Do takich postaci jak ksiądz Popiełuszko czy arcybiskup Romero wracamy, żeby zobaczyć siebie w świetle prawdy

Świadkowie prawdy są wyrzutem sumienia dla nas, którzy znajdowaliśmy sto powodów, żeby milczeć. Niekoniecznie by zgadzać się z tym, czego akceptować nie można, ale milczeliśmy, żeby się nie narażać.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara

Różnił ich wiek, pełniony urząd i oczywiście kraj pochodzenia. Arcybiskup Óscar Romero urodził się 15 sierpnia 1917 r., zginął zamordowany 24 marca 1980 r. w San Salvador; ks. Jerzy Popiełuszko urodził się 14 września w 1947 r. i został zamordowany 19 października 1984 r. we Włocławku. Działalność, tło wydarzeń... – wszystko zdaje się tak różne, że trudno porównywać tych obu ludzi wyniesionych na ołtarze. Nawet czas, jaki upłynął od śmierci arcybiskupa Romero do wyniesienia go na ołtarz, był dłuższy niż u księdza Popiełuszki. A przecież jest coś wspólnego, co łączy ich obu. Odważyli się mówić.

Abp Romero jakby nie zdawał sobie sprawy z sytuacji, a może sądził, że mówienie nic nie da. Do czasu. Po zamordowaniu ojca Rutilio Grande – wielkiego obrońcy praw człowieka – uznał, że nie może dłużej, nawet milcząco, popierać rządu Salwadoru, który sankcjonuje terror i zabójstwa przeciwników politycznych. Znalazł się wśród zdecydowanych wrogów reżimu.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko zginął, choć jego wystąpienia były łagodniejsze od kazań arcybiskupa Romero. Przynajmniej formalnie. Na jego mszach za ojczyznę gromadziły się tłumy. Jerzy Urban nazwał te kazania „seansami nienawiści”, choć nienawiści w nich absolutnie nie było. Były słowa prawdy, którą wszyscy znali, nikt jednak (może prawie nikt) nie ośmielał się ich głośno i jednoznacznie wypowiadać. Ksiądz Jerzy się odważył.

Abp Romero i ks. Popiełuszko nie byli jedynymi męczennikami prawdy. Historia ma długą listę ludzi, którzy za słowa prawdy zapłacili życiem. Zdumiewające, że reżimy oparte na niesprawiedliwości i kłamstwie zawsze, prędzej czy później, upadają. Wtedy świadkowie prawdy stają się czczonymi bohaterami, choć za życia nie było przy nich nikogo. Ksiądz Jerzy miał przyjaciół, słuchały go tłumy ciągnące z całej Polski, ale na co dzień nie miał wsparcia – także od biskupów. Od Romera odwrócili się wszyscy biskupi, z wyjątkiem jednego.

Ci świadkowie prawdy byli wyrzutem sumienia dla nas, którzy znajdowaliśmy sto powodów, żeby milczeć. Owszem, niekoniecznie by zgadzać się z tym, czego akceptować nie można, ale milczeliśmy, żeby się nie narażać. Myśląc o ludziach takich jak abp Romero, ks. Popiełuszko i wielu innych, zadajemy sobie pytanie: może należało się narażać? Czy gdyby kaznodziejów takich jak ksiądz Jerzy było więcej, to złość władzy na niego nie byłaby tak wielka? I rozkładając się na wielu, nie doprowadziłaby do okrutnego zabójstwa?

Ofiary w Salwadorze za czasów abp. Romero były bardzo liczne. Lecz pytanie pozostaje to samo: czy gdyby inni biskupi, mimo zrozumiałego lęku, okazali się odważni, reżim by się zawahał przed popełnieniem tak wielu zbrodni? Odpowiedź bynajmniej nie jest pewna.

A co, kiedy nie grozi widmo zabójstwa, ale grożą inne sankcje: niepopularność, dezaprobata ludzi aktualnie przy władzy, niezgoda części wiernych... Wierność zasadom, głos podnoszony w ich obronie, zajmowanie mało popularnych stanowisk wymagają odwagi. Chrześcijaństwa nie da się zmienić, nawet głosem większości. Przyjęcie nauki Chrystusa musi pociągnąć konsekwencje. Tak, to może być kłopot. Czasem nawet nie wiemy, czy to na pewno są jej konsekwencje.

Do takich postaci, jak ks. Jerzy Popiełuszko, jak arcybiskup Romero, jak wielu innych, wracamy, by zobaczyć siebie. W świetle prawdy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Prawda ma konsekwencje