Do kogo mówił Janukowycz

Chyba nikt się nie spodziewał, że przybywając do Brukseli premier Ukrainy padnie przed przywódcami struktur euroatlantyckich na kolana. I Wiktor Janukowycz nie padł, choć lista polityków, z którymi się spotkał, onieśmieliłaby niejedną głowę państwa: unijna komisarz Benita Ferrero-Waldner, sekretarz generalny NATO Jaap de Hop Scheffer, Javier Solana, Günter Verheugen, premier Belgii... Przywódcy Zachodu najwyraźniej chcieli dowiedzieć się, kim jest polityk, który jeszcze dwa lata temu wydawał się skończony, a teraz znacząco zmienił układ sił we Wschodniej Europie. Janukowycz nie miał dla nich żadnej niespodzianki. Powtórzył to, co mówi od dawna w Kijowie: nad członkostwem Ukrainy w NATO jego rząd nie zamierza pracować w pocie czoła. Że w Uniwersale Jedności Narodowej fundującym rządzącą koalicję zapisano, iż jednym z jej długoterminowych celów jest wejście Ukrainy do Sojuszu? Przecież Janukowycz nie powiedział, że jest przeciw NATO, lecz że należy nieco się wstrzymać. A że ta pauza ów cel odkłada na święty nigdy... Tak naprawdę słowa Janukowycza nie zmieniają międzynarodowej pozycji jego kraju: o wchodzeniu do NATO nie chcą słyszeć Ukraińcy, o przyjęciu Ukrainy Unia Europejska nawet nie myśli. Najważniejsze, że Janukowycz do Brukseli w ogóle poleciał, że został tam poważnie potraktowany, a swoich rozmówców starał się nie wystraszyć.
Czyta się kilka minut

Ale powód do niepokoju jest. Wypowiedź premiera Ukrainy rozpatrywać należy w kontekście wewnątrzukraińskiej polityki. Wspomniany Uniwersał zakłada, że decyzję o członkostwie w NATO podejmie naród w referendum. Wynik referendum można przewidzieć choćby dlatego, że władze w Kijowie do tej pory nie były w stanie zorganizować konkursu na kampanię informacyjną o NATO, choć przeznaczono na nią milion dolarów. Janukowyczowi to nie wystarczało: ideę szybkiej integracji z Sojuszem musiał pogrzebać osobiście, i to w Brukseli, gdzie znajduje się kwatera główna NATO. Ta deklaracja to nie tylko sygnał dla Zachodu, ale też zapowiedź lojalności wobec Moskwy. A przede wszystkim pokazanie - na oczach wyborców - prezydentowi Juszczence miejsca w szeregu. Polityka zagraniczna i obronna to wedle ukraińskiej konstytucji domena prezydenta i jego ministrów, ale od momentu objęcia fotelu premiera Janukowycz buduje równoległe ośrodki władzy i osłabia wpływy Juszczenki. Ten zaś, i wspierająca go partia, znajduje się w coraz trudniejszej sytuacji. Owszem: może oskarżyć Janukowycza o niewywiązanie się z umowy koalicyjnej, a nawet tę koalicję zerwać. Ale doprowadzić do kolejnego politycznego kryzysu, i to w obronie pomysłu popieranego przez mniejszość obywateli - to strzał do własnej bramki. Inna sprawa, że akurat w tej dyscyplinie Juszczenko ma niezłe osiągnięcia

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2006