Reklama

Białoruś: wsparcie potrzebne na wiele sposobów

Białoruś: wsparcie potrzebne na wiele sposobów

31.08.2020
Czyta się kilka minut
Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektorka telewizji Biełsat: Sytuację na Białorusi mogą zmienić sami Białorusini. Powinniśmy jednak angażować się na wszystkich poziomach: od obywatelskiego, przez pomocowy, polityczny, po ten dziś najważniejszy – informacyjny.
Agnieszka Romaszewska-Guzy / Fot. Stefan Maszewski / Reporter
M

Marcin Żyła: Komu pomagać na Białorusi?

Agnieszka Romaszewska-Guzy: Przede wszystkim mediom niezależnym. Także lokalnym, które teraz, tak zresztą jak wszystkie, będą miały problemy. Również przekazywanie polskich doświadczeń ma sens, ale to nie mogą być tylko szkolenia. Nikt na seminarium nie nauczył się robić rewolucji. Wsparcie należy się też ofiarom ostatnich wydarzeń. Chodzi o gesty solidarności: choćby zwykłe paczki czy zaproszenia do Polski dla ich dzieci. Ważne byłoby tworzenie list ludzi, którym warto pomóc – tak, by móc pomagać konkretnym rodzinom na Białorusi.

Uczelnie zapowiadają ułatwienia dla studentów z Białorusi, rząd – m.in. specjalny schemat wizowy. 

Oba pomysły są trafne. Tak samo jak poszerzenie dotychczasowych działań. Takie projekty jak Radio Racja czy Telewizja Biełsat, która wykształciła już setki dziennikarzy, potem same rodzą owoce. Możemy także leczyć ofiary bicia i tortur. Wspierać białoruskich artystów. Jest przykład: kijowski teatr udostępnił swoją scenę na jubileusz stulecia Teatru Kupałowskiego, narodowej sceny białoruskiej. Również takie działania składają się na „miękkie” relacje polityczne.

A twarda polityka? Czy Polska ma na Białorusi cele strategiczne?

Cele to my mamy, pytanie, czy je realizujemy. Sytuację na Białorusi mogą zmienić sami Białorusini, znaczne wpływy ma tam Rosja. Powinniśmy jednak angażować się na wszystkich poziomach: od obywatelskiego, przez pomocowy, polityczny, po ten dziś najważniejszy – informacyjny. 

Informacja jest teraz na wagę złota. A my jesteśmy w tej wygodnej sytuacji, że aby być skuteczni, nie musimy kłamać. Przetrwało, choć z ogromnym trudem, kilka narzędzi – jednym z nich, czyli Telewizją Biełsat, kieruję. Niestety, wciąż borykamy się z ogromnymi trudnościami organizacyjnymi.

Jak ocenia Pani działania Unii?

Dobrze, że zaczęła dostrzegać Białoruś. Zachód Europy jest mało tym państwem zainteresowany. My nie możemy sobie na to pozwolić – bo Białoruś to nasz żywotny, bezpośredni interes. To trzeba powtarzać w Unii. 

Polska nie powinna też uznawać Białorusi za teren walki z Rosją. Tylko człowiek nierealistycznie patrzący na rzeczywistość może myśleć, że w ciągu najbliższej dekady Mińsk wyrwie się spod wpływów Kremla. Domagajmy się dla Białorusi samostanowienia. Chodzi o to, żeby sama wybierała swoich partnerów, i aby bardziej niż terenem rywalizacji stawała się miejscem spotkań. 

AGNIESZKA ROMASZEWSKA-GUZY jest dziennikarką, dyrektorką Telewizji Biełsat.


Polecamy: Protesty na Białorusi - serwis specjalny

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]