Reklama

Błoto i miód

Błoto i miód

22.10.2018
Czyta się kilka minut
W najnowszej książce o Albanii Rejmer opisuje „raj stworzony w najsłuszniej socjalistycznym kraju na świecie”, który dla obywateli okazał się piekłem na ziemi.
A

Autorka powieści „Toksymia” i głośnego reportażu „Bukareszt. Kurz i krew” tym razem oddaje głos ofiarom reżimu Envera Hodży – rządzącego Albanią przez prawie 40 lat dyktatora, pieszczotliwie nazywanego „wujaszkiem Enverem”. Był twórcą obalonego sześć lat po jego śmierci totalitarnego systemu, w ramach którego uwięziono, internowano i zamordowano dziesiątki tysięcy Albańczyków. Narastająca przez lata paranoja wodza doprowadziła do zupełnej izolacji niespełna dwumilionowego kraju, zrywającego kolejno stosunki z Jugosławią, Związkiem Radzieckim i Chinami, ponieważ uznano je za niewystarczająco wierne ideałom marksizmu-leninizmu. Czystki wśród partyjnych elit były dokonywane z przerażającą regularnością, ale do obozów, w których poprzez tortury i katorżniczą pracę reedukowano rzekomych wrogów narodu, trafić można było także za niefortunny dowcip (czyli „propagandę i agitację”), zbyt mały entuzjazm wobec albańskiego postępu lub tęskne spojrzenie w stronę granicy. W relacjach ofiar reżimu komunistyczna Albania przypomina Benthamowski panoptykon, w którym każdy obywatel miał poczucie nieustającej obserwacji: najlepszy przyjaciel lub ukochana żona mogli okazać się donosicielami, a Sigurimi, owiana złą sławą policja polityczna, miała sposób, by złamać każdego.

Rejmer zaopatruje czytelnika w podstawowe informacje dotyczące historii albańskiego komunizmu, a następnie wrzuca go w sam środek poplątanych biografii i złamanych życiorysów, niegojących się ran i bolesnych wspomnień. Poza nielicznymi komentarzami i fragmentami stylizowanymi na balladę czy bajkę, książka stanowi polifoniczny reportaż bliski „powieści głosów”, jak nazwała uprawiany przez siebie gatunek Swietłana Aleksijewicz. W przeciwieństwie jednak do białoruskiej noblistki, Rejmer nie stroni od własnego idiomu i barwnego języka, który dominuje w przytaczanych mikrohistoriach. Sama autorka jest przy tym w książce prawie nieobecna – objawia nam się wyłącznie jako zaangażowana słuchaczka, niekiedy zadająca dociekliwe pytania, czasem tylko płacząca razem z bohaterami. Ironia, która początkowo towarzyszy opisom absurdów życia w państwie rządzonym przez Hodżę, z kolejnymi rozdziałami ustępuje miejsca empatii dla ofiar reżimu.


Czytaj także: Małgorzata Rejmer: Ludzie przyszłości


Opowieść o przeszłości i oddanie głosu ofiarom terroru stają się jednocześnie istotnym pytaniem o teraźniejszość i możliwość wspólnej egzystencji w kraju, w którym rozliczenie i katharsis nigdy się nie dokonały – „nikt nie został ukarany i nikt nie prosi o wybaczenie”. W 2017 r., gdy otwarte zostały kartoteki Sigurimi, wybitny albański pisarz Ismail Kadare wyraził nadzieję, że pomoże to wykorzenić zło nadal zatruwające albańskie społeczeństwo: „Jak wycięcie ropnia, bolesny, ale nieunikniony zabieg chirurgiczny”. Rejmer pokazuje, jak nowa albańska demokracja i niechęć do obrachunków z przeszłością zrównały ofiary i katów. Symbolicznym tego wyrazem jest scena przy szachownicy, gdzie z jednej strony siedzi mężczyzna niegdyś prześladowany przez system, z drugiej były pracownik służby bezpieczeństwa – i żaden z nich nie wie o przeszłości drugiego.

Ta przejmująca litania cierpienia na długo pozostaje w pamięci. Często jednak pojawiają się fragmenty zaburzające tę narrację – utrzymane w zgoła odmiennym tonie, kierują naszą uwagę i empatię na inne tory. Jeden z bohaterów mówi: „komunizm jako filozofia wydaje mi się dużo bardziej szlachetny niż kapitalizm”, co w kontekście prezentowanych świadectw brzmi jak szyderstwo. Jednak tego typu niedające się łatwo przyporządkować fragmenty pozwalają dostrzec wielowymiarowość albańskiej rzeczywistości. Przeziera z nich przedkomunistyczna przeszłość spustoszonego przez II wojnę światową, zacofanego kraju, odradzającego się „z ruin i błota”. Na tym tle można zrozumieć rozczarowanie teraźniejszością, która nieuchronnie wywołuje nostalgię za tym, co minione. Dlatego gdy jeden z bohaterów mówi: „życie było lepsze wtedy niż teraz. Z tym całym strachem, z tą nędzą – było lepiej”, jego słowa mają szczególną wagę. „Błoto słodsze niż miód” to książka ważna z wielu powodów, wśród których przybliżenie polskim czytelnikom historii tego nieznanego zakątka Europy jest tylko jednym z wielu. I zdecydowanie nie najważniejszym. ©

Małgorzata Rejmer, BŁOTO SŁODSZE NIŻ MIÓD. GŁOSY KOMUNISTYCZNEJ ALBANII, Czarne, Wołowiec 2018

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]