Reklama

Niektórzy duchowni mówią „nie” reformom

Niektórzy duchowni mówią „nie” reformom

27.05.2019
Czyta się kilka minut
W licznych kościołach księża nie odczytali w minioną niedzielę listu biskupów do wiernych „Wrażliwość i odpowiedzialność” o nadużyciach seksualnych wobec dzieci w Kościele.
Biskupi polscy podczas procesji ku czci św. Stanisława na Skałkę, dzień po premierze filmu braci Sekielskich, Kraków, 12 maja 2019 r. / Damian Klamka / East News
Biskupi polscy podczas procesji ku czci św. Stanisława na Skałkę, dzień po premierze filmu braci Sekielskich, Kraków, 12 maja 2019 r. / Damian Klamka / East News
O

O ponad 60 takich przypadkach informowali czytelnicy portalu Wirtualna Polska. Niektórzy księża odsyłali wiernych do internetu, inni pomijali list milczeniem; byli i tacy, którzy wprost wyrażali dezaprobatę.

Rada Stała Episkopatu, reagując na film „Tylko nie mów nikomu”, przyznała, że biskupi nie uczynili wszystkiego, by zapobiec krzywdom. „Film, przyjmując perspektywę pokrzywdzonych, uświadomił nam wszystkim ogrom ich cierpienia” – napisali biskupi. I obiecali, że właśnie perspektywa ofiar stanie się teraz priorytetowa w Kościele. Zachowanie niektórych księży można więc potraktować jako plebiscyt, na ile „kościelni funkcjonariusze” rzeczywiście chcą wprowadzać taką perspektywę. Okazuje się, że perspektywa skierowana na „dobro instytucji” ma się dobrze. Celuje w tym środowisko Radia Maryja. O. Rydzyk usprawiedliwiał w ostatnią sobotę na Jasnej Górze pedofilne zachowania, mówiąc o „poniewieraniu kapłanów dlatego, że jakiś znalazł się – może zasłabł, może mu się coś z sercem zrobiło, może z głową”. Istnieje niebezpieczeństwo, że reformatorskie działania abp. Wojciecha Polaka (specjalnego delegata episkopatu) rozbiją się o ultraklerykalną mentalność dużej części polskiego kleru.

Polecamy: Dziesiątki świadectw, apeli, komentarzy i głosów ekspertów – o sprawie wykorzystywania seksualnego, zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła piszemy konsekwentnie od lat. Wybór najważniejszych tekstów „TP” z ostatniego dwudziestolecia na temat, który wstrząsa dziś Polską, w bezpłatnym, aktualizowanym wydaniu specjalnym.


ogłoszenie społeczne

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

To źle, że proboszczowie samodzielnie myślą i podejmują decyzje zamiast ślepo wykonywać polecenia skompromitowanego episkopatu, który i tak powinien podać się do dymisji? ;)

wniosek, że pleban samodzielnie myśli jeśli nie czyta listu episkopatu jest tak samo logiczny, jak taki na przykład, że ksiądz pedofil nie wyznał w skrusze swych grzechów z ambony jedynie z obawy przed zawaleniem się jej zżartej przez korniki konstrukcji - nie przyszło Panu do głowy, że to może dowód na głęboki podział wśród polskiego kleru?... za trudne, zbyt prawdziwe?

"reformatorskie działania abp. Wojciecha Polaka", czy chodzi o list, który gdyby nie ogromna liczba wyświetleń filmu Sekielskiego nigdy by pewnie nie został napisany? Czy taki list nie jest piłatowym umyciem rąk przez biskupstwo i zepchnięciem odpowiedzialności tylko na poziom parafii? Do takich komunikatów są internet, telewizja, konferencje. Może się nie znam, ale z katolickiej perspektywy termin był dobry to kontrataku. Dzień wyborów, dzień matki i niedawne akcje wpisywania symboliki ruchów LGBT+ w wizerunek NMP, a więc dla katolików - Matki, profanacje katolickich świętości na manifestacji w Gdańsku, której patronowała pani prezydent miasta. Może patrzę z boku, ale dla mnie autentyczne, konsekwentne postawy są dwie: albo obrona czystości doktryny katolickiej, militarna retoryka, bez kalkulowania i licząc na cud , stawanie w poprzek ducha czasów niosącego liberalizm, humanizm, antropocentryzm i wszystko to w imię wierności wyznawanej religii albo walka o świeckie państwo, zagonienie coraz mniej licznych wyznawców poszczególnych kultów wyłącznie do swoich świątyń i domów, zrównanie religii do innych działalności usługowych, wyłączenie sacrum z parasola jurysdykcyjnego, ochrona symboli co najwyżej na poziomie zastrzeżonych znaków towarowych. Może źle widzę - złej woli we mnie nie ma - ale te niby-centrowe, asekuracyjne, niejasne postawy z obu stron jawią mi się jako nieszczere, rozmyte. Politycy ateiści udają, że dziwna preambuła do konstytucji jest "owocem dobrze wypracowanego kompromisu" i przez lata obściskiwali się z biskupami przymykając oko na przewały z ziemią i majątkami, a liberalni katolicy udają, że 6 barwny symbol tęczy w rękach aktywistów LGBT+ mocowany do katolickich obrazów to nawiązania do symboliki biblijnej i próba zwrócenia uwagi na prześladowania homoseksualistów, a nie zwykła chęć eksponowania bluźnierstwa w celu do..pieczenie katolikom, czego sami specjalnie nie ukrywają.

