Białoruski "cud gospodarczy" pryska. W tym roku, jeśli Białoruś nie wynegocjuje na Kremlu nowych ulg, spodziewać się musi spadku PKB. W ubiegłym tygodniu gazeta "Wieczernyj Briest" poinformowała, że pracownicy jednego z kołchozów otrzymali wypłatę w cukrze - w workach, z których zawartość jednego wynosiła niecałe 40 dolarów. Dla Białorusinów to sygnał wyraźniejszy niż słupki, tabele i komentarze niezależnych ekonomistów: nadchodzi kryzys, przed którym miał przecież bronić Baćka.
Tylko ustępstwa wobec Rosji mogą uratować władzę Łukaszenki. Dla Zachodu jest on skompromitowany, a jako partner ekonomiczny liczy się wyłącznie, jako reeksporter tanich rosyjskich surowców i ich pochodnych. Te właśnie towary przestają być tanie. W dodatku 14 stycznia odbędą się na Białorusi wybory samorządowe, których "wynik" jest jednak z góry wiadomy - cała władza w ręce łukaszystów. Unia Europejska znów więc uzna wybory za urągające demokracji, choć akurat pod tym względem Rosjanie są znacznie bardziej wyrozumiali. I to też jest argument w handlowych sporach obu krajów.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















