Coraz mniej

Kogo i czego mniej? Opinii, z którymi można się zgodzić, oceniając to, co nas niepokoi, bo reagujemy według podobnych zasad i kryteriów. Kiedy wybuchła "sprawa Skrzypczaka", tylko nieliczne głosy w przestrzeni medialnej wyraziły zaniepokojone zdumienie, że śmiertelnie poważny problem wojskowy staje się awanturą, w której każdy, kto tylko zdoła, zabiera głos publicznie, choćby nie mógł mieć żadnego pojęcia ani co mówić, ani jakie nieobliczalne skutki to wywoła. Obowiązującej niezłomnie zasady, że wszystko jest zawsze tematem dla wszystkich i nie ma od tego wyjątków, bronią w tej chwili najbardziej prestiżowi dziennikarze, niestety. I tylko czasem, choćby w telefonie do programu na żywo, przebija na chwilę głos rozsądku albo poczucia odpowiedzialności. Ale coraz rzadziej, coraz słabiej.
Czyta się kilka minut

Słucham młodej dziennikarki ubolewającej w dyskusji, że "co tydzień ginie kilkadziesiąt osób w katastrofach samochodowych, bo nie mamy autostrad". Ta filozoficzna wizja pomyślności gwarantowanej wzrostem możliwości ad infinitum przesłania koleżance młodszej ode mnie o pół wieku coraz bardziej bezlitosną perspektywę przyjęcia do wiadomości faktu, że już w niejednym miejscu dotykamy barier, które się nie cofną. Pokazano nam niedawno w TVP lotnisko Heathrow obsługujące 67 milionów pasażerów rocznie i zatykające się doń dojazdy. "Tu już nie ma miejsca ani na nowe drogi, ani na ich poszerzenie" - brzmiał komentarz. Taka mała lekcja ostrzegawcza...

Za moment zbitka kilku solennych rocznic naraz. I tylko jednym z aspektów siedemdziesięciolecia wybuchu drugiej wojny światowej jest to, co w nas (coraz mniej licznych, pamiętających tamten czas) odcisnęło się świadomością niewymazywalną: że wszystko w naszym świecie, od najdalszego horyzontu po najbliższą piędź ziemi, zmienia się oto nieodwracalnie na niewiadome, i że trzeba to przyjąć do wiadomości. Ale odpowiedzialność każdego z nas za własne życie pozostaje, jedyna wśród całej rzeczywistości wstrząsanej konwulsjami pewność i prawda.

Przekazywalna czy coraz mniej czytelna?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 35/2009