Reklama

Armagedon

Armagedon

02.12.2019
Czyta się kilka minut
Moja żona pracuje jakieś 50 kilometrów od miejsca, w którym ja codziennie załatwiam większość swoich zawodowych spraw.
S

Szukając więc miejsca do zamieszkania, wybraliśmy takie, z którego – jak się wydawało – oboje będziemy mieć do pracy równo blisko. Po pół roku zmagań z porannym wpatrywaniem się w aplikację pokazującą, jak praktycznie od 5.00 rano w tej części warszawskiej aglomeracji zaczynają się tworzyć korki, i ćwiczeniach w podejmowaniu decyzji, czy zdążę jeszcze wypić kawę i coś zjeść, zanim korkowa tragedia zamieni się w Armagedon, zrozumieliśmy, że zamiast równo blisko, oboje mamy teraz do pracy równie daleko.

W przypadku pracy w nienormowanym wymiarze i takiej, w której trzeba jednego dnia być w kilku czy kilkunastu miejscach, oparcie się na transporcie zbiorowym w polskich warunkach nie zawsze jest rozwiązaniem. Z podmiejskiej kolejki korzystam chętnie, gdy muszę dostać się na któryś z warszawskich dworców, by ruszyć koleją gdzieś w Polskę. Często zdarzają się jednak dni, kiedy na...

5555

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Armagedon to chyba niewłaściwe określenie. Komunikacja publiczna to zadanie logistyczne, o dużym stopniu skomplikowania i niezwykle kosztowne. Jest nieprawdą, że jest ona ekologiczna. Gdzieś tam czytałem opracowanie naukowe, że najtaniej przemieszczamy się, w przeliczeniu na osobę za kilometr rowerem, potem są spalinowe jednoślady i samochód osobowy. Samolot wcale nie jest najdroższym środkiem transportu, tym jest o dziwo pociąg. Bo jeśli się uwzględni wszystkie elementy kosztów, to rzeczywiście w przeliczeniu na podróżnego, pociągi najwięcej przewożą powietrza. O zgrozo, samochód elektryczny też ekologiczny nie jest. Nie wiem czy można dokonać takiej ekwilibrystyki organizacyjnej, by wykorzystać możliwości transportu publicznego i zgrać je z potrzebami dość ruchliwego społeczeństwa. Można jak w Afryce, czekać z odjazdem na zapełnienie się pociągu czy autobusu, można wzorem Indii podróżować na dachach pociągów i w chaosie ulicznego zamieszania. My jednak nie żyjemy w super aglomeracjach, nasza stolica to niewielki grajdołek, który dopiero zorientował się, że samochód, choć wygodny, nie daje szans na sprawne poruszanie się w mieście, Lepiej już było i nie ma do tego powrotu. To nie kwestia wykluczania kogokolwiek, raczej to zmiany kulturowe i prawdziwe problemy do rozwiązywania. My na razie jeszcze zajęci jesteśmy gender. Gminy nie skorzystały z rządowego programu, bo tak czy inaczej do imprezy sporo trzeba dołożyć, a program się z dnia na dzień zwinie, zostawiając je na lodzie i z pretensjami mieszkańców. Mieszkam rzut beretem od małego miasteczka, które bez problemu obejdzie się piechotą w godzinę, po najdłuższej przekątnej w 20 minut. Lokalne władze zafundowały sobie miejski autobus, który lawiruje wąskimi uliczkami tamując ruch. Gdy go mijam liczę wożonych nim pasażerów, najwięcej ich naliczyłem pięciu. Sadze że to jeden z przykładów skorzystania z rządowego programu. Dlatego nie nazywałbym tego armagedonem, to w kategorii ludzkiej głupoty się mieści

Masz Talent Szymonie, Masz Talent. Ps. Jeszcze nic nie ogłosiłeś, a już jesteś drugi w sondażach. Odrobina cierpliwości i za chwilę sondażowo pokonasz A. Dudę nie wstając z kanapy :))) Czyż to nie jest Talent a może i pięć Talentów ..

Pan Hołownia właśnie rozpoczął kampanię prezydencką. Już widać, że on i zaprzyjaźnione z nim media będą lansować go (jakby niezręcznie to nie zabrzmiało) na jego żonie - pilotce wojskowej - która swoim rosyjskim MiG-iem dwudziestym dziewiątym zaczęła holować go niczym szybowiec. Haczyk, nomen omen, jest taki, że kiedyś musi nastąpić wypięcie szybowca ... Czy ktoś o tym Panu Hołowni życzliwie powiedział ? Tak, czy siak, lądowanie będzie miał miękkie (na stosie banknotów), bo oprócz żony (co zrozumiałe) za Panem Hołownią, jak zdradza posłanka Koalicji Obywatelskiej Barbara Nowacka, "stoi potężne finansowanie i potężne wsparcie i Hołownia może być kandydatem wagi ciężkiej". Prezydent-celebryta popierany przez lobby finansowe ... Zagłosuję, ale jeśli w wyborach wystartuje żona Pana Hołowni, nie on. Poza tym, on, jak sam mówi, ma już świetne doświadczenie w byciu "pierwszą damą" na spotkaniach, gdzie jest rodzynkiem wśród kobiet (żon pilotów samolotów bojowych), więc po co to marnować ... A co do dróg i komunikacji - niedługo zostanie oddana autostrada A2 na odcinku Warszawa-obwodnica Mińska Mazowieckiego, więc i żonie, na lotnisko wojskowe pod Mińskiem Mazowieckim, i Panu Hołowni, do Warszawy, będzie się dojeżdżać lepiej. ps1 "zbiorkomy" - ładny rusycyzm; czy to a propos MiG-ów dwudziestych dziewiątych ? :-) ps2 Bartosz Minkiewicz rysuje - "Głupia sprawa, my go nadmuchaliśmy, ale spuścić powietrze z siebie może tylko on sam ..." - w punkt! Proszę niech Państwo powiedzą tylko o tym Panu Hołowni, bo pęknie zanim odbędą się wybory ...

