

Janina Ochojska, prezes Polskiej Akcji Humanitarnej: Siła parcia migracji do krajów bogatych jest tak duża, że nie powstrzymają jej zakazy i zasieki.

30.09.2016

Czyta się kilka minut

 / Fot. Beata Zawrzel / REPORTER
/ Fot. Beata Zawrzel / REPORTER

MARCIN ŻYŁA: „Wstydzę się, że Polska nie okazała solidarności uchodźcom”. Tak mówiła Pani w Tomaszowicach…

JANINA OCHOJSKA: Mój wstyd dotyczy przede wszystkim instytucji. W społeczeństwie była gotowość do pomocy uchodźcom. Niektórzy bali się jednak, że w Polsce powtórzy się chaos z dworca Keleti w Budapeszcie i z Bałkanów. Że nagle setki tysięcy ludzi wedrą się do kraju. Tę obawę w jakiś sposób rozumiałam. Rolą władz było uspokojenie społeczeństwa i rzetelne informowanie.

Dobrą robotę wykonała część prasy, pisząc we wspólnym informatorze, że przyjadą do nas małe grupy, Polska będzie mieć możliwość ich wyboru, a proces sfinansuje UE. Tymczasem rząd tworzył atmosferę zagrożenia.

Gdyby uchodźcy przeszli przez Polskę, myślelibyśmy teraz o sobie lepiej?

Nie chce mi się wierzyć, żeby parafie czy gminy odmówiły pomocy rodzinom z Syrii. Nawet jeśli byłoby to trudne.

PAH już w latach 90. pomagała w integracji uchodźców. Jak wtedy pracowało się z lokalnymi społecznościami w Polsce?

Generalnie dobrze. Były problemy ze znalezieniem pracy czy mieszkań dla uchodźców. Prowadziliśmy jednak szkolenia zawodowe i językowe, kluby kobiet, uczyliśmy polskich zwyczajów. Mieliśmy wolontariuszy – często całe rodziny – którzy chodzili z uchodźcami na wywiadówki, uczyli, jak płacić za elektryczność, jak rozpoznawać produkty w sklepach.
Pamiętam chłopaka z jednego z francuskojęzycznych państw Afryki. Otrzymał status uchodźcy, nauczył się polskiego i dostał pracę w małej miejscowości jako nauczyciel angielskiego i francuskiego. Jako ich pierwszy czarny, stał się tam bardzo popularny. Miał narzeczoną, która z dumą chodziła z nim pod rękę – bo miała tak „innego” chłopaka. To było poruszające.

Nie przyjmując uchodźców z Syrii, straciliśmy szansę na takie spotkania?

Dostaliśmy możliwość nauczenia się dobrych praktyk integracji na stosunkowo niewielkiej grupie uchodźców. Odmówiliśmy. Ale problem krajów, które „eksportują” uchodźców, i tak w końcu Polskę dopadnie. Może jeszcze nie w przyszłym roku, może nie za dwa lata. Siła parcia migracji do krajów bogatych jest tak duża, że nie powstrzymają jej zakazy i zasieki.

Część polityków uważa inaczej.

Nastawianiem przeciwko uchodźcom i islamowi wyrządzają Polakom wielką krzywdę. Gdyby nie handel „kwotami” uchodźców i ostatnia kampania wyborcza, podczas której siano strach i podsycano wręcz rasistowskie nastroje, stosunek do uchodźców byłby u nas inny. Co więcej, sądzę, że tych, którzy mają negatywny czy agresywny stosunek do nich, jest mniejszość.

Dlaczego patrzy Pani na świat bez lęku?

Pracowałam w państwach muzułmańskich. Nie doznałam tam ani jednej przykrości z tego powodu, że pochodzę z kraju odmiennego kulturowo. Przeciwnie: pokazywano mi lokalną kulturę i tradycję, z zaciekawieniem wypytywano o Polskę. W krajach, gdzie toczyly się wojny, nam, pracownikom humanitarnym, starano się zapewnić bezpieczeństwo. Szanowano nas i lubiono.

Od 1993 r., kiedy przy PAH powstało Centrum Pomocy Uchodźcom, przez nasze ręce przeszły tysiące uchodźców i repatriantów. Większość została w Polsce. Inni dołączyli do krewnych na Zachodzie albo wrócili do swoich ojczyzn. Dla tych, którzy się z nimi zetknęli, ich pobyt był wzbogacający.

Już słyszę krytykę takiej postawy – że jest naiwna, że świat się zmienił…

Rzeczywistość da się postrzegać na dwa sposoby. Można się wszystkiego bać. Ale jak długo człowiek wytrzyma w nieustannym lęku? Terrorystom zależy, żebyśmy przestali sobie ufać. Czy mamy rezygnować z organizowania igrzysk? Przestać chodzić do kościołów, bo ktoś z tłumu może zacząć strzelać?

Mój stosunek do rzeczywistości jest inny. Tak jak mogę, pomagam. Nie ode mnie zależy, czy w Syrii skończy się wojna. Ale mam wpływ na to, czy jej ofiary dostaną szansę przeżycia. Wierzę, że wiedza o tym, co się dzieje na świecie, zmienia nasze postawy na lepsze. A naszym życiem możemy wpływać na bieg rzeczy tego świata.

Masowych migracji zapewne nie uda się zatrzymać. Europę czeka rewolucja demograficzna. Jak podchodzić do tych zmian?

Bez lęku. Jedynym rozwiązaniem jest dialog. To niełatwe. Ale jednak to, co 30 lat temu Jan Paweł II zrobił w Asyżu, dobrze wpłynęło na relacje między religiami. Nie jestem tak naiwna, żeby uważać, iż są one od razu skuteczne, ale od takich gestów wszystko się zaczyna.

Tak sądzi też papież Franciszek.

Wielu Polaków wręcz go kocha, uważając, że to, co i w jaki sposób robi, jest teraz światu najbardziej potrzebne.
A świat… Cóż, nie od razu się zmieni – a właściwie to my musimy się zmienić. Potrzeba więcej przykładów dobrej woli. Przed nami bowiem dwie możliwości: dialog albo konflikt między Zachodem i światem muzułmańskim. Co lepiej wybrać? ©℗

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
JANINA OCHOJSKA jest założycielką i prezesem Polskiej Akcji Humanitarnej. W 1989 r. współtworzyła polski oddział Fundacji EquiLibre, pod którego szyldem wyjechały z naszego kraju pierwsze ciężarówki z pomocą dla ogarniętej wojną Bośni. W późniejszych latach… więcej
Marcin Żyła jest dziennikarzem, od stycznia 2016 do października 2023 r. był zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Od początku europejskiego kryzysu migracyjnego w 2014 r. zajmuje się głównie tematyką związaną z uchodźcami i migrantami. W „… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2016

Artykuł pochodzi z dodatku „Europejska solidarność?