Tom Kettle, bohater powieści „Czas starego Boga” Sebastiana Barry’ego, jest samotnym, emerytowanym detektywem, który większość dni spędza na kontemplacji morza. Ze światem zewnętrznym kontaktuje się wyłącznie wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne. Żeby nie zdradzać wielu szczegółów z tej zaskakującej i wstrząsającej historii, powiem tylko, że jego życie pod wieloma względami się skończyło. Jednak stan ducha, w którym znajduje się, gdy spotykamy go na początku powieści, bliższy jest pogodnej melancholii niż depresyjnej rezygnacji. Tom, którego Barry wprost nazywa postacią heroiczną, nie poddaje się – mimo że już nie pracuje w policji, dalej pozostaje detektywem, próbującym wyjaśnić mroczne sekrety z historii swojej rodziny.
Wydarzenia na Festiwalu Conrada oraz treści związane z Festiwalem są bezpłatne. Jeśli chcesz, możesz wesprzeć jego powstawanie, kupując bilety dobrej woli i festiwalowe pamiątki na platformie Partnera Strategicznego Festiwalu – Allegro.
Śledztwo okazuje się niezwykle bolesne. Rzeczy, o których latami starał się nie myśleć, wracają teraz ze zdwojoną siłą, a stare rany ponownie się otwierają – traumatyczne wydarzenia z przeszłości domagają się powtórnego przeżycia. Oczywiście nic dwa razy zdarzyć się nie może, więc Tom skazany jest wyłącznie na „skrawki i cienie z dawnego życia”, jak mówi Barry w rozmowie z „Tygodnikiem”. Pamięć bywa zawodna, pełno w niej dziur, do których wpadają istotne szczegóły. Nie ma jednak wyboru – historia żony i dzieci Toma musi zostać opowiedziana od początku do końca.
Barry w swoich powieściach nieustannie stawia pytanie o to, czym właściwie jest autentyczność – zarówno w przypadku naszej egzystencji, jak również prób jej literackiej reprezentacji. W jego przypadku obie te przestrzenie nachodzą na siebie, zaplatają się – i choć nigdy całkiem się nie sklejają, to bez wątpienia stają się sobie nawzajem niezbędne. Nie tylko w przypadku autowiwisekcji jak u Toma-ascety, ale także przy budowaniu relacji z innymi ludźmi.
Ale czy możemy mówić o autentyczności, gdy opowiada się o życiu kogoś innego? Nawet jeśli robi się to w jak najlepszej intencji, bo ten ktoś, z różnych powodów, nie może zrobić tego sam? Czy da się jednak inaczej? – zdaje się pytać Barry w każdej powieści, a Claudia Piñeiro, którą również będziemy gościć w Krakowie jesienią, podbija dodatkowo to pytanie o aspekt społeczno-polityczny. Czy można przy pomocy prozy gatunkowej opowiedzieć prawdę o miejscu i czasie, w którym się żyje? Popularność nurtu latynoskiej prozy neopolicial, w ramach którego Piñeiro osiągnęła literackie wyżyny, daje taką nadzieję.
Autentyczność, która w zachodnim modelu nowoczesności stała się jedną z najcenniejszych walut, co rusz okazuje się wartością trudną do zdefiniowania. Niemniej w tym roku na Festiwalu Conrada podejmiemy się tego niełatwego zadania. Bądźcie wtedy z nami w Krakowie i zobaczcie na własne oczy, czy nam się to uda.
Dodatek do „Tygodnika Powszechnego” Magazyn Conrad (1/2024)

Redakcja: Michał Sowiński
Projekt graficzny: Marek Zalejski
TP typografia: Zuzanna Kardyś
Fotoedycja: Grażyna Makara
Grafika na okładce: Marcin Wolny
Organizatorzy:
Fundacja Tygodnika Powszechnego
KBF Instytut Kultury Miasta Krakowa
Kraków Miasto Literatury UNESCO
Miasto Kraków Projekt współfinansowany ze środków Miasta Krakowa
Partnerzy strategiczni:
Tygodnik Powszechny
Allegro
Dyrektorka kreatywna Olga Drenda
Dyrektorka wykonawcza Urszula Chwalba
Redaktor literacki Michał Sowiński
Manager Festiwalu Marcin Dyrcz
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















