Czy wierzyć zabójcy?

W ubiegłym tygodniu na Ukrainie pojmany został generał Aleksiej Pukacz - poszukiwany od lat główny zabójca dziennikarza Georgija Gongadze. Niewątpliwy sukces Ukraińskiej Służby Bezpieczeństwa sprawił, że znów odżyły spekulacje, kto na "sprawie Gongadzego" straci, a kto zyska. Padły głosy, że pojmanie Pukacza to przedwyborcza zagrywka prezydenta Wiktora Juszczenki: miałby on wreszcie spełnić obietnicę rozwiązania zagadki tej śmierci, daną w czasie Pomarańczowej Rewolucji. Być może. Z drugiej strony, na Ukrainie ciągle trwa jakaś kampania wyborcza, żaden moment nie byłby więc dobry. Ponadto, przy wszystkim, co można powiedzieć o Juszczence, trudno go podejrzewać o taki cynizm.
Czyta się kilka minut

Od pojmania Pukacza do rozwiązania sprawy jeszcze daleko. Pukacz - chroniony non stop, gdyż zdarzało się, że kluczowi świadkowie tej sprawy ginęli w zagadkowych okolicznościach - ponoć zeznaje i sypie nazwiskami. Czyżby? Dlaczego zeznania kogoś, kto zabił niewinnego człowieka i przez tyle lat się ukrywał, miałyby teraz być źródłem prawdy? A może Pukacz wystawia się na sprzedaż - i kieruje sprawę na martwy trop. Dosłownie, bo wskazuje jako zleceniodawcę zabójstwa Gongadzego byłego szefa ukraińskiego MSW Jurija Krawczenkę, który od 2005 r. nie żyje.

Pukacz może jednak powiedzieć wiele - ale co i ile? Byłemu prezydentowi Leonidowi Kuczmie raczej nie zaszkodzi. Trudno będzie udowodnić związek prezydenta z jednym z wielu generałów SBU. Ale inni, ciągle obecni w polityce i tajnych służbach, mogą się bać. Tak czy inaczej, czekając na rewelacje z przesłuchań Pukacza warto pamiętać, że to zeznania osoby mało wiarygodnej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2009