Czym jest polaryzacja? Czy spieramy się tak ostro, bo jesteśmy tak podobni?

Nowy raport o polskich podziałach uświadamia, że realne różnice w poglądach nie są wśród nas duże – zwłaszcza w kwestiach sprawiedliwości, zdrowia, bezpieczeństwa. Pora wyjść ze stanu zajadłości.
Czyta się kilka minut
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek

Wnioski z raportu „Stan polaryzacji 2026”, opublikowanego właśnie przez Fundację Nowej Wspólnoty i Uniwersytet SWPS, są tylko z pozoru zaskakujące. 

Owszem, na pierwszy rzut oka może się to wydawać osobliwe: żywimy intensywne negatywne emocje wobec tych, którzy „myślą inaczej” (przyznaje się do tego ponad 80 proc. badanych), a zarazem realne różnice w poglądach wcale nie są wśród nas aż tak duże. Najbardziej antagonizującym tematem, co również nie dziwi, jest aborcja, niemniej w wielu kwestiach – np. niezależności sądów czy dostępności do opieki zdrowotnej – panuje raczej konsensus. 

Nawet tam jednak, gdzie różnice są wyraziste, rozkładają się one zazwyczaj na kontinuum, a nie na skrajach, a to właśnie rozkład na skrajach jest cechą definicyjną tzw. polaryzacji ideologicznej. 

Napisałem, że się to może wydawać na pierwszy rzut oka dziwne, bo w „pierwszych rzutach” reagujemy często odruchowymi skojarzeniami i obiegowymi opiniami. Jedna z nich głosi, że zjawisko polaryzacji wynika z różnicy poglądów politycznych, i że tam właśnie, gdzie są one największe, ludzie najbardziej się nienawidzą. Tymczasem raport pokazuje, że bardzo wysoka polaryzacja afektywna, czyli emocjonalna, istnieje tam, gdzie ideologiczna pozostaje umiarkowana. Dlaczego?

Odpowiedź wydaje się oczywista – w polaryzacji afektywnej nie chodzi tak naprawdę o poglądy. Są one drugo-, a czasami trzeciorzędne względem pierwotnego mechanizmu. Do tego dochodzi inna prawidłowość, znana skądinąd z teorii ewolucji – najbardziej zajadła walka o przetrwanie toczy się między grupami, które są do siebie podobne. Rzecz więc nie w różnicy, lecz w podobieństwie – choć w przypadku spolaryzowanych stron wypowiadanie na głos tej prawdy stanowi tabu, za którego złamanie otrzymuje się straszliwe piętno „symetrysty”.

Z drugiej strony widać to gołym okiem – najbardziej irracjonalne i zradykalizowane skrzydła stosują dokładnie te same schematy poznawcze, inne, choć wymienne, są tylko słowa, którymi oznaczają dobro i zło, sympatie i antypatie, swoich i obcych. Nienawiść, rechot i pogarda nie mają politycznej barwy, brzmią i smakują identycznie, niezależnie od tego, w imię których „ideałów” się je uruchamia. To kolejne tabu – każdy obóz uważa bowiem, że z rozmaitych powodów ma prawo do takich zachowań.

Ale znacznie ciekawsze – i ważniejsze – wydaje się w tym kontekście pytanie, czym w istocie jest zjawisko polaryzacji? Z czego, jeśli nie z różnicy poglądów, wynika? Czy jest manifestacją głębokich podziałów, mających źródło w odległej historii? Czy bierze się ze zbiorowej i indywidualnej psychologii? 

Czy służy uspójnianiu i upraszczaniu obrazu świata, dzieleniu go na światło i ciemność, co zwłaszcza w epoce niepewności spełnia funkcję kojącą? Czy też jest w głównej mierze efektem urządzenia społecznego – spadku zaufania, erozji poczucia sprawiedliwości, kompromitacji elit, nieczynnych i niesprawnych instytucji? A może kluczem doń są deficyty edukacyjne? Brak zrozumienia, czym jest demokracja – różnorodna przestrzeń, w której odmienności współistnieją i uznają się nawzajem, nie dążąc za wszelką cenę do jednolitości? 

Zadaję te pytania, choć nie znam na nie odpowiedzi, zresztą raport Fundacji Nowej Wspólnoty i Uniwersytetu SWPS również ich nie udziela. Zdaje mi się jednak, że płynący z niego główny wniosek – polaryzacja afektywna nie bierze się z odmienności poglądów, przybiera tylko ów kostium – sam niesie zdecydowany potencjał depolaryzacyjny. 

Uświadomienie sobie tkwiącego na głębszym poziomie podobieństwa – zwłaszcza że dotyczy ono dobra wspólnego: sprawiedliwości, zdrowia, bezpieczeństwa – może wytrącić spolaryzowany umysł ze stanu zajadłości. Zarazem to wcale przecież nie oznacza – co jest akurat dobrą wiadomością dla ludzi żywiołowo włączonych w polityczne spory – że musi on porzucić swoje zaangażowania i stopić się z kimś, kto identyfikuje się z inną postawą. 

Wręcz przeciwnie – dopiero efektywnie zdepolaryzowani przeciwnicy są w stanie toczyć ze sobą pełnowymiarowe potyczki. Pomyślmy: o ile ciekawsze byłyby dyskusje w programach publicystycznych, o ile bardziej inspirujące wymiany w mediach społecznościowych, o ile błyskotliwsze spory pomiędzy politykami w Sejmie – gdyby tylko, zamiast okładać się cepami, obrażać i tryskać jadem, trzeba było posługiwać się rozumem, poszukiwać najlepszych argumentów, obmyślać najskuteczniejsze rozwiązania?

Na co dzień, pogrążeni w amoku, nie dostrzegamy tej prostej zależności. Tymczasem polaryzacja niebywale obniża jakość publicznej debaty. Całe to folie à deux; histeryczne wmawianie sobie, że ktoś powiedział coś, czego wcale nie powiedział, albo zrobił coś, czego nie zrobił; udawanie, że podejmowanie dyskusji na jakiś temat jest aktem wielkiej dyskryminacji i przemocy wobec tych, którzy uważają, że dyskusji być nie może; przerzucanie się odpowiedzialnością i inwektywami przez polityków, którzy nigdy niczemu nie są winni, itd., itp. 

Otóż w świetle tej prostej prawdy, którą odsłania raport „Stan polaryzacji 2026”, okazuje się, że jest to w gruncie rzeczy kamuflaż, skrywający łączące nas podobieństwa. Istotnie: im bardziej próbujemy je przed sobą ukryć, tym ten kamuflaż musi być krzykliwszy, głupszy i brutalniejszy. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Polaryzacja i podobieństwo