Biden w Polsce: do kochających wolność

Wizyta prezydenta USA potwierdziła, że w trwającym kryzysie Zachód ma przywództwo. Była też mocnym przekazem do członków NATO, Ukrainy i Rosji.
Czyta się kilka minut
Przemówienie prezydenta USA na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie, 26 marca 2022 r. Fot. Jacek Domiński/REPORTER /
Przemówienie prezydenta USA na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie, 26 marca 2022 r. Fot. Jacek Domiński/REPORTER /

Takiego nagromadzenia wizyt najważniejszych polityków amerykańskich Polska nie widziała nigdy. W ciągu ostatniego miesiąca w Warszawie byli m.in. wiceprezydentka Kamala Harris, sekretarze stanu Antony Blinken i obrony Lloyd Austin oraz wielu członków Kongresu. Widomy znak, że Europa przeżywa największy kryzys od zakończenia drugiej wojny światowej, a nasz kraj jest kluczowym krajem graniczącym z broniącą niepodległości Ukrainą.

Również dwudniowa wizyta prezydenta Bidena miała charakter nadzwyczajny. Prezydencki Air Force One wylądował na lotnisku w Rzeszowie, które w ciągu ostatniego miesiąca stało się najważniejszym hubem transportowym dla dostaw międzynarodowej pomocy humanitarnej i wojskowej Ukrainie. Strategiczne znaczenie tamtejszego portu lotniczego, oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów od granicy ukraińskiej, pokazuje umiejscowienie tam systemu rakietowego Patriot. Biden odwiedził żołnierzy amerykańskich, spotkał się z organizacjami pomagającymi uchodźcom, po czym odleciał do Warszawy.

Kolejny dzień wizyty wypełniony był rozmowami z prezydentem Andrzejem Dudą, premierem Mateuszem Morawieckim, spotkaniem z ukraińskimi uchodźcami oraz rozmowami z ukraińskim ministrem spraw zagranicznych Dmytrem Kulebą i obrony Ołeksijem Reznikowem. Kluczowym punktem wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych miało być jednak wystąpienie na Zamku Królewskim w Warszawie.

Powszechne były oczekiwanie, że będzie to najważniejsza mowa w czasie prezydentury Bidena i jeszcze zanim została wygłoszona spodziewano się, że będzie „historyczna”. Miejsce oczywiście zostało wybrane nieprzypadkowo.

Biden zaczął z przytupem, odwołując się do słynnych słów „Nie lękajcie się”, wypowiedzianych w 1979 r. w Warszawie przez Jana Pawła II, zaraz potem nazywając dawną siedzibę królów Rzeczypospolitej „świętym miejscem dla wszystkich ludzi kochających wolność”. A potem było dużo o walce dobra ze złem, z jasnym określeniem, po czyjej stronie w tej wojnie stoją Amerykanie.

Momentami było ostro i mało dyplomatycznie. Padły słowa o złamaniu fundamentalnych zasad porządku międzynarodowego, o kłamstwach Putina i sankcjach, które mają potencjał, aby zredukować gospodarkę rosyjską o połowę. Zarazem padło stwierdzenie, że niezbędne jest zerwanie przez Europę z zależnością od rosyjskich surowców energetycznych, połączone z deklaracją, że USA w tym pomogą. Agresja przeciw Ukrainie została postawiona obok innych aktów sowieckiej inwazji w Europie Środkowej w XX wieku, a przeciwdziałanie jej Biden nazwał kontynuacją walki o demokrację.

Wiele było ważnych słów, w tym docenienie roli Polski w przyjęciu ukraińskich uchodźców, ale najważniejsze są trzy elementy wystąpienie Bidena. Po pierwsze, podkreślenie artykułu 5. Traktatu Waszyngtońskiego jako „świętego zobowiązania, aby bronić każdego cala terytorium NATO”. Po drugie, potwierdzenie, że Stany Zjednoczone będą wspierać walczącą Ukrainę, co można czytać jako zobowiązanie: „Nie pozwolimy wam upaść”. I wreszcie, powiedzenie, że „wojna już stała się strategiczną porażką Rosji” oraz – co padło na samym końcu – że „ten człowiek [Putin] nie może pozostać przy władzy”.

Choć wkrótce po zakończeniu przemówienia administracja Białego Domu zaczęła zapewniać, że prezydent nie miał na myśli dążenia do zmiany władzy na Kremlu, to przekaz okazał się bardzo ostry i z pewnością zostanie odpowiednio odczytany w Moskwie. Niezależnie od intencji, Putin został zdelegitymizowany.

Choć po mowie Bidena słychać było również głosy rozczarowania (że „nie było to przemówienie historyczne”), to wydaje się, że usłyszeliśmy wszystko, co powinno było paść. Faktem jest, że reaktywowane w ekspresowym tempie amerykańskie przywództwo zdaje egzamin i Waszyngton robi więcej, niż jeszcze niedawno można było oczekiwać. Prezydent USA wskazał główne kierunki polityki wobec Rosji i to od ich realizacji zależy, jak w przyszłości będzie ocenianie jego warszawskie przemówienie. W czasach, gdy wszystko ma być natychmiast „historyczne” i „bezprecedensowe”, warto pamiętać, że pokazuje to dopiero czas.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”