Bogu podobni

Jezus łomocze w drzwi świątyń, ale nie od zewnątrz, lecz od wewnątrz, gdyż chce wyjść na świat.
Czyta się kilka minut
 /
/

Jezus w drodze do Jerozolimy postanowił zanocować w pewnym samarytańskim miasteczku. „Nie przyjęto Go jednak”. Nic dziwnego, między Samarią i Jerozolimą trwała przez wieki pogłębiana nienawiść. „Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?”. Ta dyskretna sugestia też dziwić nie może. Skoro nadarza się okazja, żeby pokazać wrogom, po czyjej stronie stoi Bóg, czemuż nie skorzystać? Przecież Jezus sam powiedział: „kto Mnie przyjmie, przyjmuje Tego, który Mnie posłał”.

„Lecz On odwróciwszy się zabronił im”. To ostatnie zdanie wiele rękopisów uzupełnia, np. w Lekcjonarzu mszalnym mamy „odwróciwszy się, zgromił ich”, albo „skarcił ich”, albo że powiedział: „nie wiecie, jakiego ducha jesteście”. Nie pierwszy to raz i nie ostatni Jezus tak ostro reaguje na pomysły apostołów. Kiedyś Jan z nieukrywaną nutką samochwalstwa zagadnął Jezusa: „Mistrzu, widzieliśmy kogoś, jak w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodzi z nami. Lecz Jezus mu odpowiedział: »Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami«”.

Warto tę Jezusową wypowiedź przywołać, gdy najdzie nas ochota na uwiarygodnianie „naszej wiary” umiejętnością egzorcyzmowania, a nawet wskrzeszania umarłych, czy też gdy zapragniemy z Jezusa uczynić „więźnia miłości” i dla własnego bezpieczeństwa trzymać Go pod kluczem w pozłocistych tabernakulach i monstrancjach, a Jego pole działania ograniczymy murami kościołów. Nie bez powodu przed laty papież Franciszek mówił, że Jezus łomocze w drzwi świątyń, ale nie od zewnątrz, lecz od wewnątrz, gdyż chce wyjść na świat.

Wygląda jednak na to, że od tamtego czasu coś się zmieniło i Jezus ma podwójny kłopot. Nie dość, że nie może wyjść z kościołów, to i wejść do nich nie ma jak. Obstawiliśmy drzwi kościołów z obu stron i nie chcemy Go ani wypuścić, ani wpuścić, i tak naśladujemy Samarytan i Judejczyków. Siedzimy okrakiem na progach naszych Tradycji i przekrzykujemy się w myśl przysłowia: „Każda sroczka swój ogonek chwali”. A Duch Boży robi swoje i pokazuje, że Bogiem nie da się nijak kierować, nawet po dobroci, ani czymkolwiek przekupić, zwłaszcza modłami, ani ujarzmić. Nie ma się też co przechwalać, że np. ogrom pomocy dla Ukrainy jest sukcesem duszpasterskim akurat naszego Kościoła. Nie, jest to sukces Bożego Ducha, Ducha Jezusowego Człowieczeństwa, który z równym powodzeniem współdziała z ludźmi religijnymi i z ateistami. „Wiatr wieje, gdzie chce – mówi Jezus – i nie wiesz, skąd przychodzi oraz dokąd zmierza, słyszysz tylko jego szum. Tak też jest z każdym, który zrodził się z Ducha”. Ta właśnie ludzka dobroć najlepiej świadczy, że wciąż jeszcze jesteśmy podobni do Boga. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2022