Izraelici w swej wędrówce po raz pierwszy natknęli się na opór. Stanął przeciw nim król Aradu i przegrał. Nie chciał ich przepuścić przez swoje ziemie władca Amorytów. Izraelici więc złupili jego kraj i zajęli miasta. Potem pobili króla Og (w legendach żydowskich uchodził za giganta, który ocałał z potopu, trzymając się arki Noego). Wreszcie dotarli do ziem Moabu. Król Balak był przerażony. Uchodził za czarodzieja, ale chyba nie wierzył w wystarczającą siłę swoich zabiegów, bo wysłał do Balaama posłańców, by ten przeklął lud nadchodzący z Egiptu. Po trzykroć ofiarowywano mu nieograniczone ilości srebra i złota. Odmawiał, mówiąc, że jego Bóg, również Bóg Żydów, nie pozwala mu tego uczynić. Wreszcie ruszył, gdy we śnie przybył do niego anioł Pański i nakazał mu jechać i mówić tylko to, co mu w usta włoży. Poprowadził go w ten sposób ścieżką, jaką chciał wędrować. Bohaterem parszy jest w niej prorok jadący na osiołku. To osiołek jest tą istotą, która wcześniej od swego właściciela przejrzała i pierwsza rozpoznała stojącego z nagim mieczem w ręku anioła. Zwierzę zyskało cudowną zdolność mowy.
Kim więc był Balaam, z obcego ludu, który chciał przekląć Izrael, a zarazem był przekonany o świętości narodu Izraela i wierzył w Boga Jedynego? Jak piszą komentatorzy, Bóg w swej mądrości zadecydował, że nie-Żydzi też muszą mieć swojego proroka, porównywalnego wręcz do Mojżesza. Dany był im prorok, by nie mogli wypominać, że gdyby mieli tylko kogoś takiego, kto przekazuje im wolę Boga, byliby równie sprawiedliwi jak sam Izrael, potrafiliby poznawać dobro i żałować za grzechy. Niektórzy powiadają, że ten fragment Tory powinien być nazwany Torą Balaama i stanowi całkiem osobną, w Torze Mojżesza umieszczoną opowieść. Balaam po wielu przygodach przybył do króla Balaka i kazał zbudować siedem ołtarzy, na których złożona została doskonała ofiara. Siedem, bo siedmiu praojców budowało ołtarze: od Noego po Mojżesza.
Balaam najął się do tego, by przekląć Izrael, ale zamiast tego - bo Bóg tak przez niego przemówił - po trzykroć pobłogosławił lud i w proroczym widzeniu zobaczył czasy mesjańskie. Tak wzniosłe były słowa Balaama, że dawni mędrcy chcieli je włączyć do codziennej modlitwy "Słuchaj Izraelu". Człowiek, o którym powiadano, że miał złe spojrzenie, był chciwy, pyszałkowaty, uchodził za mizantropa, mówił: "Błogosławieni niech będą, którzy błogosławią ciebie, a przeklęci, którzy ciebie przeklinają". Co więc, mimo tych zmiennych nastrojów i cech, dało Balaamowi tak wielką siłę, jak to się stało, że zobaczył Izrael żyjący w harmonii, w pokoju, święty i silny?
Teologia żydowska oferuje niezwykłe wyjaśnienie. Otóż Balaam miał proroczą wizję Izraela, otoczył go słowami ciepła i troskliwości, jakby chciał nie tylko powiedzieć Izraelitom prawdę o nich, ale również osłabić ich czujność i odporność na zło. Balaam Żydom błogosławił, a niemal chwilę później do obozu przybyły moabickie kobiety, z którymi Izraelici uprawiali rozpustę i składali ofiary miejscowym idolom. Wiedział, że Bóg nie toleruje niemoralności i że seksualne zasady są podstawą świętości Izraela. Balaam zarazem pobłogosławił i przeklął, bo osłabił czujność Żydów na grzech i obudził Boską zapalczywość. Zginęły tysiące. Jakby złe spojrzenie Balaama przyniosło swoje negatywne konsekwencje, a jego złe uczucia ściągnęły na lud nieszczęście. Zobaczył pokój pośród Izraela, a stworzył przepaść między Żydami a Bogiem. Destrukcyjność zrównoważyła zdolność proroczego widzenia.
Tak się rzeczy mają z wieloma nieżydowskimi prorokami. Wszak w Biblii obecnych jest wielu obcych-goim, których Bóg natchnął duchem i mocą. Ta opowieść wskazuje na jedno: Żydzi muszą trzymać się jak najdalej od nie swoich proroków (wyjątkiem jest chyba tylko Hiob), nawet wtedy, gdy ci są słodcy i życzliwi. Nigdy nie zawadzi ostrożność i rozwaga. Można podziwiać słowa Balaama, ale tego rodzaju proroków mają Żydzi za osoby wysoce podejrzane. Nadmiar życzliwości i uprzejmości okazywanej przez obcych nie jest czymś dobrym. Osłabia ducha i otwiera na pokusy. Przeznaczenie Izraela jest w osobności i wybranej przez siebie samych samotności.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















