Reklama

Czarny protest w kwarantannie

Czarny protest w kwarantannie

14.04.2020
Czyta się kilka minut
Polki sprzeciwiają się projektowi ustawy „Zatrzymaj aborcję”, którym ma zająć się Sejm na dzisiejszym posiedzeniu. W czasie izolacji wybrały nowe formy protestu.
Protest samochodowy przeciwko projektowi ustawy „Zatrzymaj aborcję”. Warszawa, 14 kwietnia 2020 r./ FOT. Jakub Kaminski/East News
1

15 i 16 kwietnia Sejm zajmie się obywatelskim projektem ustawy, zakładającym radykalne zaostrzenie dotychczasowych przepisów dotyczących aborcji. Uzasadniać go będzie Kaja Godek, przedstawicielka Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”, liderka akcji.

Projekt „Zatrzymaj aborcję” chce wprowadzenia zakazu aborcji w przypadku ciężkich wad płodu. Postuluje, by z obowiązującej ustawy z 7 stycznia 1993 r. „o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” usunąć jedną z trzech przesłanek do przeprowadzenia legalnej aborcji: „gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”.

W 2018 r. w polskich szpitalach wykonano 1076 legalnych aborcji (dane Ministerstwa Zdrowia). W przypadku około 98 procent z nich przyczynę do przeprowadzenia stanowiły właśnie ciężkie wady płodu.

Dlaczego teraz

Pojawienie się projektu zaostrzenia obowiązującej ustawy dotyczącej aborcji nie jest w Polsce nowością – od kilku lat temat cyklicznie powraca. A wraz z nim masowe protesty Polek.

Głośno wybrzmiewa dziś pytanie – dlaczego Sejm ma się zajmować tym projektem właśnie teraz, w czasie pandemii? Gdy z powodu społecznej izolacji nie można protestować na ulicach? Oskarżenia o cynizm i wyrachowanie obecnej władzy nie są rzadkością.

Duży wpływ na sprawę ma kalendarz legislacyjny. Obywatelski projekt zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji (pod którym zebrano ustawowe minimum 100 tys. podpisów) wpłynął do Sejmu 30 listopada 2017 r. Zgodnie z przepisami dotyczącymi inicjatyw obywatelskich, jeśli projekt nie został formalnie odrzucony przez Sejm danej kadencji, przechodzi do procedowania na kadencję kolejną. 22 listopada 2019 r. skierowano go do I czytania na posiedzeniu Sejmu. Posłowie muszą zająć się obywatelskim projektem do sześciu miesięcy po zgłoszeniu go do I czytania. Najbliższe, 10. posiedzenie Sejmu IX kadencji jest ostatnim terminem, by zgodnie z prawem to zrobić.

To dobrze, że obywatelskie projekty ustaw są procedowane zgodnie z prawem. Trudno jednak ignorować fakt, że wiele Polek i Polaków uważa zajmowanie się tym projektem w czasie pandemii za niedopuszczalne i nieodpowiedzialne.

Jak strajkować w czasie pandemii

Gdyby procedowanie projektu „Zatrzymaj aborcję” odbywało się w czasach nieepidemicznych, łatwo wyobrazić sobie, co działoby się na naszych ulicach. Doświadczenia lat poprzednich, kobiecych protestów z 2016 i 2018 r., pokazują, że w obliczu tak radykalnych projektów Polki wykazują się ogromną solidarnością i wytrwałością w walce o swoje prawa. Dziś, jeśli chcą protestować, muszą to robić inaczej.

„Zaprotestuj z nami przeciw polskiemu piekłu, przeciw piekłu kobiet, przeciw piekłu tych, którzy wolność kochają i rozumieją” – apelują w mediach społecznościowych Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która wraz z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet organizuje protest w czasie pandemii. Trwa on od minionego weekendu.

Polkom proponują protesty na miarę dzisiejszych możliwości: podsklepowy (by w kolejce po zakupy stanęły z transparentami), plakatowy (by przykleiły go w oknie lub na samochodzie), balkonowy, rowerowy lub samochodowy. 

We wtorek 14 kwietnia na warszawskim rondzie Dmowskiego na godzinę zablokowano ruch samochodowy – znalazło się tam kilkaset protestujących, były transparenty przyklejone do szyb i wystawiane z okien samochodów czarne parasolki, symbol strajku z 2016 r.

Trudno jednak ograniczonymi pandemią środkami skumulować społeczną energię w stopniu porównywalnym z 2016 i 2018 r. Mimo wielu inicjatyw i akcji, które widać w internecie, na balkonach i pod sklepami spożywczymi, obecną akcję strajkową Polek dużo łatwiej będzie zdyskredytować. Jeśli ktoś, dla osiągnięcia własnych celów, będzie chciał to zrobić.

Cztery lata temu, tuż po pierwszym Czarnym Proteście, gdy na ulicach polskich miast i miejscowości we wspólnym celu spotkały się Polki o różnych światopoglądach, pytaliśmy je, dlaczego wzięły udział w nim udział. Katoliczki i ateistki, konserwatystki i feministki, matki i bezdzietne, singielki i żony, pracujące zawodowo i wykonujące pracę domową. Zwolenniczki liberalizacji prawa aborcyjnego i utrzymania obecnej ustawy. Co powiedziałyby dzisiaj? 

