Reklama

Daleko od Unii

Daleko od Unii

z Londynu
22.02.2021
Czyta się kilka minut
Brytyjskie tempo robi wrażenie. Jak podkreślał minister ds. szczepień, w pewnej chwili było to nawet około 1000 osób na minutę.
Premier Boris Johnson w ośrodku muzułmańskim Al Hikmah JON SUPER / AFP / EAST NEWS
Ś

Średnio codziennie w skali całego kraju przybywa 440 tys. zaszczepionych – choć zdecydowana większość pierwszą dawką. Wielka Brytania poszła bowiem własną drogą. Nie tylko przystąpiła do szczepień wcześniej niż jej do niedawna unijni partnerzy (już w grudniu), ale również opóźnia podanie drugiej dawki, chcąc w pierwszym rzucie zaszczepić jak największą część populacji. Na drugą dawkę Brytyjczycy czekają więc nawet do 12 tygodni.

Decyzja wzbudziła wśród ekspertów kontrowersje, jednak choć pierwsza dawka rzeczywiście nie daje pełnej odporności, to może chronić przed ciężkim przebiegiem choroby. A jeśli chodzi o liczbę zgonów, to ostatnia fala pandemii okazała się w Wielkiej Brytanii tragiczna – w styczniu jako pierwsza z europejskich krajów przekroczyła barierę 100 tysięcy zgonów z powodu COVID-19. Jest też jeszcze jeden powód brytyjskiego pośpiechu – to wyścig z kolejnymi mutacjami wirusa.

Mutacje obce i krajowe

Szczepienia Brytyjczycy zaczęli preparatem koncernu ­Pfizer/BioNTech. Wkrótce zaaprobowano także szczepionkę Oxford/AstraZeneca. Na wiosnę ma być stosowana szczepionka Moderny. Na początku procesu jedną z najważniejszych kwestii było przechowywanie szczepionki – ta Pfizera wymaga bardzo niskiej temperatury, szczepionkę oksfordzką można natomiast trzymać w zwykłej lodówce (jest też tańsza). Łatwość przechowywania i transportu szczepionki oksfordzkiej – dodajmy, produkowanej także na terytorium brytyjskim – pomogły w rozwinięciu szczepień na wielką skalę, nie tylko w wyspecjalizowanych ośrodkach, ale również małych przychodniach czy gabinetach lekarzy rodzinnych na prowincji.

Teraz szczególnie ważna staje się jeszcze inna właściwość szczepionki – to, jak dobrze radzi sobie z nowymi mutacjami koronawirusa. Niedawno przeprowadzono badania, które wskazywały, że szczepionka oksfordzka może nie dawać dużej ochrony przed łagodnym przebiegiem COVID-19 w wyniku zakażenia mutacją południowoafrykańską, choć przed poważnymi objawami już tak (nie wpłynęło to na zmianę rekomendacji WHO). Na razie ważne jest zapewne to, że daje bardzo dobrą ochronę przed mutacją brytyjską, która na Wyspach jest dominująca. Niemniej obawa, że pojawi się mutacja odporna na szczepionkę, spędza sen z powiek naukowcom i politykom. Stąd nie tylko tempo szczepień, ale i najbardziej restrykcyjny w Europie reżim graniczny: od połowy lutego obowiązuje m.in. kwarantanna w hotelach dla części podróżujących i trzy obowiązkowe testy na SARS-CoV-2.

Kwestia zaufania

Brytyjczycy szczepią masowo – do połowy lutego pierwszą dawkę otrzymało 15 mln osób, więc zaszczepiona była już co najmniej co czwarta osoba dorosła. Statystyka wygląda jednak nieco gorzej, gdy spojrzy się dokładniej, kto się szczepi. Szczególnie źle wypadają przedstawiciele mniejszości etnicznych, wśród których zaufanie do szczepionki okazuje się najniższe. Najmniej chętnych jest wśród społeczności czarnoskórej – ponad 70 proc. stwierdziło, że raczej nie chce się szczepić (wśród wszystkich ankietowanych, bez podziału na grupy etniczne, to 18 proc.). Niechętnych szczepionce jest też spora część osób pochodzących z Bangladeszu i Pakistanu (42 proc.). Może to wskazywać na systemowe zaniedbania wobec tej grupy oraz jej problem z dostępem do sprawdzonych informacji. Powodem bywają też kwestie religijne. Efekt? W jednym z ośrodków zorganizowanym w meczecie we wschodnim Londynie na 200 osób, które zaproszono na szczepienie, przyszły trzy. W Stoke-on-Trend na szczepienie nie przyszło 20-30 proc. osób z mniejszości etnicznych; z pozostałej części mieszkańców zaproszenie do szczepień odrzuciło zaledwie 2-3 proc.

Żeby przełamać nieufność wobec szczepionki, premier Boris Johnson odwiedził na początku lutego społeczny ośrodek muzułmański Al Hikmah w Batley w Yorkshire, gdzie prowadzone są szczepienia. Kampanię zachęcającą rozpoczęli też duchowni wielu wyznań, w tym imamowie. Gra toczy się o wysoką stawkę, bo szczepienia będą sukcesem i pozwolą na otwarcie kraju i gospodarki tylko wtedy, gdy będą masowe.

A jesienią...

Do połowy lutego brytyjski rząd chciał zaszczepić wszystkich powyżej 70. roku życia, osoby z grup szczególnego ryzyka, pensjonariuszy domów opieki i ich opiekunów oraz pracowników służby zdrowia. I ten cel osiągnął. Do końca kwietnia szczepionkę mają otrzymać wszyscy powyżej 50. roku życia oraz osoby młodsze ze wskazaniami medycznymi.

A co potem? Wszyscy mają nadzieję, że nastąpi powrót do normalności. Pewności jednak nie ma, za to brytyjskie władze mówią, że konieczne może być podanie trzeciej, uzupełniającej dawki jesienią. ©℗


Czytaj bezpłatnie pozostałe teksty dodatku Europa się szczepi

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działu Świat, specjalizuje się też w tekstach o historii XX wieku. Pracowała przy wielu projektach historii mówionej (m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego)  i filmach...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]