Ciszej nad Banderą i Juszczenką

Wcześniej czy później to się musiało stać. To, że odchodzący prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko przyznał Stepanowi Banderze tytuł Bohatera Ukrainy pokazuje jednak, że i dla niego była to kontrowersyjna decyzja. Takie najczęściej decyzje podejmują odchodzący politycy - rzutem na taśmę, gdy już nic im nie pomoże ani nie zaszkodzi.
Czyta się kilka minut

Z perspektywy Polaków sprzyjających polsko-ukraińskiemu pojednaniu ważniejsze jest, czy ta decyzja zaszkodzi stosunkom między obu krajami. Bandera w czasach II RP uciekał się do terroryzmu, został skazany na karę śmierci, zamienioną na dożywocie. Potem liczył, że przy wsparciu Hitlera uda mu się stworzyć niepodległe państwo. Za marzenia zapłacił osadzeniem w Sachsenhausen. Ale najważniejsze jest to, że choć nie było go na Wołyniu w okresie rzezi, to jest uznany za politycznie i moralnie odpowiedzialnego za działania UPA w latach 1943-44. Jeśli więc latem ubiegłego roku skandal wywołała grupka rowerzystów jadących w "rajdzie Bandery" - to cóż dopiero decyzja prezydenta? Czy jednak należy bić na alarm?

Juszczenko odchodzi, wraz z nim kontrowersje historyczne: pozostali politycy nie są nimi zainteresowani. Bandera jest jednym z wielu na długiej liście nagrodzonych. Warto też pamiętać, że był on dzieckiem epoki, w której i polscy patrioci dokonywali zamachów na zaborców, a z jego oceną wielki kłopot ma też połowa Ukrainy.

Nie ma powodów, by Polska wyrażała zadowolenie z decyzji Juszczenki, ale biorąc pod uwagę cały kontekst sprawy, jest wystarczająco dużo powodów, by zbyła ją milczeniem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2010