Dlaczego Jezus nie pozwala ściągać ognia z nieba

Bóg idzie ciągle naprzód, nie pozwala nam wracać do tego, co już było.
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

Jezus „postanowił udać się do Jeruzalem i wysłał przed sobą posłańców. Ci [przyszli] do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: »Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?«. Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich” (Łk 9, 51-56).

W wielu dawnych rękopisach w tym miejscu pojawia się zdanie, którego nie przytacza nasz lekcjonarz: „zgromił ich, mówiąc: Nie wiecie, czyjego ducha jesteście! Syn Człowieczy nie przyszedł, aby dusze zgubić, lecz zbawić!”. Co to znaczy? Jan i Jakub zareagowali dokładnie tak, jak dziewięć wieków wcześniej Eliasz, który ściągnął z nieba ogień na żołnierzy, którzy podawali w wątpliwość jego godność prorocką (zob. 2 Krl 1, 10. 12). Czy Eliasz nie był Bożego Ducha? Ależ, oczywiście, że był! Więc dlaczego to, co było przejawem Ducha dziewięćset lat przed Jezusem, nie jest nim teraz? Najwyraźniej z Jezusem Bóg znajduje się już w daleko innym miejscu, niż był z Eliaszem. Pan nie zatrzymał się w epoce Eliasza i na poziomie jego rozeznania. Co było właściwe dla starotestamentalnego proroka, w Jezusie jest przekroczone i przemienione. Co było „z Ducha” w czasach Eliasza, nie jest już takie w gronie uczniów Jezusa.

Tego dnia na synodzie w Rzymie o. Timothy Radcliffe komentował 21. rozdział Ewangelii Jana, opisujący objawienie się Zmartwychwstałego Piotrowi i jego towarzyszom nad Jeziorem Galilejskim. Jezus przyszedł do nich po nocy spędzonej na bezowocnym połowie ryb. „Na czym polega noc Piotra? – pytał nas rekolekcjonista. – Dlaczego była bezowocna?”. Otóż Piotr wrócił po trzech latach dokładnie do tego, czym żył wcześniej. Tak jakby się tymczasem nic nie wydarzyło. Wrócił do tego, co dawniej było dobre i skuteczne. Teraz jednak już takie nie jest. Zmartwychwstanie nie jest powrotem do dawnego życia. Jest wejściem w życie tożsame, a jednak kompletnie nowe.

Bóg Eliasza i Bóg Jezusa to ten sam Bóg. Duch Eliasza i Duch Jezusa to ten sam Duch. Ale to Bóg w drodze, idący naprzód, ciągle nowy i odnawiający. Wierny Mu jest ten, kto towarzyszy Mu w drodze, a nie okopał się w miejscu, gdzie On był dziewięć wieków wcześniej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Duch Eliasza i Duch Jezusa