Czy Trump z Muskiem jeszcze się pogodzą

Dwie potężne persony – systematycznie oddalające się od realiów, pogrążające się w iluzjach na temat siebie i świata, przekonane o swojej doskonałości i nieomylności – musiały znaleźć się na kursie kolizyjnym. Ale to nie musi być koniec tej historii.
Czyta się kilka minut
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek

„Wszystko, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu jako los” – mawiał Carl Gustav Jung. Rzecz jasna, nie należy brać tego stwierdzenia dosłownie. Nie chodzi w nim przecież o to, że jeśli ktoś jest stuprocentowo świadomy (cokolwiek miałoby to znaczyć), to nie zdarzają mu się w życiu niespodzianki. Albo że potrafi w pełni zapanować nad tym, co nieprzewidywalne i nieznane. Są to klasyczne mrzonki, przynęty, którymi mniej lub bardziej skutecznie wabią nas dziś rozmaici „sprzedawcy szczęścia”. Słowem, szkoda tym sobie zawracać głowę, wiadomo, że ostatecznie i tak nic nas nie uchroni przed bólem, cierpieniem i stratą.

Ale w interpretacji nieco słabszej dostajemy w bon mocie Junga elegancko wyłożoną, tyleż prostą, co nieoczywistą prawdę. Dałoby się ją sparafrazować jakoś tak: człowiek nie dostrzega wielu uwarunkowań, którym podlega zarówno on sam, jak i inni ludzie, a im mniej sobie z nich zdaje sprawę, tym bardziej go one warunkują. Doprawdy, cała historia Homo sapiens, a także poszczególne historie indywidualne, nie wyłączając mojej i twojej, stanowią doskonałą ilustrację tej prawidłowości. Jej ilustracją najnowszą, a na dodatek wyjątkowo spektakularną jest zaś bez wątpienia wielka wojna pomiędzy Donaldem Trumpem a Elonem Muskiem.

Że to się musiało tak skończyć – bo wszystko, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu jako los – to było już od dawna do przewidzenia. Pisałem zresztą o tym w jednym ze styczniowych felietonów, poświęconym zainaugurowanej wówczas właśnie prezydenturze Trumpa. Musk, miliarder, do niedawna uważany za ekscentrycznego wprawdzie, ale wizjonerskiego przedsiębiorcę, stał się w stosunkowo krótkim czasie międzynarodowym symbolem szaleństwa władzy i megalomanii. 

Trump z kolei jaki jest, każdy widzi – nawet ci, którzy dawali mu na początku drugiej kadencji kredyt zaufania i spekulowali, że jego dziwaczny wizerunek to może tylko zmyślna przykrywka dla jakichś racjonalnych strategii i taktyk. Obu łączą absolutne przekonanie o własnej omnipotencji i słuszności, wiara, że skomplikowane i nawarstwiające się problemy da się rozwiązać ręcznie, z pomocą serii banalnych decyzji i dekretów, a także, jak się wydaje, słaba zdolność do modyfikowania poglądów w zetknięciu z rzeczywistością. Obu ich zatem łączy – jest to oczywiście hipoteza, ale felietonowa forma na stawianie takich hipotez zezwala – spory zakres nieświadomości. I właśnie dlatego pojawiła się ona w ich życiu jako los.

Powtórzę: nie ma w tym nic metafizycznego, wyłącznie psychologiczny standard. Dwaj ludzie systematycznie oddalający się od realiów, pogrążający w iluzjach na temat siebie i świata, przekonani o swojej doskonałości i nieomylności – w sposób naturalny znajdują się na kursie kolizyjnym. Zwłaszcza jeśli obaj przyzwyczajeni są do sprawowania niepodzielnej władzy, stawiania na swoim i dysponowania zawsze ostatnim, rozstrzygającym słowem.

A na dodatek jeden z nich zażywa duże dawki ketaminy – środka psychodelicznego, który ma wprawdzie pewien potencjał terapeutyczny, ale, jak to bywa z tego typu substancjami, przyjmowany bez kontroli rychło przenosi użytkownika w dalekie rejony nierzeczywistości. Co z kolei intensyfikuje i napędza wszystkie jego istniejące uprzednio dyspozycje, wytwarza się więc tutaj specyficzne sprzężenie zwrotne.

Podobnie, na kursie kolizyjnym w naturalny sposób znajdują się wyznawcy rozmaitych narracji spiskowo-tożsamościowych, wszędzie tam bowiem, gdzie nie ma kryteriów rozstrzygania, co jest prawdziwe, a co nieprawdziwe, co dobre, a co złe – prędzej czy później dochodzi do zderzenia. Los (nomen omen) wielu środowisk nieustannie dzielących się na coraz mniejsze, zwalczające się zapalczywie grupy i podgrupy, które wzajemnie zarzucają sobie ideologiczną nieczystość i sprzeniewierzanie się „autentycznej” doktrynie, precyzyjnie odzwierciedla tę oczywistą konieczność. Oczywistą, a jednak wciąż niedostrzeganą lub nieprzyjmowaną do wiadomości. I właśnie dlatego nieustannie powracającą jako los.

Ale takim właśnie nieświadomym, które powraca jako los, są także, niestety, aktualne i przyszłe konsekwencje wyboru Trumpa na stanowisko prezydenta oraz ekipy, którą sobie zmontował. Zasada, o której tu mówię, działa również na poziomie zbiorowym. Okoliczność, że o najważniejszych, globalnych sprawach decyduje dziś psychodynamika jednego człowieka, mówi coś także o kondycji naszej współczesności. O tym wszystkim, czego nie dostrzegamy, co pomijamy albo czego nie chcemy widzieć, co więc ochoczo racjonalizujemy, zakłamujemy i przekręcamy, zamiast starać się patrzeć na rzeczy takimi, jakimi są. A w każdym razie takimi, jakimi z największą możliwą adekwatnością jesteśmy je w stanie zobaczyć, jeśli tylko postaramy się przekroczyć własne zakrzywienia poznawcze.

Cóż, zdecydowanie lepiej by było, gdybyśmy nie oszukiwali samych siebie, gdybyśmy włączali, co się da, do świadomości. Ten powrót nieświadomego pod postacią losu często odbywa się bowiem w formie cokolwiek turbulentnej. O czym Musk z Trumpem właśnie się przekonują. Skądinąd, psychologiczna logika uczy, że po przejściu z miłości w nienawiść następuje niekiedy ponowna faza miłości, niekiedy nawet bardziej intensywnej niż wyjściowo. Ale czy tak właśnie zdecyduje los w tym przypadku – to się dopiero okaże.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Trump, Musk i los