Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Co robi pamięć

Co robi pamięć

25.09.2017
Czyta się kilka minut
Monika Sznajderman i Paweł Machcewicz odebrali w Krakowie statuetki Nagrody im. Jerzego Turowicza.
Od lewej: Monika Sznajderman, Paweł Machcewicz ADRIANNA BOCHENEK / AGENCJA GAZETA // MACIEJ PLEWIŃSKI
B

Było to seminarium na temat obo­wiązku pamiętania, uczciwie, o historiach rodzinnych i dziejach całego narodu. Ale także popołudnie przestróg: przed manipulacją historią, wykorzystywaniem jej do politycznych celów; przed, jak powtarzał prowadzący ceremonię Tomasz Fiałkowski, rzeczą gorszą od niepamięci – obojętnością.

24 września po raz czwarty wręczono w Krakowie Nagrody im. Jerzego Turowicza przyznawane przez Fundację, której patronem jest założyciel i wieloletni redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”. W latach ubiegłych jej laureatami byli Joanna Olczak-Ronikier, Marcin Zaremba i Andrzej Brzeziecki. W tym roku kapituła Nagrody ogłosiła dwa równorzędne wyróżnienia – dla Moniki Sznajderman (za książkę „Fałszerze pieprzu”) i Pawła Machcewicza (za koncepcję Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku oraz doprowadzenie do jej realizacji). Pierwszy raz podczas ceremonii wręczenia Nagrody tak dużo mówiono o współczesnej polityce.

„Nie wiem” i „dlaczego”

Monikę Sznajderman, antropolożkę i założycielkę wydawnictwa Czarne, nagrodzono za literacki debiut: opowieść o dziejach jej polsko-żydowskiej rodziny. Książkę intymną i prywatną – tak bardzo, że, jak mówiła w Krakowie, długo zastanawiała się, czy w ogóle powinna ją opublikować: „Chciałam jednak zobaczyć, co te dwie pamięci, polska i żydowska, sobie nawzajem powiedzą. Czy w ogóle mogą się ze sobą komunikować”.

Przed wręczeniem Sznajderman statuetki Magdalena Smoczyńska, językoznawczyni i córka Jerzego Turowicza, przypominała o roli swojego ojca i środowiska „Tygodnika” w pracy nad pamięcią o polsko-żydowskiej historii. „On nie wiedział jednak tego, co teraz, po latach, wiemy my: o skali tych postaw Polaków wobec Żydów. Monika Sznajderman, z racji usytuowania rodzinnego między tymi dwoma światami, z racji miłości do jednych i do drugich – potrafiła to zobaczyć”. „Sznajderman powtarza wielokrotnie słowa »pamięć«, »pamiętam«, »chcę i muszę pamiętać«. Ale powtarza też, i to jest dla mnie najbardziej dojmujące, słowa »nie wiem« oraz »dlaczego?«” – dodawał w laudacji prof. Jacek Leociak. Mówił też: „W tych pytaniach, w tym krążeniu i błądzeniu po ruinach pamięci i gruzowiskach warszawskiego getta, po zapadłych pod ziemię sztetlach, o pustych, choć zasiedlonych domach, wśród rzeczy pożydowskich i wśród pożydowskiego milczenia – w tym błądzeniu jest mi Monika Sznajderman bardzo bliska, tak bliska, że chciałbym ją przytulić do serca i powiedzieć: »dziękuję«”. Zdaniem Leociaka, „»Fałszerze pieprzu« bronią nas przed fałszerzami historii” – bo to właśnie krucha ludzka pamięć, „naznaczona głębią osobistego doświadczenia”, może dać opór manipulacji i kłamstwu.

Na tle świata

„Opowiadał się zawsze za historią prawdziwą, nie unikającą tematów trudnych” – mówił o drugim laureacie, Pawle Machcewiczu, historyk prof. Andrzej Friszke. Dodawał też, że zmiany polityczne w Polsce oraz radykalizacja postaw i ocen – także tych, które dotyczą polskiej historii – sprawiły, że rzetelne i obiektywne opowiadanie o przeszłości niektórym już dziś nie wystarcza. Że w miejsce polityki pojawia się propaganda, w miejsce edukacji – indoktrynacja.

Biuro Edukacji Publicznej IPN, na którego czele stał przez wiele lat Machcewicz, było, zdaniem prof. Friszkego, przykładem do naśladowania – brało udział w najważniejszej debacie historycznej ostatnich lat (o zbrodni w Jedwabnem), inicjowało debaty o zasługach i winach Polaków. Takie też jest gdańskie muzeum – jedno z niewielu w Polsce, które nasze cierpienie (przede wszystkim ludności cywilnej) pokazuje na tle uniwersalnym. Wystawę stałą – jedną z największych ekspozycji historycznych w świecie – obejrzało dotąd ponad 300 tys. ludzi, ale jej twórca, po przejęciu władzy przez PiS, zapłacił za nią utratą stanowiska dyrektora muzeum.

„To wizja patriotyzmu, który nie prowadzi do konfliktu z innymi narodami, lecz może być do nich pomostem. Wizja polskości i katolicyzmu, która nie zamyka nas w »oblężonej twierdzy«, ale prowadzi do dialogu z innymi – opowiadał o wystawie stałej Paweł Machcewicz. – Duma z naszej historii nie musi prowadzić do zamykania oczu na jej ciemne karty, nie jest sprzeczna z empatią wobec cierpień innych narodów. Tak pisał, myślał, tak tworzył »Tygodnik Powszechny« Jerzy Turowicz”.

Nagroda im. Jerzego Turowicza jest przyznawana za wybitne i oryginalne dzieła, których twórców łączy z jej patronem m.in. personalistyczne podejście do człowieka, otwarcie na inne sposoby myślenia, afirmacja tolerancji i dialogu, sprzeciw wobec ksenofobii, utrwalania stereotypów, a także przekonanie o prymacie swobody poszukiwań nad ideologią.

 

W obecnej edycji Nagrody nominowani byli także: Artur Domosławski za tom reportaży „Wykluczeni”, prof. Michał Głowiński za cykl opowiadań „Carska filiżanka”, Ola Hnatiuk za książkę „Odwaga i strach”, Grzegorz Motyka za „Wołyń 1943”, Michał Jaskólski i Lawrence Loewinger za film dokumentalny „Przy Planty 7/9”. Na pokaz specjalny tego filmu – opowiadającego o staraniach Bogdana Białka zmiany świadomości kielczan wobec pamięci o pogromie kieleckim – Fundacja Jerzego Turowicza zaprasza do Mangghi w piątek 29 września o g. 17. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]