Co się stanie z naszym światem

Wobec wzmagającego się i coraz bardziej rozpanoszonego zła – pytamy z niepokojem: co z nami będzie? Co będzie z naszym światem? Jaki jest jego kres?
Czyta się kilka minut
Fot. Grażyna Makara /
Fot. Grażyna Makara /

Cały ostatni tydzień roku liturgicznego czytaliśmy w naszych kościołach kolejne fragmenty Jezusowej Mowy Eschatologicznej w zapisie św. Łukasza (Łk 21, 5-36). Przed naszymi oczami przesuwały się dramatyczne obrazy: świątynia obrócona w ruiny, wojny, nienawiść i prześladowania, trzęsienia ziemi, klęski żywiołowe i głód milionów ludzi.

Znamy dobrze te obrazy. Nie tylko z Biblii. Znamy je z naszej codzienności. Wypełniają nasze gazety, nasze telewizje i radia. Pełno ich jest na każdym portalu i platformie internetowej. Patrząc na nie – pełni narastającego w nas przerażenia – zadajemy niejednokrotnie sobie i innym pytanie: Dokąd to wszystko zmierza?! Wobec wzmagającego się i coraz bardziej rozpanoszonego zła – pytamy z niepokojem: co z nami będzie? Co będzie z naszym światem? Jaki jest jego kres?

Jezusowa odpowiedź na te dramatyczne pytania jest następująca: nasze życie i świat zmierzają do… królowania Boga. I to w nieodległej perspektywie.

„Spójrzcie na figowiec i na wszystkie inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pąki, sami poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wszystkie wydarzenia, wiedzcie, iż blisko jest Królestwo Boże” (w. 29-31).

Dlaczego figowiec?

Zapewne dlatego, iż w przypadku figowca czas dojrzewania od pąków do owoców jest radykalnie krótki – figa „nie traci czasu” na kwiaty, ale od razu owocuje. Z przyjściem Królestwa Bożego jest jak z figowcem: Boża odpowiedź na zło – wydawać by się mogło: dominujące i bezczelne – będzie natychmiastowa. Nasz Pan i Sędzia stoi w drzwiach i nie będzie „zwlekał w naszej obronie”.

Zapyta ktoś: jaka jest tego gwarancja? Skąd taka pewność?

Odpowiedź Jezusowa brzmi: „Moje słowo!” – „Daję Wam Moje słowo”: „Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą” (w. 33).

Gwarancją jest słowo Jezusa, które jest zawsze Słowem miłości. I – będąc takim – jest nieodwołalne i pewne. Opierając się na nim możemy wypowiedzieć naszą adwentową i eschatologiczną nadzieję: Marana tha!
Panie, nie stój w drzwiach! Wejdź!©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2021