Niestety w mojej parafii również nie odczytali listu biskupów. Napisałam mail do proboszcza - bez odzewu.

Ojej, to tam u was tylko proboszcz wie, gdzie szukać listów pasterskich? Proszę bardzo: https://episkopat.pl/biskupi-do-wiernych-nie-uczynilismy-wszystkiego-aby-zapobiec-krzywdom/.

.

Nie wytrzymam, ale ze mnie szczęściarz, czyż nie? :)

I bardzo dobrze, że nie czytali tego listu. Ponoć czytać każdy został nauczony, jak komuś mocno zależy, a nie potrafi z internetu, niech się nieco wysili i poprosi tych bardziej kumatych, to mu przeczytają. Wysilać się zresztą nie ma po co, już dawno powinno się zaniechać czytania w kościołach tych biskupich wypocin. Tak sobie myślę, mówią o sobie - uczniowie Chrystusa. Jakim cudem nie zrozumieli przekazu Pisma Świętego, dotyczącego krzywdzenia braci naszych najmniejszych, o sianiu zgorszenia i tego co powinni uczynić względem swych podwładnych aby zachować choćby pozory przyzwoitości. Byłem na mszy dla dzieci, na szczęście nie czytano tego groteskowego listu. Podczas kazania ksiądz opowiedział bajeczkę, wszyscy ją znamy. O biedaku do którego się wprosił Jezus, przyszedł w postaci żebraka i ugoszczony został ostatnimi okruchami jedzenia. Wynagrodził biedaka wszelkimi doczesnymi dobrami. Bogaty młynarz mu pozazdrościł, ale gdy Jezus odwiedził go w postaci biednej dziewczynki, pogonił ją. Historia kończy się fatalnie dla młynarza. Znamy te historię zapewne wszyscy, to taki gotowiec, którym się nas karmi. Jedno mnie w tym tylko martwi, my dorośli już wiemy, że to bajki, ale głoszącym Słowo Boże, być może się pomieszały owe opowiastki z Ewangelią i zatracili poczucie gdzie kończy się bajanie, a zaczyna głoszenie przekazu ewangelicznego. Nie mam zamiaru w nikogo kamieniem rzucać, jak na razie nikogo sumienie nie uwiera na tyle mocno aby uderzyć się w pierś i usunąć z życia publicznego. Te listy pokutne nic nie znaczą, papier jest cierpliwy. Gdyby Sekielski te historie wyssał z palca, dawno odsadzono by go od czci i wiary, sponiewierano i upodlono, może nawet zamknięto w wariatkowie. Proszę nie dzielić duchownych względem sympatii reformatorskich, tak dobrze jak mają dziś nie mieli nigdy, niby dla-czemu mieli by chcieć coś zmieniać.

w wiek dorosły wchodziłem w czasach, kiedy JP II był żywą legendą, gwiazdą przewodnią, niekwestionowanym wodzem i autorytetem, i te czasu dawno minęły - dziś powszechnie stawiane są wobec niego poważne zarzuty i oskarżenia, głównie w kwestii instytucjonalnej ochrony pedofilii wśród księży - i jest proszę Państwa człowiek, który Wojtyle zawdzięcza absolutnie niezwykłe życie, w tym swą niebywała karierę w strukturach kościoła, niemal wszystko, co można tam osiągnąć - i tenże człowiek, który kiedyś był najważniejszym papieskim 'bramkarzem', jego osobistym sekretarzem, dzisiaj milczy - a gdy Franciszek mówi wprost o ukrywaniu przed JP II wiedzy na te tematy, ten, który do takiego działania był najbardziej predystynowany i jest podejrzewany, myląc najwyraźniej adresatów swych wypowiedzi ze stadem parafialnych baranów, plecie o "podziękowaniach dla Franciszka za położenie kresu zniesławieniom"... no nie wiem, ale jak na mój gust Stanisław Dziwisz, już od czasu sprofanowania grobów królewskich bez szacunku, jest rzeczywiście kompletnie pozbawiony honoru i przyzwoitości [wcześniejsze skandale z publikowaniem Wojtyłowych zapisków czy rozprowadzaniem wykradzionych próbek jego krwi jedynie tę moją opinię potwierdzają]

że twoja opinia na temat abpa Dziwisza ma niewiele wspólnego z honorem i przyzwoitością. Odwoływanie się do zarzutów wobec osoby JP II to cecha skurczonego gatunku ludzkiego.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]