Białoruś: post zamiast karnawału

Choć na brak cukru Białoruś narzekać nie może, początek roku dla Aleksandra Łukaszenki jest wyjątkowo gorzki. Zamiast noworocznych planów - same problemy. Przyjdzie mu uporać się z dwukrotnie większą ceną za rosyjski gaz, cłem, którym Rosja obłożyła eksportowaną na Białoruś ropę, i kolejnymi utrudnieniami w handlu, np. wstrzymaniem przez Rosjan importu białoruskiego cukru. Rosjanie dają do zrozumienia, że to dopiero początek długiej listy ekonomicznych nacisków, jakie mogą zastosować wobec bratniego kraju. Cenę za spokój dyktują wciąż tę samą: całkowita kontrola nad tranzytem surowców oraz przejęcie dochodowych przedsiębiorstw białoruskich.
Czyta się kilka minut

Białoruski "cud gospodarczy" pryska. W tym roku, jeśli Białoruś nie wynegocjuje na Kremlu nowych ulg, spodziewać się musi spadku PKB. W ubiegłym tygodniu gazeta "Wieczernyj Briest" poinformowała, że pracownicy jednego z kołchozów otrzymali wypłatę w cukrze - w workach, z których zawartość jednego wynosiła niecałe 40 dolarów. Dla Białorusinów to sygnał wyraźniejszy niż słupki, tabele i komentarze niezależnych ekonomistów: nadchodzi kryzys, przed którym miał przecież bronić Baćka.

Tylko ustępstwa wobec Rosji mogą uratować władzę Łukaszenki. Dla Zachodu jest on skompromitowany, a jako partner ekonomiczny liczy się wyłącznie, jako reeksporter tanich rosyjskich surowców i ich pochodnych. Te właśnie towary przestają być tanie. W dodatku 14 stycznia odbędą się na Białorusi wybory samorządowe, których "wynik" jest jednak z góry wiadomy - cała władza w ręce łukaszystów. Unia Europejska znów więc uzna wybory za urągające demokracji, choć akurat pod tym względem Rosjanie są znacznie bardziej wyrozumiali. I to też jest argument w handlowych sporach obu krajów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 02/2007