Czarny protest trwa także teraz. I choć jest zupełnie inny niż te, które znaliśmy, jest równie potrzebny. Żeby po raz kolejny pokazać, że kwestie dotyczące aborcji nigdy nie powiny być przez władze traktowane instrumentalnie, do osiągnięcia doraźnych celów czy pozyskiwania sympatii konkretnych środowisk. Że nigdy nie powinny nawet sprawiać wrażenia, że są tematem zastępczym. Że zajmowanie się nimi w takich okolicznościach, jakie mamy teraz, to akt pogardy wobec wszystkich Polek.


CZYTAJ TAKŻE

ROZMOWA Z DOROTĄ MASŁOWSKĄ, PISARKĄ: Czarny protest jest zerwaniem z wyuczoną bezradnością i poczuciem, że tylko mężczyźni mogą mówić o poważnych sprawach.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, redaktorka wydania internetowego „Tygodnika Powszechnego”. Absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Laureatka IV edycji Stypendium im. Leopolda Ungera dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Moja żona jest Polką i się nie sprzeciwia !!! Rozumiem, że katolicki tygodnik publikuje ten artykuł w ramach pluralizmu ale się z nim nie identyfikuje... Dla mnie ważniejsze jest zdanie w tym temacie ks. Bonieckiego niż młodej dziennikarki.

Żona się temu nie sprzeciwia. I dlatego pisze o tym jej mąż. Któremu zapewne żona też się nie sprzeciwia.

... to zapewne jasnowidz lub feministka która reprezentuje wszystkie Polki !

Zadziwiające są obelgi którymi obdarzają na tym forum różni , swoich przeciwników. Niedawno wymyślano od "Michników", teraz mamy "feministka". Ciekawe co dalej?

Musi Pan zmienić w takim razie wpis w Wikipedii na ten temat !

Przecież Pan Szanowny chciał tym określeniem spostponować swego przeciwnika. Proszę więc obecnie nie udawać raka i nie powoływać się na, nie do końca wiargodne, źródło.

O rany ! Panie :Młynarska, Szczuka,Rubik same tak o sobie mowia ... Przepraszam, nie wiedziałem ,że to obelga.Dziekuje, że mnie Pan uświadomił !

Rzeczywiście zdanie księdza Bonieckiego może być w tej sprawie ważniejsze niż zdanie młodej dziennikarki? Fakt, problem ciąży i aborcji rzeczywiście dotyczy w większym stopniu (z całym szacunkiem) księdza Bonieckiego niż "młodych dziennikarek", bardzo logiczne. Swoją drogą ksiądz Boniecki chyba sam rozumie kogo dotyczy ten problem publikując takie artykuły, jednak jego autorytet traktuje się tradycyjnie wybiórczo. Informuję też że bardzo wielu mężczyzn, mężów, partnerów i nie będących w związkach sprzeciwia się i to bardzo temu niemoralnemu projektowi. Radzę sobie też przypomnieć w jakich okolicznościach w 1993 debatowano nad ustawą antyaborcyjną, z huczącym jak rój szerszeni tłumem górników na ulicy i po zignorowaniu ponad miliona podpisów pod sprzeciwem, prawda że skojarzenia się nasuwają? Byłem w pierwszych klasach liceum liceum i do dzisiaj pamiętam tą wstrząsającą debatę...

Proszę niech Pan choć na chwilę weźmie do ręki Dekalog. Jestem pewien, że wtedy trauma z pierwszych klas liceum zmniejszy się...

Rzeczywiście mówienie 'Polki' jest generalizowaniem i chyba krzywdzącym dla części kobiet (moja mama, siostry). Po pierwsze - PiS już pokazał, że tej ustawy raczej nie wprowadzi. Po drugie - obecne protesty są raczej dziełem mocno lewicowych środowisk. "Zaprotestuj z nami przeciw polskiemu piekłu, przeciw piekłu kobiet, przeciw piekłu tych, którzy wolność kochają i rozumieją" - tak mówią osoby trawione przez pytania i wątpliwości dotyczące wyboru między tragedią kobiety a tragedią dziecka? Dodam, że nie ma w tym haśle za grosz odniesienia do tragedii ew. dziecka chorego. To już nie ma wiele wspólnego z kobietami, które cierpią na pytania bez odpowiedzi i Tischnerowskim 'Takie, jak zdanie kobiety, która przychodzi do spowiedzi'. To laicko-lewicowe krzyki.

Czy jest jakaś Pani na tym forum? Czy sami Panowie wiedzący lepiej?

Jednakże publikowanie tez popierających de facto środowiska pro-aborcyjne w tygodniku, który w nazwie ma "pismo katolickie" to kuriozum.

każdy ma prawo do własnego zdania, jednak kiedy faryzeusze powołują się na hasło "katolicki" to jest to hucpa

-II-

To temat trudny i wszyscy mozemy miec na to swoje zdanie, pozwolmy myslec i dzialac swobodnie kobietom i mezczyznom. To jest ich droga zycia. Jest tu wyzej napisane ze zostalo zebranych ponad 830 tys podpisow pod tym projektem a teraz w przeciagu 3 dni widze ze jest juz zebrane ponad 930 tys glosow pod petycja aby odrzucic ta ustawe.

" Aborcja nie jest prawem kobiety ale karą śmierci dla niewinnego dziecka, któremu nie daje się dosłownie żadnej szansy !" Papież Franciszek.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]