chyba już gdzieś ten tekst widziałem... Pan/i w ten sposób swą p a s j ę realizuje czy może za pieniądze, na polityczne zamówienie

Pisze Pan/Pani rozsądnie i celnie o państwowej komunikacji na przykładzie ŚC - trochę w niezgodzie z tezami P. Hołowni - to na zamówienie PiS-u ?! A ten mój tekst jest faktycznie także pod informacją o starcie P. Hołowni w wyborach prezydenckich.

dziś, kiedy po ciężkich latach '90-tych i początkach XXI w. Polska i Cieszyn są bytami już bez dwóch zdań zamożnymi, Cieszyn może się pochwalić wspaniałym k o m p l e k s e m dworcowym łączącym kolej z autobusami, w miejscu r u d e r y starego dworca PKS stoi zgrabne centrum handlowe z typowymi sklepami, butikami i salami kinowymi, niszczejący od upadku komuny budynek dworca PKP, jeszcze z czasów austriackich z końca XIX wieku, jest pięknie o d n o w i o n y i wreszcie dorównuje urodą swemu bliźniakowi zza Olzy - kursuje kilka pociągów w kierunku Zebrzydowic i ze dwa razy tyle czeskiego przewoźnika do Frydku-Mistka, po mieście na bodaj 9 liniach kursują nowe i wygodne autobusy m i e j s k i e, a tych na dalszych trasach tak jak wcześniej pisałem jest pod dostatkiem, jazda nawet do Krakowa czy Katowic nawet w najlepszych czasach PRL nie była tak prosta - btw, tezy SzH mnie nie inspirowały ani nawet nie ziębiły - a z tego, co pamiętam, to akurat PiS wielkie halo całkiem niedawno robił w kwestii komunikacji publicznej i planowanego miliona nowych linii autobusowych po całej Polsce, więc nie bardzo rozumiem Pana/i przytyk - ja tylko podpowiadam, że cieszynioki, zresztą tak jak od w i e k ó w, dobrze sobie bez pomocy warszawskich magików radzą [nie wykluczam, że ŚC może być wyjątkiem na mapie Polski - pomaga nam z pewnością fakt, że do XIV w. król czeski a potem cesarz z Wiednia nami rządzili i nas kształtowali...㋡]

w y k l u c z o n e, to bez dwóch zdań jakaś trefna hiperbola albo fake news ✍ u nas na Śląsku Cieszyńskim swego czasu także p a d ł y koleje państwowe - padły z powodów klasycznych, ludzie masowo pokupowali auta, zbudowano ekspresówkę Cieszyn-Skoczów-Bielsko, którą ten dystans pokonuje się w góra pół godziny, kiedy pociąg jechał minimum półtorej - padł oczywiście także państwowy, a później przez szefostwo sprywatyzowany PKS - stare, PRL-owskie repy ugrzęzły mentalnie w komunie i nie dały rady sprostać konkurencji, a ta wyrosła jak przysłowiowe grzyby po deszczu - do dziś są w Cieszynie pojedyncze egzemplarze pomstujące na solidarność, Mazowieckiego, Buzka i generalnie wszystko co związane z III RP, za zbankrutowaną fabrykę żelazek, drugą zamków błyskawicznych, za zamkniętą kopalnię w Kaczycach, no i oczywiście za zlikwidowane pociągi - tyle, że te umierały jeżdżąc coraz bardziej p u s t e, nikogo nie kręciło podziwianie wolno przesuwających się za oknem owszem, ładnych, ale znanych do znudzenia krajobrazów, do tego w towarzystwie nieogolonego, antypatycznego konduktora w wyszmelcowanej czapce i brudnej koszuli pod służbowym chałatem - niemal w każdym domu teraz po dwa albo i trzy auta i hulaj dusza - a busiki prywatne kursują tam, gdzie trzeba i tyle, ile trzeba - i tylko te dinozaury epoki późnego Gierka ciągle miauczą w lokalnym necie i właśnie nad swym w y k l u c z e n i em płaczą... ✍ czytam teraz Wędrowny Zakład Fotograficzny Agnieszki Pajączkowskiej, to o terenach wschodniego i północnego pogranicza - no tak, w opustoszałych wioskach starsze pokolenie przesiedleńców z akcji Wisła żyje trochę jak na półpustyni, objazdowe sklepiki itepe - ale żeby z tego zrobić od razu 14 milionów?... nigdy w życiu [nb książka AP świetna, autorka choć młoda, to z wyraźnie wyrobionym warsztatem i ukształtowanym stylem, polecam szczerze]

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]