Gdyby młodzi bohaterowie filmów Levana Akina istnieli naprawdę, dziś pewnie protestowaliby na ulicach gruzińskich miast przeciw „russkiemu mirowi”. „Wyjedź z Gruzji, nie ma tu dla ciebie przyszłości” – radził starszy brat w „A potem tańczyliśmy”, obity za to, że stanął w obronie młodszego, który nie mieścił się w sztywnych wzorcach męskości, w życiu i w balecie. W innej scenie przyjaciółka głównego bohatera żartowała, że w Gruzji pali się najgorsze papierosy, jakich nikt już nie chce palić w Europie. Mimo to smakowały przecież jak nigdzie indziej, co wcale nie kłóciło się z tęsknotą za życiem w państwie, w którym każdy czuje się bezpiecznie. Tak też jest z samym reżyserem. W filmie „Crossing” znowu powraca do ojczyzny przodków, choć tym razem, zakosztowawszy lokalnych smaków, i to niekoniecznie tych najlepszych, wyrusza w drogę jeszcze dalej.
Adżaria – stąd, a konkretnie z Batumi, pochodził Irakli, charyzmatyczny tancerz i łamacz serc z poprzedniego filmu Akina. Właśnie w tym słonecznym czarnomorskim regionie, na rubieżach wielkiego miasta niedaleko od tureckiej granicy, rozpoczyna się „Crossing”. Czyli szorstka i otulająca zarazem historia znikania, poszukiwania i odnajdywania po drodze czegoś innego. Dość szybko dalekobieżny autobus zabiera nas w dziką podróż do Stambułu. Tam jeździ się za chlebem, ale tam też migrują ci, dla których nie ma miejsca w gruzińskiej rzeczywistości. Nastoletni Achi (Lucas Kankava) wierzy, że gdzieś nad Bosforem pracuje jego matka, poza tym strasznie chciałby się wyrwać z biedy i spod brutalnej kurateli przyrodniego brata. Z kolei emerytowana nauczycielka historii Lia (Mzia Arabuli) chciałaby odnaleźć swoją siostrzenicę Teklę, transdziewczynę wypędzoną przed laty z domu. I tym samym spełnić ostatnie życzenie swojej siostry. Ten nietypowy duet – tumiwisista z pokolenia Z i surowa dama ukradkiem pociągająca z flaszki domową czaczę – zabiera nas w podróż filmową, z której aż nie chce się wracać.
Choćby dlatego, że szwedzki reżyser o gruzińskich korzeniach tworzy tak żywy portret tureckiej metropolii. Co ciekawe, prawie dwie dekady temu jego niemiecki imiennik Fatih Akın, którego rodzice pochodzą z Turcji, nakręcił niezapomniany dokument „Życie jest muzyką”, gdzie sportretował tamtejszy tygiel brzmień, etniczny i stylistyczny. Oryginalny tytuł to „Crossing the Bridge: The Sound of Istanbul” i trudno uwierzyć, że jego pierwszy człon nie stał się teraz inspiracją.
W dzisiejszym „Crossing”, gdzie także słychać muzykę, między innym piosenki Sezen Aksu występującej też w pierwszym z filmów, nieustannie przechodzi się na drugą stronę, coś się przekracza, jakaś droga się przecina z czyjąś drogą. Paradokumentalnym okiem kamera rejestruje zatłoczone uliczki i wszędobylskie koty, myszkuje po biedahotelikach i tanich knajpkach, cierpliwie czy wręcz tkliwie filmując miejski chaos widziany oczami dwójki przybyszów nieznających miejsca i języka. Lecz nic tu nie jest przypadkowe. Za chwilę w tym kilkunastomilionowym molochu o zapachu morza, spalin i pieczonych kasztanów skrzyżują się ze sobą wszystkie rwane ścieżki: gruzińskich poszukiwaczy zaginionej dziewczyny, transseksualnej prawniczki Evrim (Deniz Dumanlı), a nawet bezdomnych dzieciaków widzianych przez chwilę na promie.
