Reklama

Ładowanie...

Biskupi piszą, ksiądz redaguje

Biskupi piszą, ksiądz redaguje

05.06.2019
Czyta się kilka minut
W kościele w Rawie Mazowieckiej ocenzurowano list Episkopatu nt. pedofilii. Wypadły fragmenty o filmie Sekielskich czy odpowiedzialności księży. Wygłaszający kazanie za zbyt radykalne uznał nawet słowa Jezusa o „kamieniu młyńskim u szyi”.
Biskupi polscy podczas procesji ku czci św. Stanisława na Skałkę, dzień po premierze filmu braci Sekielskich, Kraków, 12 maja 2019 r. / Damian Klamka / East News
Biskupi polscy podczas procesji ku czci św. Stanisława na Skałkę, dzień po premierze filmu braci Sekielskich, Kraków, 12 maja 2019 r. / Damian Klamka / East News
O

O tym, że nie wszystkim księżom spodobał się głośny – przeznaczony do odczytu 26 maja – list Episkopatu o nadużyciach seksualnych wobec dzieci w Kościele, informowaliśmy w zeszłym tygodniu. „Niektórzy księża odsyłali wiernych do internetu, inni pomijali list milczeniem; byli i tacy, którzy wprost wyrażali dezaprobatę” - pisał Artur Sporniak.

Jeszcze inną – niestosowaną bodaj dotąd - strategię obrali ojcowie pasjoniści z parafii pw. św. Pawła od Krzyża w Rawie Mazowieckiej, radykalnie cenzurując treść listu.

I to już od pierwszego zdania („W ostatnim czasie wspólnota Kościoła w Polsce wstrząsana jest kolejnymi bolesnymi informacjami o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez niektórych duchownych”). W „ulepszonej” wersji nie ma mowy o „wstrząsie”, o „duchownych”, zaś „wykorzystywanie seksualne” staje się po prostu „wykorzystywaniem”. W dalszej części duchowny wygłaszający kazanie rezygnuje z subtelności, wyrzucając obszerny fragment o głośnym filmie braci Sekielskich wraz z cytowanymi przez biskupów świadectwami ofiar. W okrojonej do ledwie kilku zdań części dokumentu zatytułowanej „Świadectwo cierpienia”, „krzywdy” zamieniły się w „przypadki”, „skandale seksualne” stały się po prostu „skandalami”, zaś cytowane za Ewangelią św. Marka słowa Chrystusa („kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza”) - wypadły w całości.

We fragmentach kolejnych próżno szukać passusów o „duszpasterzach i biskupach” (z całości nowej wersji dokumentu można by wywnioskować, że list nie dotyczy duchownych). W całości wycięto obszerny fragment z wezwaniem do zgłaszania kolejnych ewentualnych krzywd oraz ten poświęcony motu proprio papieża Franciszka, m.in. o karach za nadużycia. Przemilczano fragment o tym, że przy zgłaszaniu przestępstw nikogo nie wolno zobowiązywać do... milczenia.


Czytaj także: Ks. Jacek Prusak: Sąd idzie!


Końcówka nowej wersji listu to już jedynie zmiany „kosmetyczne”. „Przestępstwa” to „nadużycia”, „osoby w sutannach” to „osoby” (i analogicznie: „osobami” stają się też „osoby pokrzywdzone”), zaś „wychowanie w seminariach i kształtowanie osobowości przyszłych księży” - na które biskupi chcą zwracać w kontekście nadużyć coraz większą uwagę – przepoczwarza się po prostu w „wychowanie i kształtowanie osobowości”.

O tym, że w Rawie Mazowieckiej odczytano okrojony list, poinformował „TP” czytelnik, a zarazem mieszkaniec Rawy Mazowieckiej, który 26 maja był w kościele parafialnym pw. Św. Pawła od Krzyża. Wcześniej – jak relacjonuje – wysłuchał audycji w Radiu TOK FM, poświęconej listowi, gdzie mówiono o napiętnowaniu winnych i poddaniu ich osądowi. „Tego nie usłyszałem w czasie czytania listu w kościele. A później znalazłem w internecie dokument i ze zgrozą zauważyłem poważne odstępstwa oryginału od tego, co czytano. Okazało się , że ja i wszyscy wierni w kościele zostali oszukani. List, przedstawiony jako list biskupów, listem takim nie był” - napisał do nas czytelnik, a „TP” udało się dotrzeć do nagrania dźwiękowego kazania.

Co na to ojcowie pasjoniści z Rawy? Jeden z zakonników, z którym udało nam się połączyć, odmówił komentarza, prosząc o kontakt drogą mailową. Na zadane przez nas pytania odpowiedział prowincjał o. Łukasz Andrzejewski, wyjaśniając, że zmiany w treści listu „zostały wprowadzone samowolnie przez kilku zakonników pod nieobecność proboszcza (zmiana na tym stanowisku spowodowała wakat). Za to poważne nadużycie odpowiedzialni księża zostali stanowczo upomniani przeze mnie w dniu dzisiejszym, a dalsze konsekwencje zostaną wyciągnięte w czasie wizytacji kanonicznej”. Prowincjał w liście do „TP” dodaje, że nie było i nie jest intencją nikogo z jego współbraci ukrywanie czy pomniejszanie win kapłanów dopuszczających się przestępstwa pedofilii, ani tym bardziej marginalizowanie cierpienia ofiar. „Wprowadzone w naszej Prowincji zasady przeciwdziałania wykorzystywaniu dzieci i młodzieży oraz stanowcze reagowanie przełożonych na wszelkie nadużycia jednoznacznie pokazuje brak zgody na łamanie przez zakonników tak Dekalogu, jak i złożonych Bogu ślubów” - czytamy w liście ojca Andrzejewskiego.


ogłoszenie społeczne

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]