Roboty udające psy to straszna idea. Nie da się symulować takiej miłości

Relacja między człowiekiem a psem jest wyjątkowa i niemożliwa do podrobienia. Po prostu – psa nic i nigdy nie jest i nie będzie w stanie zastąpić.
Czyta się kilka minut
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek

Nie ma chyba bardziej przygnębiającego symbolu ogołocenia, jakiego w naszym emocjonalnym i duchowym świecie dokonuje technologia, aniżeli roboty udające psy. Kto to w ogóle wymyślił – konstruować sztucznego psa? Zamiast autentycznego, żywego, jedynego w swoim rodzaju psiego przyjaciela, fundować sobie mechaniczną imitację? Doprawdy, jest to przygnębiające aż do poziomu przepastnej rozpaczy.

Przyznam, nie wiedziałem, że psie cyborgi istnieją, dopóki na łamach portalu Unherd nie przeczytałem świetnego tekstu Marylin Simon „Robo-dogs will ruin your life” („Robotyczne psy zrujnują nam życie”). To znaczy, owszem, widywałem od czasu do czasu filmiki, na których jakieś artefakty wykonywały na czterech syntetycznych łapach cokolwiek pokraczne akrobacje – a to w trybie militarnym, a to rozrywkowym. Nie przyszło mi jednak do głowy, że ktoś mógłby wpaść na pomysł zastępowania czymś takim prawdziwych psów. 

Simon słusznie zwraca uwagę, że relacja pomiędzy człowiekiem a psem jest czymś absolutnie wyjątkowym i niemożliwym do podrobienia. Po prostu – psa nic i nigdy nie jest i nie będzie w stanie zastąpić. Sama idea wytwarzania jakichkolwiek fragmentarycznych lub całościowych ekwiwalencji psa jest z gruntu absurdalna. Ktokolwiek z Państwa ma ten przywilej – a przypuszczam, że wielu go miało i ma – że się z jakąś psią postacią bliżej zaznajomił, ten doskonale przecież rozumie, o czym tu mowa.

Każdy pies to swoista, pełnowymiarowa osobowość i indywidualność. Niepowtarzalna kompozycja humorów, predylekcji, specyficzności i przekonań. No i oczywiście rytuałów. Wiadomo, psia egzystencja układa się wedle kilku żelaznych punktów dnia. Wśród nich, istotnie, znajdują się kwestie wspólne wszystkim psom, a mianowicie – jedzenie, spacerek, zabawa i spanie. 

No ale już ich konkretna realizacja wygląda u każdego osobnika inaczej. W jakim się to robi tempie, w jakiej kolejności, czy się przy tym podskakuje, powarkuje, popiskuje, czy też zamaszyście merda ogonem, a może charakterystycznie kręci dupką – na to, jak wiadomo, nie ma w psim uniwersum dwóch takich samych scenariuszy. 

Równie zindywidualizowany jest przebieg psich interakcji z innymi przedstawicielami ich własnego gatunku. Nawiasem mówiąc, najbardziej bodaj różnorodnego w całym królestwie żywych istot. Jak to się dzieje, że zarówno chihuahua, jak i dog niemiecki są w pełnym sensie tego słowa psami, tego w zasadzie nie sposób racjonalnie pojąć, nieprawdaż? 

Tak czy inaczej, jest coś bardzo specyficznego w tym, że pies niebywale wprost się przejmuje obecnością innego psa. Ludzie, rzec by można, wręcz przeciwnie, mijają się zazwyczaj na ulicy obojętnie i starannie unikają nadprogramowych interakcji z nieznajomymi. Psy natomiast na swój widok zaraz dostają kompletnego, nomen omen, kota.

Choć nie zawsze, rzecz jasna. Jak wspomniałem, nie ma tu dwóch identycznych scenariuszy. Są więc i takie psy, które swoich krewniaków ostentacyjnie ignorują. Przeważa jednak reakcja w postaci wielkiego poruszenia. Jakby to była jakaś niebywale wprost skandaliczna albo radosna okoliczność, że gdzieś tam na horyzoncie biega sobie drugi pies. Uszy stają wtedy sztorcem (o ile się zdolne do tego uszy posiada, naturalnie), ogon idzie w ruch, dokonuje się jakichś podskoków, a nawet tańców, szczeka się radośnie, a niemiłosiernie. Albo też właśnie na odwrót – sierść się stawia na sztorc, zęby groźnie odsłania, z gardła zaś dobywa charakterystycznego gulgotu, który jasno dać ma do zrozumienia, kto tu rządzi i nadaje ton wszelkim społecznym relacjom.

Ano właśnie – to też jest wielka zagadka: kryteria stosowane w psich interakcjach społecznych. Zaiste nie sposób zrozumieć, dlaczego jeden pies drugiego od pierwszego wrażenia lubi, innego zaś od pierwszego wrażenia nie cierpi. Co o tym decyduje? Na to pytanie nie znają odpowiedzi nawet najwięksi mędrcy tego świata.

Opowiadać o psach można by jeszcze długo, każdy ich miłośnik ma w bród podobnych historii, a morał ze wszystkich jest jeden. Otóż nie da się przy pomocy najnowocześniejszej nawet technologii symulować najprawdziwszej i najgłębszej psiej miłości, przyjaźni i lojalności. Całego tego psiego oddania, uwielbienia i wierności ukochanemu człowiekowi. A także jedynie psom właściwej, spontanicznej, rdzennej radości istnienia, wynikającej z samego faktu, że się jest. 

Jeśli istnieje w ogóle coś takiego jak absolutna i bezwarunkowa afirmacja bytu jako takiego, bez względu na dowolne wpisane weń niedogodności, to wyrażają ją psie podskoki, zarzucanie łapkami, robienie dziwnych min i wydawanie równie dziwnych dźwięków, które z całą pewnością są pełnoprawną mową, choć my chwytamy z nich wyłącznie ogólne sensy.

I niech nas nie zwiodą zapewnienia, że mianowicie ów cyborg spełniać będzie jakieś szlachetne zadania, np. pomoc osobom z demencją czy też coś równie szlachetnego. Po pierwsze, niech to robią roboty, ale niby czemu miałyby być psiokształtne? Po drugie, wiadomo, że żywy pies poradzi sobie w tej sytuacji nieskończenie lepiej. Nie oszukujmy się, żaden cyborg nie zbliży się do niego nawet o milionową część centymetra. Aseptyczny, pozbawiony apetytu i świadomości, niezdolny do kochania, a zarazem udający, że jest tym, kim nigdy pod żadnym pozorem się nie stanie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Pies nie do zastąpienia