Czarna żółć

Książka Kilbansky’ego, Panofsky’ego i Saxla to bez wątpienia jedna z najważniejszych książek humanistycznych drugiej połowy dwudziestego wieku. Teraz wreszcie można przeczytać ją po polsku. To nie tylko biblia melancholików, ale rodzaj przewodnika po ikonograficznej, kosmologicznej, religijnej, medycznej i literackiej wyobraźni obejmującej trudne do przedstawienia, wyobrażenia i wysłowienia doświadczenia braku i utraty, zbędności życia i pokusy wymazania własnego istnienia ze świata, mądrości płynącej z wiedzy i pustki egzystencji, której nie można wypełnić żadnym filozoficznym czy artystycznym pocieszeniem. "Saturn i melancholia" to nade wszystko drobiazgowa, ale wprawiająca w zachwyt analityczną wirtuozerią, interpretacja relacji między światem jednostki, ludzkiej zmysłowości i skończoności a enigmatyczną rzeczywistością czasu, do którego nie mamy i mieć nie możemy dostępu. Czas to - być może - najważniejsza tajemnica melancholii; wymuszający na człowieku przez nią dotkniętym uporczywe trwanie przy własnym niejasnym, mrocznym poczuciu nieodżałowanej utraty, której nie sposób w żaden sposób powetować: ani poprzez sztukę, ani poprzez rozmowę czy kontakt z innym, ani wreszcie: przez religię.
Czyta się kilka minut

Wędrówka szlakiem melancholii rozpoczyna się - rzecz jasna - w antyku, a kończy na próbie zrozumienia miedziorytu Albrechta Dürera "Melancholia I". Na początku mamy więc wyjaśnienie, dlaczego tak ważna stała się teoria humorów i skąd istotność "czarnej żółci" dla zrozumienia wczesnych losów melancholii. Na koniec natomiast rozsnuwa się przed nami rzeczywistość jednego z najwspanialszych dzieł sztuki europejskiej, z którego bierze początek nowożytne myślenie o doznaniu niewytłumaczalnej, niezrozumiałej, ale dojmująco obecnej utraty. Na powierzchni tego jednego dzieła spotykają się geometria i samotne ciało, atrybuty przemijalności i tęsknota metafizyczna, mądrość teologiczna i antropologiczne marzenie o istnieniu autonomicznym.

Melancholia nie jest więc jedynie archaicznym określeniem swojej dzisiejszej siostry, czyli depresji, lecz stanowi rodzaj ważnej perspektywy, z której inaczej może wyglądać życie, polityka czy sztuka; zapewnia rodzaj innego, "ukośnego" spojrzenia na rzeczywistość. Jak powiadają autorzy, przywołując słowa jednego z mistrzów renesansowej refleksji nad melancholią, Marsilia Ficina: "Zarówno melancholia, jak i demon sprzeczności Saturn darzą z jednej strony ociężałością i tępotą, z drugiej zaś inteligencją i zdolnością kontemplacji. Zarówno melancholia, jak i Saturn są niebezpieczni dla swoich dzieci; światłych, smutnych czy szalonych. Saturn, żeby zacytować Ficina, »rzadko naznacza przeciętne charaktery i losy, częściej zaś ludzi odmiennych od reszty, boskich albo zwierzęcych, szczęśliwych lub zdjętych najgłębszą rozpaczą«".

R. Kilbansky, E. Panofsky, F. Saxl, "Saturn i melancholia", przeł. A. Kryczyńska, Wyd. Universitas, Kraków 2009.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2010