Barbara Nowacka, twierdzi tygodnik „Newsweek”, chce zlikwidować ocenę z zachowania w polskiej szkole. Nieśmiertelne – jak wiele innych rzeczy w naszym systemie oświatowym – „wzorowe”, „bardzo dobre”, „dobre”, „poprawne”, „nieodpowiednie” i „naganne” mają stopniowo ustępować formule opisowej (obowiązującej już zresztą w klasach 1-3 podstawówek). A wysłanie „królowej ocen” do muzeum szkolnictwa ma się podobno dokonać w 2026 roku, przy okazji mającej się właśnie wtedy rozpocząć reformy podstaw programowych.
Że byłaby to zmiana dobra, nie trzeba już chyba dzisiaj nikogo specjalnie przekonywać. No, może poza częścią rodziców, najbardziej chyba konserwatywną siłą polskiej edukacji, stojącą często w obronie ocen w myśl zasady: „Zawsze tak było, i nikomu to nie przeszkadzało, w dodatku wyszliśmy na ludzi”. W tym przypadku nie ma czego za bardzo bronić: jak pisała na profilu Centrum Edukacji Obywatelskiej była nauczycielka i ekspertka oświatowa Danuta Sterna, oceny z zachowania to relikt socjalizmu, trzymający się mocno tylko w Polsce i na Białorusi.
Patologią jest zarówno wymuszona przez prawo oświatowe konieczność etykietowania uczniów, jak i powstające na bazie tego prawa szkolne statuty. Dekretują one często punktowy system oceniania – największy absurd tego systemu. Pobiłeś koleżankę? Dostajesz 30 punktów ujemnych – na szczęście jednak możesz je wykasować wolontariatem w schronisku dla psów. Absurdem jest też zresztą praktyczne umocowanie stopni z zachowania: przydać mogą się one wyłącznie do tzw. świadectwa z paskiem, bo poza tym nie skutkują niczym (niczym w sensie praktycznym, bo psychologicznie mogą narobić wyłącznie szkód).
Plany MEN, o ile się ziszczą, są zatem chwalebne. Byle tylko nie zostały wprowadzone – jak to bywa nader często – kosztem nauczycieli. Tych trzeba do nowego, opisowego systemu oceniania przeszkolić, a także zastanowić się, czy nowe porządki nie zwiększą aby nakładu pracy i biurokracji. I prostym językiem wyjaśnić tę rewolucyjną zmianę społeczeństwu, głównie rodzicom – fakt, że coś istniało „od zawsze”, nie oznacza, że było dobre.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















