Reklama

Badania i interpretacje

Badania i interpretacje

szef działu NAUKA
31.08.2019
Czyta się kilka minut
Katolicka Agencja Informacyjna zamieściła omówienie największych jak dotąd badań genetycznych dotyczących homoseksualizmu, opublikowanych w najnowszym wydaniu czasopisma „Science”, chętnie powielane przez katolickie media. Niestety, roi się w nim od błędów i przeinaczeń.
Marsz Równości w Radomsku, sierpień 2019 r. / Fot. Adam Staskiewicz/East News
A

Andrea Ganna i współpracownicy przeanalizowali genomy około 500 tys. osób, zgromadzone w Biobanku Zjednoczonego Królestwa oraz zasobach amerykańskiej firmy 23andMe, oferującej komercyjne badania genetyczne. Dawcy byli osobami w sile wieku – zasadniczo między 40. a 70. rokiem życia. Informacje dotyczące ich życia seksualnego pochodziły z ankiet. Badacze pod pojęciem „osoby homoseksualnej” rozumieli kogoś, kto zaraportował, że przynajmniej raz odbył stosunek seksualny z partnerem tej samej płci. Z analizy wykluczono osoby transseksualne – czyli te, których płeć biologiczna nie zgadzała się z raportowaną płcią psychologiczną.

Badacze wytypowali najpierw ponad milion pojedynczych miejsc w genomie i sprawdzili, czy u osób o tej samej orientacji seksualnej powtarzają się te same warianty genetyczne. Częściowo tak było – w ten sposób ustalono, że różnice genetyczne mogą wyjaśnić od 8 do 25 proc. różnic w zachowaniach seksualnych osób biorących udział w badaniu. Co ciekawe, odnalezione warianty genetyczne tylko częściowo pokrywały się u kobiet i mężczyzn.

Na dalszym etapie badań bliżej przyjrzano się pięciu szczególnym loci na różnych chromosomach, powiązanych m.in. z regulacją hormonów płciowych, działaniem receptorów węchowych oraz łysieniem u mężczyzn. Właśnie te pięć miejsc w genomie najsilniej łączyło się z orientacją homoseksualną. Jak się okazało, łącznie pozwalały one wyjaśnić jednak zaledwie mniej niż jeden procent różnic w zachowaniach seksualnych.

Teologia i ideologia

Katolicka Agencja Informacyjna swoiście zinterpretowała te wyniki – zgodnie z jej komunikatem, opublikowanym w ogólnodostępnym serwisie ekai.pl i chętnie powielanym przez katolickie media, mają one dowodzić, że „homoseksualizm nie jest wrodzony” oraz że „skłonności do osób tej samej płci są uwarunkowane przede wszystkim wpływami środowiska i kultury przy niespełna jednoprocentowym udziale genetyki”.

Następnie KAI przenosi się na teren teologii – cytuje niezbyt popularnego włoskiego blogera Simonego Varisca (jego profil na Twitterze śledzi zaledwie 89 osób, podczas gdy KAI sugeruje, że mamy do czynienia z autorem wpływowego portalu), który miał stwierdzić, że badania te obalają „pewną linię ideologiczną, wedle której homoseksualizm niektórych mężczyzn i kobiet jest nie tylko wrodzony, ale jest wręcz »wolą Bożą«”.


CZYTAJ TAKŻE

KŁOPOT Z CIAŁEM: Polskie spory o LGBT+ osiągnęły niebezpieczny poziom: od przemocy słownej coraz łatwiej przechodzimy do fizycznej. Najwyższy czas wrócić do rozumu.


Ten sam włoski komentator miał dodać: „tam, dokąd nie dociera przyroda, przychodzi człowiek, to znaczy, że nad ukierunkowaniami seksualnymi coraz bardziej ciążą środowisko (np. rodzina i społeczeństwo), historia życia i dominująca kultura”. To wszystko, kontynuuje KAI, ma zdaniem Varisca świadczyć o tym, że zachowania homoseksualne nie są „wolą Bożą”, tylko „wytworem ideologii”.

Pomińmy już oczywisty błąd dotyczący udziału genów w wyjaśnieniu zjawiska homoseksualizmu (KAI podaje 1 proc., podczas gdy autorzy badania mówią w istocie o 8–25 proc.) – w komunikacie KAI nieporozumień jest więcej.

Tysiące genów

Omawiane badania faktycznie sugerują, że nie istnieje pojedynczy „gen homoseksualizmu” ani nawet kombinacja pięciu takich genów – u podłoża części zachowań homoseksualnych leżą tysiące genów, z których każdy wywiera pewien wpływ. Badania pokazują także, że analizując wyłącznie genom danej osoby, nie będziemy w stanie wywnioskować jej orientacji seksualnej. Jednak fakt, że w wyjaśnieniu większości zakresu zjawiska homoseksualizmu należy odwołać się do wpływów środowiskowych, nie oznacza automatycznie, że homoseksualizm „nie jest wrodzony” i że kształtuje się pod przemożnym wpływem „ideologii”. Nie oznacza także, że jest czymś, co się wybiera, a nie czymś, co się „przydarza”.

Wpływami „środowiskowymi” w rozumieniu biologii są także hormony i przeciwciała występujące w organizmie matki, oddziałujące na dziecko w okresie płodowym. To one właśnie najprawdopodobniej odpowiadają za jedno z najlepiej poznanych zjawisk powiązanych z orientacją homoseksualną, określane jako „efekt starszych braci” (posiadanie każdego kolejnego starszego brata zwiększa u mężczyzn prawdopodobieństwo posiadania homoseksualnej orientacji).

Przeprowadzone dotąd systematyczne analizy wielu badań naukowych nie wykazały z kolei związków pomiędzy orientacją homoseksualną a jakimiś doświadczeniami społecznymi, co podważa wpływ „ideologii”. Nie wiem, jak inaczej ten wpływ miałby się objawiać.

Nie można więc tak łatwo przekładać terminów naukowych, takich jak geny, wrodzoność czy środowisko, na język teologii. Autor komunikatu KAI oraz cytowany w nim bloger widzą sprawę prosto: Bóg stworzył geny, więc jeśli nie umieścił w ich zestawie pojedynczego „genu homoseksualizmu”, to zapewne nie akceptuje zachowań homoseksualnych. One są zależne od środowiska – a ono zostało przecież skalane moralnym upadkiem człowieka i jego zgubnymi ideologiami.

Takie myślenie opiera się nie tylko na słabym rozumieniu nauki (ona sama ma jeszcze w kwestii homoseksualizmu wiele do wyjaśnienia i ustalenia), ale także na słabym rozumieniu teologii.

Autor artykułu

Filozof i kognitywista z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych oraz redaktor działu Nauka „Tygodnika”, zainteresowany dwiema najbardziej niezwykłymi cechami ludzkiej natury: językiem...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]