Reklama

TP Historia - 85.Boniecki

Cohen a sprawa polska

Cohen a sprawa polska

21.11.2016
Czyta się kilka minut
Było w tym coś uzdrawiającego. Kilka dni po rzuconym przez Joannę i Jerzego Illgów pomyśle wspólnego pożegnania Leonarda Cohena, w niedzielny wieczór na krakowskim Rynku zgromadziło się kilka tysięcy mieszkańców miasta, żeby razem zaśpiewać „Hallelujah”, jedną z najważniejszych pieśni kanadyjskiego poety.
Fot. PAULINA FRĄCZEK / LOVEKRAKOW.PL
N

Nie był to pierwszy ani jedyny w ostatnich miesiącach przypadek, w którym Wieża Ratuszowa, kościół Mariacki czy Sukiennice widziały tłum zgromadzony w imię jakiejś sprawy, jakże inna jednak była tym razem energia tego tłumu. Nie było zaciśniętych pięści przeciw, nie było skandowania wymierzonych przeciwko komukolwiek haseł – był wspólny śpiew. Była bezinteresowność. I wdzięczność, każąca wziąć w nawias to, że zanim zaśpiewaliśmy, musieliśmy słuchać niepotrzebnych chyba przemówień, że czasem szwankowało nagłośnienie i że skręcające w Bracką dorożki przejeżdżały niebezpiecznie blisko nas. 

Właściwie już kiedy napisałem to ostatnie zdanie, poczułem, że trzeba je wykreślić – zostawiam je jednak jako świadectwo dokonanej mimochodem przemiany. Otóż nie ma sensu w takich przypadkach szukać dziury w całym, zastanawiać się, czy coś poszło nie tak. Trzeba się cieszyć odzyskanym choć na chwilę poczuciem wspólnoty. Trzeba się cieszyć unieważnionym choć na moment pytaniem, czy stojąca obok kobieta była kilka dni temu na czarnym proteście, demonstracji KOD-u, manifestacji nauczycieli czy może marszu niepodległości, mszy intronizacyjnej albo powtórnym pogrzebie prezydenta. Jak w dniu śmierci Cohena, kiedy nagle w tysiącach polskich – i nie tylko polskich przecież – domów słychać było jego piosenki, trzeba się cieszyć doświadczeniem tego bycia w połączeniu z innymi ponad wszelkimi podziałami.

W poczuciu, że dobrze używana muzyka i słowo mają siłę jednoczenia. I że nie wszystko jest polityką. „Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób” – śpiewał kiedyś Cohen w piosence o miłości, która tak naprawdę nigdy się nie kończy. Trudno wyobrazić sobie piękniejsze pożegnanie. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich. W redakcji od...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Wspomnijmy może przy okazji Macieja Zembatego?

jeszcze sprzed tej zmiany...

Właśnie w dniu śmierci Leonarda, około 14.00, w jakimś urzędzie w radiu odtwarzano "Hallelujah" w Jego wykonaniu. Potem była krótka wymiana opinii o wspaniałym pieśniarzu, o Jego balladach pełnych nostalgii, jakiejś tęsknoty za miłością doskonałą, spełnioną.Było w tym trochę smutku, jakiejś trwogi. Cohen w ten sposób pożegnał się z nami. Zmarł ponoć wieczorem. Wieczne odpoczywanie racz mu dać, Panie...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]