"Biber Requiem"

Nie, proszę się nie sugerować tytułem najnowszej płyty Paula Mc Creesha. To nie jest tylko muzyka żałobna. I nie tylko muzyka Heinricha Ignaza Franza Bibera, choć płyta ukazuje się w 300. rocznicę śmierci kompozytora.
Czyta się kilka minut
 /
/

Biber urodził się w Czeskich Sudetach w 1644 r., zmarł w maju 1704 w Salzburgu, gdzie był kapelmistrzem arcybiskupa. Jest autorem skrzypcowych sonat i partit, nieszporów i litanii, Mszy i offertoriów, oper i jednego requiem. Ono właśnie stanowi centrum nagrania. Jest ciemne, dramatyczne (“Dies irae"), kojące (“Agnus Dei"), barwne (“Offertorium"), ciągle zmienne w obsadzie, co wpływa na atmosferę całości.

Układ nagrania ma trzy części (“Vita", “Mors", “Postlude"). Pierwsza jest rekonstrukcją Mszy. Na ordinarium missae składają się części “Mszy B-dur" Bibera; proprium missae wypełniają utwory Johanna Heinricha Schmelzera (“Sonata XIII" jako graduale, “Sonata II" jako deo gratias), Abrahama Megerle (offertorium), Orlanda di Lasso (“Ave verum" na komunię). Schmelzer był prawdopodobnie nauczycielem Bibera, Megerle pracował w salzburskiej katedrze w latach 1640-1651. Utwory Lassusa znajdowały się w repertuarze katedralnej kapeli (płytę kończy przepiękne i delikatne “Media vita in morte sumus").

Skąd jednak taki układ i zbiór? Prace Mc Creesha to nieustanny proces pokazywania tego, co “mogło się wydarzyć". Proces dogłębny, żmudny, wynikający z analiz źródeł historycznych i muzycznych (nut, tabulatur, ksiąg, pamiętników, spisów, notatek, maleńkich nawet uwag). Niesłychanie trudny, bo hipotetyczny i narażony na krytyczne uwagi. Ale jest coś, co zjednuje Mc Creeshowi zwolenników: upór i konsekwencja z jednej strony, pokora, szacunek i powinność z drugiej. Powinność weryfikacji tego, co już było, z tym, co wiem (i potrafię). Wszystko po to, by poddać całość kolejnej analizie.

Ileż lekkości jest w grze jego zespołu! Lekkości, która nagle i niepostrzeżenie staje się kontemplacyjna. Zwrócenie uwagi właśnie na ten element pozwala przeżywać nagranie. Niewielki zespół znów okazuje się świetnym środkiem do uzyskania surowości, powściągliwości. To wszystko pozwala nie tylko biernie przysłuchiwać się dźwiękom, ale współuczestniczyć w niezwykłej tajemnicy liturgii - tajemnicy przemienienia i Obecności.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2004