Badania, które wstrząsnęły światem

Czy zadałbyś nieznajomemu człowiekowi silny wstrząs elektryczny tylko dlatego, że nie zapamiętał prawidłowo ciągu słów? Większość byłaby przekonana, że nigdy czegoś takiego nie zrobi. Po lekturze książki Milgrama możemy stracić tę pewność.
Czyta się kilka minut

Po II wojnie światowej i doświadczeniu Holokaustu nie sposób było nie pytać o to, jak możliwe było takie okrucieństwo, jak to się stało, że porządni obywatele, którzy pozostawili w domach żony i dzieci, w mundurach niemieckiej armii zdolni byli do najgorszych okrucieństw? W 1963 roku Hannah Arendt, która obserwowała proces Adolfa Eichmanna, postawiła słynną tezę o "banalności zła". Według niej Eichmann, podobnie jak wielu niemieckich żołnierzy, posłusznie wypełniał rozkazy, sumiennie wykonywał powierzone mu zadania i nie czuł się odpowiedzialny za zło, które z tego wynikło. Anglosasi z właściwą sobie wyższością pisali prace, w których dowodzili, że taka banalizacja zła mogła mieć miejsce w specyficznym, zhierarchizowanym społeczeństwie niemieckim, gdzie posłuszeństwo wobec władzy ceniono wyżej niż przejawy indywidualności.

W tym samym czasie, na początku lat 60., Stanley Milgram, wówczas nieznany jeszcze na świecie psycholog społeczny, rozpoczął w Stanach Zjednoczonych badania nad skłonnością do podporządkowywania się poleceniom. 10 lat później wydał książkę "Posłuszeństwo wobec autorytetu", która wstrząsnęła i światem naukowym, i opinią publiczną. Z przeprowadzonych przez niego eksperymentów wynikało, że nie trzeba być ani psychicznym dewiantem, ani pochodzić ze "specyficznego społeczeństwa", żeby być skłonnym do okrucieństwa.

Zdrowi psychicznie obywatele amerykańscy, wyjątkowo szanujący niezależność jednostki, poproszeni przez autorytet, byli gotowi nawet uśmiercić osoby biorące udział w eksperymencie.

Osoby przerywające eksperyment należały do mniejszości, a co najbardziej zaskakujące: nie było zasadniczych różnic w osobowości tych, którzy na polecenie "autorytetu" dręczyli swoje ofiary, i tych, którzy odmawiali takiego zachowania. Osoby badane stawały się "lepsze", kiedy nie mogły uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny, kiedy widziały, że ktoś inny sprzeciwia się autorytetowi, a ich okrucieństwo rosło, kiedy eksperymentator był bardziej autorytarny i brał na siebie całkowitą odpowiedzialność za skutki badania. Milgram wnioskował, że "sposób zachowania człowieka determinuje nie tyle to, jaką jest osobą, ale to, w jakiej sytuacji się znalazł". Szanowany obywatel, kiedy będzie miał władzę, a inni przejmą za niego odpowiedzialność, może robić rzeczy straszne, których nie zrobiłby w innych warunkach, i to nie on będzie winien, sugeruje Milgram, lecz system, który na to pozwolił.

Nawet jeśli nie całkiem ufamy przywoływanym przez autora narzędziom (jak "skala do mierzenia skłonności faszystowskich" Adorna czy "licznik odpowiedzialności" Elmsa), jeśli nie przekonują nas porównania skłonności do posłuszeństwa między Republikanami a Demokratami, katolikami, żydami i protestantami (katolicy najbardziej posłuszni), oficerami a szeregowcami, jeśli cybernetyczno-fenomenologicznego uzasadnienia posłuszeństwa nie uznamy za wystarczające, to lekcja, jakiej udzielił Milgram, jest z pewnością bardzo ważna i nakazuje daleko posuniętą pokorę w ocenie nas samych jako istot autonomicznych i kierujących się zasadami moralnymi.

Stanley Milgram, Posłuszeństwo wobec autorytetu, przeł. Małgorzata Hołda, Kraków 2008, Wydawnictwo WAM.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2008