Bliscy i osobni. Przedstawiamy bohaterów najnowszego „Tygodnika”

Niekiedy podczas pracy nad numerem okazuje się, że jego bohaterki i bohaterowie prowadzą ze sobą osobliwy dialog, możliwy tylko w sytuacji niespodziewanego spotkania na sąsiadujących ze sobą stronach. Tak jest i w tym wydaniu „Tygodnika”.
Czyta się kilka minut
Monika Ochędowska Tygodnik Powszechny
Fot. Grażyna Makara

Niekiedy podczas pracy nad numerem okazuje się, że jego bohaterki i bohaterowie prowadzą ze sobą osobliwy dialog, możliwy tylko w sytuacji niespodziewanego spotkania na sąsiadujących ze sobą stronach. Tak jest i w tym wydaniu „Tygodnika”, umożliwiającego czułe tête-à-tête pierwszorzędnych sportowców, literatów i sopranistek. Jakoś od lat z nami zaprzyjaźnionych, a jednocześnie wciąż osobnych.

„Rafa i Roger”, pisze familiarnie o mistrzach tenisa Marek Bieńczyk. Dlaczego tak bezpośrednio? Bo to przecież „bliskie wszystkim chłopaki, z którymi cały świat jest na ty, równiachy, których możemy czule dotknąć imieniem”. Ot, kumple, prawda? 

Coś jest na rzeczy z tym czułym dotknięciem, bo do tegorocznej laureatki Nagrody Nike nie tylko koleżanki z redakcji „Odry” mawiają ponoć „Urszulko”. Tak zwracają się do niej również, przynajmniej w myślach, młodsi co najmniej o dwa pokolenia poeci. Na przykład Bartosz Sadulski, jej wieloletni czytelnik, wielokrotny gość, a może też – na swój sposób – przyjaciel. 

I Rafa, i Urszulka są w tym numerze czytelnikom bliscy i zupełnie osobni. „W tym, co robię, czuję się od dawna outsiderem”, pisała o sobie Urszul(k)a Kozioł w tomiku wierszy, który Sadulski, jako uczeń brzeskiego liceum, kradnie ze szkoły. Outsiderem „w tym, co robi” jest też z pewnością żegnający się z kortami Rafa, definitywnie radykalizujący kiedyś hiszpańską szkołę tenisa. Na jego alternatywny backhand nie sposób było się przygotować. 

Inny gość tego wydania, norweski pisarz Lars Saabye Christensen, też umiejętnie balansuje między swojskością i obcością. W swoich powieściach – jak pokazuje Michał Sowiński – opisuje ludzi, którzy nie pasują do reszty, bo mają w sobie zawsze jakiś uszczerbek wyznaczający rytm ich życia.

A co ze śpiewaczką Olgą Pasiecznik, która pojawia się w tym numerze obok Christensena? Otóż „koledzy nie chcieli jej słuchać, dyrektorzy teatrów przestali składać oferty”. Była outsiderką w czasach, gdy nikt nie wierzył, że muzyka jest narzędziem rosyjskiej propagandy imperialnej. Dziś każdy szanujący się meloman zna jej „wspaniały sopran i niepospolitą kulturę śpiewu”. Każdy też wie, dodaje Dorota Kozińska, jak niezwykłym i odważnym jest człowiekiem. Cóż, założę się, że w myślach autorka mówi do niej naprawdę czule.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Bliscy i osobni