Dawno temu popularnością cieszył się dowcip o zebraniu partyjnym, na które początkowo nikt nie chciał przyjść. Przewodniczący partyjnej jaczejki wywiesił więc plakat: „Dziś odbędzie się spotkanie z towarzyszem prelegentem pt. Trzy rodzaje miłości”. Wieczorem sala pękała w szwach. Prelegent zagaił: „Są trzy rodzaje miłości. Miłość kobiety do mężczyzny. Miłość mężczyzny do kobiety. I miłość kobiety i mężczyzny do partii komunistycznej. I o tym trzecim rodzaju miłości porozmawiamy na dzisiejszym zebraniu”.
Obecne rosyjskie władze w dziedzinie rodzajów miłości idą podobnym torem, wprowadzając coraz to nowe rozwiązania, mające ustawić społeczeństwo w karnych szeregach i urabiać do uprawiania tego trzeciego rodzaju miłości. Z tym że w rolę partii wciela się Putin. Instytucja rodziny ma zapewnić władcom odpowiednie ilości mięsa armatniego do realizacji agresywnej imperialnej polityki. W szkole wpaja się uczniom w ramach projektu wychowania patriotycznego i przedmiotu „rozmowy o najważniejszych sprawach” posłuszeństwo wobec władz. Teraz dochodzi jeszcze wiedza o życiu w rodzinie.
„Trzeba rodzić” – wzywają politycy
Ale wezwania sobie, a życie sobie. Demografia od dawna jest oczkiem w głowie rosyjskich władz, wprowadzane są programy zwiększenia dzietności, ale nie przynoszą one rezultatów: w tym roku odnotowano kolejny rekordowy spadek liczby urodzeń. Naturalne trendy obniżenia przyrostu liczby ludności wzmacnia jeszcze awanturnictwo Putina, wysyłającego na śmierć młodych mężczyzn.
Wprowadzenie do szkół przedmiotu wiedza o życiu w rodzinie ma w perspektywie kilku lat zahamować niepokojące tendencje spadkowe, wyedukować obywatela świadomego swej płodności i odpowiedzialnego w wykonywaniu zadań powierzonych przez państwo. Deputowana Jednej Rosji Tatiana Łarionowa argumentowała: „Stoimy na skraju przepaści. Jeżeli nie będziemy zajmować się wartościami rodzinnymi, dzieci nie zdołają oprzeć się naciskom zewnętrznym”. Zdaniem Łarionowej dzięki lekcjom wiedzy o życiu w rodzinie wielodzietnych rodzin będzie więcej, a rozwodów mniej.
Rodzinne wartości według Kremla
Rozwody to faktycznie w Rosji zjawisko masowe – średnio 7 małżeństw na 10 rozpada się. Sam Putin jest rozwodnikiem, choć o swoim życiu rodzinnym nie mówi publicznie, zasłaniając się względami bezpieczeństwa. Patologiczna tajemniczość spowija jego związek z Aliną Kabajewą. Czy to dobry przykład do naśladowania? Czy to prawdziwe rodzinne wartości, których stosowania od Rosjan wymagają władze?
Do statystyki rozwodów dołożyli ostatnio swoją cegiełkę członkowie putinowskiej elity. Konstantin Małofiejew zwany jest prawosławnym oligarchą. W 2014 r. finansował „rosyjską wiosnę”, czyli awanturę urządzoną przez Rosję w ukraińskim Donbasie. Wtedy też założył grupę medialną z telewizją Cargrad na czele, siejącą imperialną, czarnosecinną propagandę pod pozorem krzewienia wiary prawosławnej i konserwatywnych wartości. W tym tradycyjnych wartości rodzinnych.
Małżeństwo Małofiejewa z adwokatką Iriną Wilter rozpadło się w 2023 r. Cóż, trudno być prorokiem we własnej telewizji. Tym bardziej że jeszcze w 2022 r. w wywiadzie Małofiejew grzmiał, ostrzegając przed zgubnym wpływem rozwiązłego Zachodu, i namawiał do trzymania się własnych niewzruszonych tradycji: „Rodzina też należy do imperialnej, normalnej rosyjskiej cywilizacji, do cywilizacji służby, obowiązku, gdzie ludzie raz na całe życie zawierają małżeństwa, przysięgają sobie przy ołtarzu i nigdy nie rozwodzą się. Natomiast rozwody, aborcje – to wszystko znamiona innej cywilizacji”.
Maria Lwowa-Biełowa od 2021 r. jest rzecznikiem praw dziecka. Przykładna żona prawosławnego duchownego Pawła Kogelmana, matka wychowująca nie tylko własne, ale i adoptowane dzieci, chętnie pozująca do fotografii w skromnie zawiązanej chuście w towarzystwie patriarchy Cyryla. 17 marca 2023 r. Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz jej aresztowania za nielegalne wywożenie ukraińskich dzieci z podbitych przez Rosję terenów. Sama Lwowa-Biełowa przyznała się do przysposobienia dziecka z Mariupola (był o tym nawet film dokumentalny, wysławiający tę hucpę). Lwowa-Biełowa nie poinformowała oficjalnie o rozwodzie z Kogelmanem.
Urzędników życie prywatne
Tradycyjne rodzinne wartości w putinowskiej Rosji zyskały nowy rys: 8 września odbył się ślub Małofiejewa z Lwową-Biełową. Rosyjskie „pudelki” rzuciły się na sensacyjne wydarzenie, nie dając wiary, że taki skandal jest w ogóle możliwy. Tymczasem wiadomość potwierdził w wywiadzie dla swojej TV Cargrad sam Małofiejew. Rzecznik prezydenta, Dmitrij Pieskow (notabene, również rozwodnik) powiedział, że Kreml nie ma w zwyczaju komentować życia prywatnego urzędników.
Jak to w kremlowskich bajkach bywa, przyjęcie weselne za dziesiątki milionów rubli odbyło się w luksusowym ośrodku Deauville pod Moskwą (z cudzoziemska brzmiąca nazwa to też niezbędny element tradycji). Małżonkowie odtańczyli ogniste argentyńskie tango i wysłuchali występów popularnych artystów estrady: Grigorija Lepsa, Dimy Bilana, Walerii i Leonida Agutina.
Czy na weselu były dzieci z poprzednich związków (troje Małofiejewa i dziesięcioro Lwowej-Biełowej)? O tym prasa nie donosi. Dziatki w wieku szkolnym zapewne będą uczęszczać na lekcje wiedzy o życiu w rodzinie, gdzie dowiedzą się, że rodzina to trwała opoka putinowskiego społeczeństwa i ostoja tradycyjnych wartości.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