Słowo crossing odsyła również do cross-dressingu, mimo że nie chodzi jedynie o damsko-męskie przebieranki. Tekla uciekła do Stambułu przed społecznym ostracyzmem, a może i przed śmiercią w imię „honoru rodziny”, toteż Akin nie traci czasu na egzotyzowanie transpłciowego środowiska tworzącego w filmie własne, quasi-rodzinne wspólnoty. Kiedy do akcji wkracza Evrim, na wysokich obcasach i w typie Rossy de Palmy, spodziewamy się kina w stylu wczesnego Almodóvara, nie ma w tym jednak podobnej krzykliwości. Zapewne to postać Lii, starszej, powściągliwej w emocjach, wewnętrznie zbolałej kobiety narzuca ów spokojny i dyskretnie ciepły ton. Można odnieść wrażenie, że w każdej napotkanej osobie, która w jej stronach byłaby uznana za „tragedię dla rodziny”, widzi utraconą siostrzenicę. A najtragiczniejsze wydaje się to, że Tekla mogłaby nie chcieć, by ją odnaleziono.
Ciotkę Lię gra zresztą wybitna aktorka gruzińska, mająca w swej filmografii „Legendę o twierdzy suramijskiej” (1985), współreżyserowaną przez urodzonego w Tbilisi Siergieja Paradżanowa, który słono ongiś zapłacił za swoją odmienność. I jak informuje napis przed rozpoczęciem filmu, język gruziński, podobnie jak turecki, jest neutralny płciowo, bez podziału na rodzaje. To zdanie wystarcza Akinowi za komentarz, odpuszcza więc dodatkowe manifesty, skupiając się na tym, co się wydarza pomiędzy ludźmi.
W szczególności zaś między Lią a niesfornym Achim, który zrazu traktuje wyprawę do Stambułu niczym szczeniacką przygodę w asyście uciążliwej opiekunki. Z cierpkim humorem przedstawione są ich wzajemne złośliwostki i tarcia, budujące niezgrabną, matczyno-synowską bliskość. Nie idealizuje także Akin samego miasta. Ze względu na kosmopolityczny klimat bywa azylem, lecz daleko mu do bezpiecznej przystani, co widać zwłaszcza w wątku Evrim. I podobnie jak w przypadku „A potem tańczyliśmy”, czuje się, że nakręcił to ktoś z zewnątrz, aczkolwiek zakochany w obcym miejscu, wrażliwy na jego rytmy i osobliwości.
„Crossing” to zatem film również dla tych, którzy lubią błądzić po zaułkach nieznanych miast, z dala od turystycznych szlaków, i dla tych, którzy nie mogą usiedzieć na miejscu, kiedy słyszą tureckie czy kaukaskie brzmienia. Zwłaszcza że tańczy się tutaj sporo, choć w przeciwieństwie do wcześniejszego filmu Akina, gdzie rządziły żelazne tradycje Narodowego Baletu Gruzji, dominują choreografie spontaniczne. I nikogo już nie gorszy u mężczyzny „miękka dłoń”.
Nade wszystko udało się reżyserowi stworzyć rzeczywistość urzekająco swojską, bliską i namacalną, pozwalającą współodczuwać. Historia zdeterminowanej starszej pani wrzuconej w świat, którego nie rozumie, ale podąża za uczuciowym drogowskazem, prowadzi w zaskakujące miejsca. Tym bardziej chce się kibicować Gruzinom, by mogli sami, bez cenzury, strachu i bez pomocy filmowców z diaspory opowiadać takie wyzwalające historie. Chociaż lepiej, żeby nie było takiej konieczności. Gaumardżos!
CROSSING – reż. Levan Akin. Prod. Szwecja/Dania/Francja/Turcja/Gruzja 2024. Dystryb. Aurora Films. W kinach od 27 grudnia. Wcześniej pokazy przedpremierowe.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















