Białoruś: wsparcie potrzebne na wiele sposobów

Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektorka telewizji Biełsat: Sytuację na Białorusi mogą zmienić sami Białorusini. Powinniśmy jednak angażować się na wszystkich poziomach: od obywatelskiego, przez pomocowy, polityczny, po ten dziś najważniejszy – informacyjny.
Czyta się kilka minut
Agnieszka Romaszewska-Guzy / Fot. Stefan Maszewski / Reporter /
Agnieszka Romaszewska-Guzy / Fot. Stefan Maszewski / Reporter /

Marcin Żyła: Komu pomagać na Białorusi?

Agnieszka Romaszewska-Guzy: Przede wszystkim mediom niezależnym. Także lokalnym, które teraz, tak zresztą jak wszystkie, będą miały problemy. Również przekazywanie polskich doświadczeń ma sens, ale to nie mogą być tylko szkolenia. Nikt na seminarium nie nauczył się robić rewolucji. Wsparcie należy się też ofiarom ostatnich wydarzeń. Chodzi o gesty solidarności: choćby zwykłe paczki czy zaproszenia do Polski dla ich dzieci. Ważne byłoby tworzenie list ludzi, którym warto pomóc – tak, by móc pomagać konkretnym rodzinom na Białorusi.

Uczelnie zapowiadają ułatwienia dla studentów z Białorusi, rząd – m.in. specjalny schemat wizowy. 

Oba pomysły są trafne. Tak samo jak poszerzenie dotychczasowych działań. Takie projekty jak Radio Racja czy Telewizja Biełsat, która wykształciła już setki dziennikarzy, potem same rodzą owoce. Możemy także leczyć ofiary bicia i tortur. Wspierać białoruskich artystów. Jest przykład: kijowski teatr udostępnił swoją scenę na jubileusz stulecia Teatru Kupałowskiego, narodowej sceny białoruskiej. Również takie działania składają się na „miękkie” relacje polityczne.

A twarda polityka? Czy Polska ma na Białorusi cele strategiczne?

Cele to my mamy, pytanie, czy je realizujemy. Sytuację na Białorusi mogą zmienić sami Białorusini, znaczne wpływy ma tam Rosja. Powinniśmy jednak angażować się na wszystkich poziomach: od obywatelskiego, przez pomocowy, polityczny, po ten dziś najważniejszy – informacyjny. 

Informacja jest teraz na wagę złota. A my jesteśmy w tej wygodnej sytuacji, że aby być skuteczni, nie musimy kłamać. Przetrwało, choć z ogromnym trudem, kilka narzędzi – jednym z nich, czyli Telewizją Biełsat, kieruję. Niestety, wciąż borykamy się z ogromnymi trudnościami organizacyjnymi.

Jak ocenia Pani działania Unii?

Dobrze, że zaczęła dostrzegać Białoruś. Zachód Europy jest mało tym państwem zainteresowany. My nie możemy sobie na to pozwolić – bo Białoruś to nasz żywotny, bezpośredni interes. To trzeba powtarzać w Unii. 

Polska nie powinna też uznawać Białorusi za teren walki z Rosją. Tylko człowiek nierealistycznie patrzący na rzeczywistość może myśleć, że w ciągu najbliższej dekady Mińsk wyrwie się spod wpływów Kremla. Domagajmy się dla Białorusi samostanowienia. Chodzi o to, żeby sama wybierała swoich partnerów, i aby bardziej niż terenem rywalizacji stawała się miejscem spotkań. 

AGNIESZKA ROMASZEWSKA-GUZY jest dziennikarką, dyrektorką Telewizji Biełsat.


Polecamy: Protesty na Białorusi - serwis specjalny

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 36/2020