W myśl starożytnej maksymy lex orandi – lex credendi (prawo modlitwy prawem wiary) refleksja teologiczna wyraża się, a zarazem jest normowana, przez treść modlitwy. Dodając do tego słynne zdanie św. Augustyna, „kto dobrze śpiewa, dwa razy się modli”, możemy się zastanowić, czy na pewno śpiewamy o Maryi dobrze.
Matka Boska w pieśniach maryjnych
I nie o nuty tutaj chodzi, ale o problem zbytniego zaufania do wyobrażeń o Matce Bożej. Jeśli śpiewamy, że chcemy być dzwonkiem Maryi (w pieśni „Brzmi cichej godziny”) lub pieśń adresujemy właśnie do dzwoneczka („Dzwoneczku nasz miły”) – to znaczy, że postulaty Pawła VI z adhortacji „Marialis cultus” z 1974 r. nadal nie doczekały się wcielenia w życie Kościoła.
Papież w dokumencie poświęconym należytemu kształtowaniu i rozwijaniu kultu Najświętszej Maryi Panny zwracał uwagę, że „trudno jest włączyć obraz Dziewicy – jaki wyłania się z pewnego typu pobożnej literatury – w dzisiejsze warunki życia, a w szczególności w warunki życia kobiety (...). Następstwem tego u niektórych jest pewna niechęć do kultu oddawanego Dziewicy oraz trudność w wyborze Maryi Nazaretańskiej jako wzoru, ponieważ granice Jej życia – jak powiadają – wydają się ciaśniejsze w porównaniu z rozległymi terenami działalności dzisiejszego człowieka”.
Pół wieku później nadal proponujemy wzorzec Maryi cichej i pięknej („jak wiosna”), z tkliwymi oczami, wdzięcznej i porównywanej do kwiatków, słodko nas tulącej, bo ma słodkie oblicze („Łask Pośredniczko”). W dodatku sama od nas wymaga tej słodkości (w pieśni „O Maryjo, świata Pani” śpiewamy: „Już na samo Twe skinienie, słodko nucić Tobie pienie”). Oczywiście mamy również rozliczne pieśni, w których Maryja jest naszą opiekunką, ratuje nas, ale bywa, że wybawia nas przed... samym Bogiem! W popularnej pieśni „Serdeczna Matko” surowy i rozgniewany Bóg Ojciec przeciwstawiony jest łagodnej, opiekuńczej Maryi, która jest jedyną ucieczką człowieka. To z powodu jej boleści Bóg może odpuścić nam grzechy.
Widać tutaj pewien „porządek pomieszania”: łagodność, roztaczanie opieki, otwartość serca, które są przymiotami Boga, ze względu na to, że stereotypowo są cechami kobiecymi, zostały przeniesione na Maryję. Teologia feministyczna upatruje w tego typu przykładach dowodów na to, że „mariologia przechowała – poprzez dzieje Kościoła i teologii – kobieco-macierzyńskie cechy Boga. Niejako uratowała je dla wiary” (Józef Majewski).
Stereotypy w pieśniach maryjnych
W pieśni „Matko, Królowo, wspierać chciej w niedoli” Maryi przypisana jest z kolei moc kruszenia swą potęgą piekła. Jednak w niewielu pieśniach Maryja ma być wzorem siły lub mocy; jest raczej pocieszeniem, otarciem łez. Z pieśni tych nie wynika, że życie duchowe może dawać wsparcie w codziennych zmaganiach; wspierają raczej postawę bierności: „Czartowskie sidła chciej sama zgromić, a mnie grzesznego od nich obronić” („Najświętsza Panno, o Matko Boża”), „Matko pociesz, bo płaczemy”, „Cóż dziwnego, że łzy płyną, gdy to życie łez doliną” („Nie opuszczaj nas”).
Taka postawa nie odpowiada ani postaci Maryi z Nazaretu, ani zwiększającej się aktywności kobiet w świecie, na którą zwracał uwagę Paweł VI. Przez to wspomniane pieśni powielają stereotyp o nadrzędnej roli mężczyzny; o tym, że kobieta w życiu rodzinnym i społecznym może być tą bierną, cichą i pokorną. Jak pisze w książce „Feminizm – antyfeminizm. Kobieta w Kościele” Joanna Petry-Mroczkowska, „od rozpowszechnienia stereotypu Maryi zaczyna się głoszenie nieprawdy o kobiecie”.
Z problemem stereotypowego podejścia do kobiet wiąże się też wychwalanie wyglądu Maryi. O ile używając wyrażeń „piękna Pani”, „piękna jako róża”, możemy jeszcze myśleć o pięknie wewnętrznym, to w pieśni „O Matko miłościwa” usłyszymy „Panno urodziwa”, a w „O Najświętsza Matko Boża” – „Ślicznaś, piękna i nadobna”.
Branża beauty lansuje ideał kobiety pięknej i młodej. Pieśni maryjne nie powinny być miejscem, w którym powiela się pułapkę kultu ciała, a słowa „Pokażże mi swoje piersi, których On [Jezus] pożywał” („Witaj, witaj, a zawitaj Panienko Piekarska”) mogą nasuwać myśli o instrumentalnym traktowaniu cielesności Matki Bożej.
Wypaczony wizerunek Matki Bożej w pieśniach maryjnych
Takie utwory są dalekie od biblijnego obrazu Matki Bożej, oficjalnego nauczania Kościoła i osiągnięć współczesnej teologii. Wypaczają wizerunek Maryi i oddalają od niej. Wyidealizowana, przesłodzona Matka Boża, zestawiona z wdzięcznymi strumykami i ptaszętami słodko kwilącymi, nie jest poważną kandydatką na wzorzec osobowy XXI wieku.
Parafrazując zaskakujące pytanie stawiane jej w pieśni na Wniebowzięcie („Czy Cię wstyd już Twej ubogiej chatki?”), zapytajmy, czy nam nie wstyd już za teologiczne niedostatki.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















