Reklama

Co sprzedaje?

Co sprzedaje?

19.04.2019
Czyta się kilka minut
J

Jednym z nieusuwalnych źródeł napięcia pomiędzy chrześcijaństwem a polityką jest fakt, że o ile polityka (zwłaszcza ta partyjna) inwestuje tylko w tę grupę ludzi, którzy są w stanie zapewnić wyborcze zwycięstwo (tzw. żelazny elektorat plus parę czy paręnaście procent, które trzeba pozyskać, a często komuś podebrać), o tyle chrześcijaństwo nie może osiąść na laurach po uformowaniu stabilnych 51 proc., bo ono ze swojej natury musi mówić do wszystkich bez wyjątku (i dlatego przez niektórych postrzegane jest dziś jako instytucja totalitarna, zagrożenie dla demokracji).

Ze skutecznością tego mówienia – jak widzimy – bywa różnie. Mimo że nasi religijni liderzy (piszę to z perspektywy katolika) w ciągu ostatnich dekad zrobili z kwestii zakazu aborcji sztandarowy postulat publiczny naszej wspólnoty, przeprowadzone na początku kwietnia na zlecenie „Gazety Wyborczej” przez Kantar...

6549

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

to pospolita c h c i w o ś ć podrasowana p y c h ą, one są źródłem niepohamowanego dążenia do zapędzenia jak największej liczby owieczek do kościołów, a w sferze religii fakt, demokracji nie ma, udział w rynku się liczy - i tu Pan red. ma racje, metody siłowe już nie działają, pora na bardziej subtelne metody - problem taki, że to pokolenie hierarchów, wypasione łajaniem i pogróżkami, musi wpierw wymrzeć

No, puenta jest rzeczywiście dobra. Niestety obawiam się, że <<przeciętny Katolik>>, a i nie jeden ksiądz, nic o tych sprawach nie wie... Tkwi (być może) zewnętrznie w Kościele - ale nic poza tym. Jego droga do Boga jest dłuższa i trudniejsza niż dla owego "aborcjonisty" - bo najpierw długo i ciężko trzeba go będzie przekonywać, że tak naprawdę nie jest przy Bogu, a jak się o tym przekona to dopiero może zacznie Go szukać. A ten drugi - on przynajmniej nie jest obciążony balastem nikomu niepotrzebnych rzeczy... PS. Jako ten budowlaniec nie uważam, że gwoździe to coś gorszego od mąki :-) Rzecz w tym, że to co nam wciskają duchowni to co najwyżej pordzewiałe, krzywe druciaki...

Ależ chrześcijaństwo oparte jest prawie wyłącznie na sprzedaży nadziei. Sprzedaje się nam wyznawcom nadzieję na wieczne szczęście, nie tylko tu na ziemi, ale i w niebie. Temu celowi podporządkowane jest wszystko o czym Pan wspomina i o czym wspomnieć przeoczył. Mało tego, nie wystarcza nam osiągniecie wiecznego zbawienia dla siebie, musimy uszczęśliwić nawet tych, którzy tego nie pragną. Sex jest jednym z narzędzi manipulacji nami. Kto w sferze prokreacji, tak mocno zdominowanej przez instynkty samozachowawcze, ulegnie manipulacji, ten w każdej innej będzie jej powolny. Sztuki manipulacji przy pomocy religii nie wymyślili chrześcijanie, jest ona z naszym gatunkiem od zarania dziejów. Obecne oddalanie się społeczeństw od wpływu chrześcijaństwa, nie jest jednoznaczne z pomniejszaniem wpływu religii na nasze życie. Katolicyzm za sprawą naszych przywódców duchowych zgnuśniał. Zupełnie nie odnajduje się w nowej rzeczywistości zdominowanej technologią i sposobami komunikacji. Jeszcze do niedawna, mój ojciec był autorytetem, za sprawa doświadczenia życiowego, sporo mnie mógł nauczyć. Dziś ja, nawet w drobnej sprawie, bez wsparcia technologi, nawet nie staram się już dogonić swe dzieci. Wszystko co robiłem do tej pory, dziś robi się lepiej, szybciej i bez większego wysiłku. Nasi hierarchowie jak drzewiej bywało, chcieli by wywoływać deszcz, sprowadzać słoneczną pogodę i czynić nas szczęśliwymi, czy tego chcemy czy nie. Została naruszona komunikacja między nimi i nami, problem polega na tym, że oni nie mają tego świadomości, a jeśli coś nawet podejrzewają, to zupełnie nie wiedza co na to zaradzić. Dziś komunikujemy się nie tylko z mieszkańcy jakiejś miejscowości, parafii, wymieniamy podglądy informacje na forach internetowych, tu nie obowiązują kryteria terytorialne, narodowościowe ani religijne. Wymieniamy doświadczenia z ludźmi o tak szerokim spektrum intelektualnym i kulturowym, że zaczęliśmy krytycznie oceniać dotychczasowe nasze dogmaty. W tej materii prym wiodą młodzi, to dzieję się na płaszczyznach przeznaczonych dla intelektualistów i zwykłych imbecyli. Ten proces jest raczej nieodwracalny, jego tempo przyśpiesza. Zmiany w formowaniu, kształceniu na seminariach są zbyt powolne. Ja nie jestem jakoś tym wszystkim zaniepokojony, natura wyposażyła nas w mechanizmy, które szybko wypełniają wszystkie pustki i braki. Kościół Katolicki od jakiegoś czasu postrzegam jako instytucje dla starych ludzi. Tak czy inaczej dostosuje się do obecnej sytuacji, znajdzie niszę i pole swej aktywności. Nasza społeczności jest jaka jest, ja nie nazywałbym tego wspólnotą, ta rzadko wychodzi poza obszar więzów krwi, sąsiadów i znajomych.Na wierze, miłości i nadziei oparto większość religii jakie dziś i w przeszłości funkcjonowały, choćbyśmy przenosili góry te trzy cnoty nas niczym nie będą wyróżniać od innych wyznań i religii. Każdy człowiek w coś wierzy, ma nadzieję na lepsze życie tu i teraz i ewentualne po śmierci, chce być kochanym i kochać. Taka jest natura naszego gatunku, nie tylko chrześcijan. Dajemy z siebie tyle ile uznajemy za stosowne, nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi od innych. Zupełnie nie ma powodu by rwać sobie włosy z głowy.

nie były zwykłym doświadczeniem syndromu eunucha, trzeba szukać pomysłów na odmłodzenie Kościoła - oczywiście chodzi o pomysły, które spodobają się Panu Bogu... Trzeba samemu coś fajnego robić i to szybko, teraz.

„ oczywiście chodzi o pomysły, które spodobają się Panu Bogu...” staram się podchodzić z dystansem do ludzi, którzy wiedza co podoba się Bogu. Pól biedy gdy te swe pomysły realizują sami, bez wciągania na siłę innych. Szkopuł jednak w tym, gdy już wiemy co Bogu się podoba, zaraz musimy wszystkim wokół wciskać nasze wizje. Nie wiem na czym polega syndrom eunucha, wiedzieć tego nie potrzebuję. Wystarczyło mi przeczytanie książki, tytułu już dokładnie nie pamiętam, była to opowieść chłopca sieroty sprzedanego łowcy pięknych głosów do szkoły śpiewaków. Wykastrowano go w wieku 10 lat aby utrwalić piękny głos. Ci chłopcy umilali czas dostojnikom watykańskim śpiewem chorałów gregoriańskich i nie tylko. Cóż jeden z wielu zacnych pomysłów wcielanych w życie na chwałę Pana. Za przeproszeniem, ale nie trzeba żadnych nowych pomysłów na odmłodzenie Kościoła, wystarczy serio potraktować Kazanie Na Górze nic dodając ani ujmując.

co podoba się ich Ojcu. To niby jak oni Go znają? W książce o Nim przeczytali? Ano tak, zapomniałem, z Kazania na Górze. Już wiedzą że nie trzeba żadnych pomysłów. Od Pana Boga to wiedzą, no tak. A jednak wiedzą co Panu Bogu się podoba.

dożyję pogrzebu, mam taką n a d z i e j ę...;)

✍Tadeusz Konwicki w „Kompleksie polskim” napisał: W tym nieszczęsnym kraju rządziły duszami ludzkimi przez wieki zdeprawowana religia i sprzedajny kościół. Religia na usługach państwa, religia kierowana przez głowę państwa. A istotą tej religii była zawsze forma, rozdęta, zmitologizowana, zabsolutyzowana forma. A w tej formie najważniejsze było słowo.(…) Słowo stało się krwawym tyranem, słowo stało się okrutnym zabobonem i bezlitosnym Bogiem.✍

✍Kościół katolicki w Polsce, obciążony niewyjaśnionymi wciąż skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze i o wpływy stracił moralny mandat do sprawowania funkcji sumienia narodu. Ten kto szuka transcendencji i absolutu w kościele będzie zawiedziony. Ten kto szuka moralności w Kościele nie znajdzie jej. Ten kto szuka strawy duchowej w kościele nie zostanie nakarmiony.✍

✍Polski Kościół wyparł się Chrystusa, wyparł się Ewangelii. Gdyby dziś Chrystus pojawił się na świecie zostałby ponownie ukrzyżowany – przez tych, którzy na krzyżu zbudowali sobie trony. Agendę układają nam dziś cyniczni wrogowie nowoczesności, czarnoksiężnicy, którzy liczą, że przy pomocy zaklęć i manipulacji złymi emocjami, zdobędą władzę nad duszami Polaków. ✍ [L. Jażdżewski]

...którą także red. SzH opowiada

To był, proszę państwa, wykład o Kościele w nowym zmodernizowanym cyklu pt. „Czytania z Włościańskiej Bibljoteczki Leninowskiej”. Eddipol, ja lubię takie darmowe przenoszenie w czasie i przestrzeni. Dzięki!

...dla wszystkich bowiem łącznie z co bardziej kumatymi biskupami jest oczywiste, że jak kiedyś władza zwalczała kościół jako niechcianego konkurenta przy korycie, tak dziś to właśnie owieczki mają już serdecznie dość swych pastuchów - i z tą refleksją żegnam i pozostawiam w obłudnej wdzięczności ヅ

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]